Iga Świątek musi uważać na Świątkomanię. Od miłości do nienawiści kibica krótka droga

Iga Świątek osiągnęła w Roland Garros wielki sukces. Teraz przed nią kolejne wyzwania, nie mniej trudne. Będzie musiała zmierzyć się z popularnością, od której nie odetnie się tak łatwo, jak w Paryżu. A że łaska kibica na pstrym koniu jeździ, przekonali się o tym najwybitniejsi polscy sportowcy, na czele z Adamem Małyszem.

W światowym dniu zdrowia psychicznego kibicie polskiego tenisa przeżywali największe emocje od ośmiu lat. Wtedy to 23-letnia Agnieszka Radwańska doszła do finału Wimbledonu, w którym nie dała rady Serenie Williams. Dziś Iga Świątek poszła o krok dalej, wygrywając pierwszy turniej wielkoszlemowy w karierze. Gdy dwa lata temu rozmawiałem ze Świątek, przekonywała, że po sukcesach juniorskich ma kolejny cel: wygrać wszystkie turnieje Wielkiego Szlema. Zaczęła bardzo szybko, bo już w wieku 19 lat. Na trwałe zapisała się do historii polskiego tenisa, zdobywając pierwszy tytuł w Wielkim Szlemie w singlu.

Zobacz wideo Djoković zdyskwalifikowany z US Open. "Słuszna decyzja, ale Serb miał pecha"

Triumf córki i ojca

Triumf w Roland Garros to przede wszystkim zasługa tenisistki i jej ojca. Tomasz Świątek od lat pracował na ten sukces z Igą. Ostatnio był trochę w cieniu trenera Piotra Sierzputowskiego i psycholog Darii Abramowicz, ale to on, olimpijczyk z Seulu w wioślarstwie, stawiał podwaliny pod dzisiejsze wyniki 19-latki z Raszyna. A jak trudne to zadanie, mogliśmy się przekonać, oglądając film „Córka trenera” z Karoliną Bruchnicką i Jackiem Braciakiem w rolach głównych. Świetnie pokazano w nim relacje na linii ojciec-trener - córka-zawodniczka. Nie zawsze jest miło, nie zawsze łatwo. Kosztuje to dużo zdrowia, także psychicznego. Tyle że nie ma alternatywy, bo w Polsce przez lata brakowało systemu, talenty często muszą rozwijać się w oparciu o rodziców i znajomych. Podobną historię przeżyli Robert i Agnieszka Radwańscy.

To, że obu tenisistkom udało się wybić z tak zacofanego tenisowo kraju jak nasz do czołówki, to już wielki sukces. Nie ma u nas turniejów głównego cyklu ATP ani WTA, reprezentacja jest w trzeciej lidze Pucharu Davisa, a Weronika Baszak, finalistka Australian Open 2020 nie może trenować tak długo, jakby chciała, bo nie stać jej na wynajem kortów we Wrocławiu. - Dawniej trenowaliśmy 19 godzin w tygodniu, teraz 14. To kompromis, bo na więcej rodzicom Weroniki nie starcza. Rozumiem to, bo znam realia. Wcześniej trenowałem córkę, była nawet mistrzynią Polski do lat 16. Tylko za wynajmowanie kortów płaciłem osiem tysięcy miesięcznie - mówił Krzysztof Czubak, trener Baszak, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Świątek a inne młode gwiazdy

Ciekaw jestem, jak Świątek poradzi sobie z tym sukcesem. Z jednej strony powinien ją wzmocnić mentalnie, pozwolić uwierzyć w swoje nieprzeciętne możliwości. Efektowne zwycięstwa na drodze do finału, w tym to najcenniejsze z Simoną Halep, są dowodem na to, że ciężka praca popłaca. Z drugiej, ostatnie przypadki pokazują, że pierwsze sukcesy przedstawicielkom nowej fali kobiecego tenisa nie zawsze pomagały. Młode zawodniczki nie zawsze potrafiły pójść za ciosem. Naomi Osaka po wygraniu w ciągu pięciu miesięcy US Open 2018 i Australian Open 2019 wpadła w dołek. Przyznała w wywiadzie, że musiała nauczyć się żyć na nowo, udźwignąć nowy rodzaj presji. Gdzie jest Bianca Andreescu, ubiegłoroczna zwyciężczyni US Open? Sofia Kenin, która dziś grała przeciw Świątek, po triumfie w Australian Open 2020, odpadła m.in. w 1. rundzie w Dubaju, Dausze i Rzymie. W stolicy Włoch, tuż przed rozpoczęciem Roland Garros, dostała tzw. "rowerek" od Wiktorii Azarenki, przegrywając 0:6, 0:6. Nikt się nie spodziewał, że we French Open może odegrać poważniejszą rolę. Stare sportowe przysłowie mówi, że łatwiej jest wejść na szczyt, niż się na nim utrzymać. Oczekiwania i presja sukcesu będą nowymi towarzyszami Świątek na korcie. Wierzę, że przy pomocy trenera i psycholog poradzi sobie z tym wyzwaniem.

Uwaga na Świątkomanię

Od meczu z Halep rodzi się w Polsce prawdziwa Świątkomania. O młodej tenisistce mówią wszystkie media, nie tylko te zwykle zajmujące się tenisem czy szerzej sportem. Jej półfinał i finał pokazywane były nawet w ogólnodostępnej stacji TVN. Gdy przyjdą gorsze wyniki, a to naturalna kolej rzeczy, Świątek przekona się, że łaska kibica na pstrym koniu jedzie. Dziś jesteś kochana, jutro znienawidzona. Wie o tym wielu polskich sportowców na czele z Adamem Małyszem. Gdy „Orzeł z Wisły” skakał daleko, noszono go prawie na rękach. Gdy lądował bliżej, wielu mądralińskich radziło mu zakończyć karierę. W tenisie hejterów jest szczególnie wielu, bo do zawiedzionych nadziei kibiców dochodzą też stracone pieniądze na popularnych zakładach bukmacherskich. Im dalej od tego błota, tym lepiej. Rano pomyślałem, że jeśli Iga przegra finał, od razu zacznie się hejt, komentarze typu: „Radwańska bis” itd. A skoro wygrała? To pewnie niedługo potem. 19-latka musi uważać na nadchodzącą Świątkomanię. Tym bardziej że jak wróci do kraju, nie będzie mogła tak łatwo odciąć się od popularności, jak to było przez ostatnie dwa tygodnie w Paryżu, gdy współpracownicy z teamu skutecznie odseparowali ją od mediów i kibiców.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też: