Iga Świątek jak Serena Williams. Gra w deblu jej zaszkodzi? Wręcz przeciwnie!

Iga Świątek awansowała do finału Roland Garros. - W sobotę zagra z rywalką, która występowała już w finale wielkoszlemowym i go wygrywała. Udział w finale Wielkiego Szlema to jak zagrać w decydującym spotkaniu Ligi Mistrzów lub mistrzostw świata - mówi Dawid Olejniczak, były trener Igi Świątek, komentator Eurosportu i Polsatu Sport.

Jak pan ocenia ten mecz w wykonaniu Igi Świątek?

- To było znakomite spotkanie Polki. Argentynka próbowała znaleźć na nią sposób, walczyła. Do końca miała nadzieję, że odmieni losy meczu, ale nie miała na to szans. Brakowało jej argumentów na tak dobrze grającą Świątek. Wynik nie przekłamuje. Pokazuje to, co się działo na korcie. Dominacja Polki. Miejmy nadzieję, że w finale zagra podobnie albo jeszcze lepiej.

Zobacz wideo Djoković zdyskwalifikowany z US Open. "Słuszna decyzja, ale Serb miał pecha"

Pamięta pan, kto ostatni dotarł w takim wieku i w takim stylu do finału Wielkiego Szlema wśród pań?

- Chyba tylko Serena Williams [Amerykanka, mając 18 lat, wygrała US Open 1999 - przyp. red.]. Świątek dotychczasowym rywalkom w Paryżu nie dała praktycznie żadnych szans. Jest niezwykła.

Największy atut Igi Świątek?

- Trudno wskazać jeden. Jest bardzo wszechstronna, tym wygrywa. Bardzo dobrze gra w obronie, świetnie atakuje. Jest silna mentalnie. Nie ma słabych stron. Finał Wielkiego Szlema nie wziął się z przypadku. Sukces w pełni zasłużony. Nie straciła dotąd jeszcze seta w Paryżu, ledwie kilkanaście gemów. 

Iga Świątek jest w finale singla Roland Garros. Jutro może awansować do finału debla. Czy podoła tak wielkiemu wysiłkowi?

- Nie martwię się tym. Uważam, że np. to, że jutro zagra w półfinale debla, pomoże jej w singlu. Nie będzie myślała o sobotnim finale, skupi się na grze deblowej. Ponadto do tej pory nie spędziła wiele czasu na korcie. Kolejne zwycięstwa przychodzą jej łatwo i szybko. Na pewno nie jest wyczerpana. Idzie jak burza. Fizycznie raczej nie jest zmęczona, prędzej mentalnie. Mam nadzieję, że jest odcięta od tego, co dzieje się w Polsce.

W naszym kraju powoli robi się prawdziwa Świątkomania. 

- Słusznie. Na każdym kanale telewizyjnym mówi się o sukcesie Igi. To bardzo cieszy, tenis jest w głównej roli przynajmniej przez chwilę. Iga musi być od tego jak najdalej teraz. Wierzę, że tak jest i będzie.

W finale Iga Świątek zagra z Sofią Kenin, która pokonała Petrę Kvitovą. Kogo by pan wolał jako rywalkę Polki?

- Wolałbym, żeby zmierzyła się z Kvitovą, bo lubię czeską tenisistkę. A z kim miałaby większe szanse? Trudno powiedzieć. Jedna i druga to wymagające zawodniczki, z którymi Idze będzie ciężko. W sobotę zagra z rywalką, która występowała już w finale wielkoszlemowym i go wygrywała. Udział w finale Wielkiego Szlema to jak zagrać w decydującym spotkaniu Ligi Mistrzów lub mistrzostw świata. Można wystąpić w półfinale, ale jak się wychodzi na mecz finałowy, to jest zupełnie inna historia, inne emocje

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też: