Iga Świątek odpowiedziała na wielkie obawy kibiców. Zdradziła zaskakujący szczegół

- Wydaje mi się, że sobotni pojedynek będzie długi, więc dobrze, że dziś [piątek] pograłam trochę akcji pod presją - po piątkowej porażce w turnieju deblistek Roland Garros powiedziała Iga Świątek. 19-latka w sobotę wystąpi w finale singla, w którym zmierzy się z Amerykanką rosyjskiego pochodzenia, Sofią Kenin.

W sobotę Iga Świątek rozegra najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze - po kapitalnych kilkunastu dniach gry w Roland Garros. 19-letnia Polka zagra w finale jednego z najważniejszych tenisowych turniejów na świecie. Jej rywalką będzie Amerykanka rosyjskiego pochodzenia, Sofia Kenin. Zdaniem wielu ekspertów to Świątek będzie faworytką spotkania. Kibice pytają jednak, czy polskiej zawodniczce w sobotnim starciu starczy sił po tym, jak w piątek rozegrała trwający ponad dwie godziny mecz deblowy.

Zobacz wideo

Kibice martwią się o siły Świątek. Polka odpowiada: "Tak długi mecz tylko mi pomoże"

Bardziej wypoczęta, przynajmniej teoretycznie, do sobotniego spotkania przystąpi Kenin. Świątek ma bowiem za sobą piątkowy półfinał turnieju deblowego, w którym wraz z Nicole Melichar przegrała z parą Alexa Guarachi - Desirae Krawczyk 1:2 (6:7, 6:1, 4:6). I nie sama porażka jest problemem w kontekście soboty, ale czas, w jakim do niej doszło. Mecz z Guarachi i Krawczyk trwał długo i kosztował 19-latkę sporo sił. Po zakończeniu meczu Polka przyznała jednak, że tak długi mecz może jej tylko pomóc. - Powtarzałam to cały czas - debel naprawdę pomaga mi pozostać w rytmie. Codziennie muszę wstać i mam przed sobą mecz. Na jutrzejszego [sobotniego] singla będzie ok, bo przygotowuję się tu codziennie do tego, by grać swój najlepszy tenis. Nie mam dni wolnych, więc wciąż jestem w rytmie. Wydaje mi się, że sobotni pojedynek będzie długi, więc dobrze, że dziś [piątek] pograłam trochę akcji pod presją - powiedziała zawodniczka na konferencji prasowej.

Świątek zdradziła zaskakujący szczegół meczu deblowego. "Może nie powinnam"

- Podczas meczu może nie powinnam, ale zastanawiałam się, jaki to będzie miało wpływ na singla. Uznałam, że jak zrobię dobrą regenerację, to niewielki, więc po prostu walczyłyśmy do końca - powiedziała Świątek. 

Świątek w przeszłości grała już z Kenin. Cztery lata temu zawodniczki zmierzyły się w trzeciej rundzie juniorskiego French Open. - Pamiętam, że wygrałam i że przed meczem w ogóle nie sprawdzałam drabinki. Nie obchodziło mnie, z kim zagram. To był mój pierwszy Wielki Szlem, więc podeszłam do tego meczu bez presji, cieszyłam się chwilą i grałam bardzo dobrze - przypomniała Świątek.

Początek sobotniego finału o godz. 15:00. Relacja LIVE w Sport.pl.

Przeczytaj także: