Rywalka Świątek o chorobie, walczyła o przeżycie. "Traciłam dziennie 400 gramów"

Ćwierćfinałowa rywalka Igi Świątek to największa sensacja tegorocznego Roland Garros. Martina Trevisan jeszcze kilka lat temu przegrywała z anoreksją. - Traciłam dziennie 400 gramów, Chudłam, przyjmując dietę, która wystarczała do przeżycia - wspomina włoska tenisistka.

Iga Świątek i Martina Trevisan zagrają we wtorek wieczorem w ćwierćfinale Roland Garros. Jak udział Polki w tej fazie turnieju jest niespodzianką, tak występ Włoszki w meczu o półfinał imprezy w Paryżu to prawdziwa sensacja. 19-letnia Świątek już dwa razy doszła w karierze do 1/8 finału Wielkiego Szlema (rok temu we Francji i w styczniu w Australii). Sensacyjne było oczywiście jej zwycięstwo nad Simoną Halep i styl, w jakim pokonała byłą mistrzynię Roland Garros. W przypadku prawie 27-letniej Trevisan zaskoczeń jest jeszcze więcej.

Zobacz wideo "Świątek wyciągnęła z US Open wszystko, co się dało. Hurkacz rozczarowaniem"

Wielka sensacja z Włoch

Choć Włoszka jest starsza od Polki o osiem lat, dotychczas tylko raz wystąpiła w turnieju głównym Wielkiego Szlema. W styczniu w Melbourne odpadła już w 1. rundzie. Do tegorocznej imprezy w Paryżu musiała przebijać się przez eliminacje, bo z rankingiem na pozycji 159. na świecie (Świątek jest 54.) nie była pewna udziału w turnieju. Zresztą najwyżej w karierze była niewiele wyżej, bo na 147. miejscu trzy lata temu. By móc zmierzyć się wieczorem ze Świątek, Trevisan musiała pokonać w stolicy Francji siedem rywalek (z tego trzy w kwalifikacjach). Na korcie spędziła ponad siedem godzin więcej od Polki. W turnieju głównym pokonała: zawsze groźną Camilę Giorgi, nastoletni talent z USA Cori Gauff, Marię Sakkari, która niedawno ograła Serenę Williams w Cincinnati i ósmą na świecie Kiki Bertens. Nie ma mowy o przypadku - Trevisan nigdy wcześniej nie grała lepiej.

Walka z anoreksją

Pierwszy raz głośno było o niej w 2009 roku. Doszła wtedy w deblu do półfinałów Wimbledonu i Roland Garros juniorów. Dobrze zapowiadająca się kariera została przerwana. W latach 2010-2014 Trevisan zmagała się z anoreksją.

Na blogu prowadzonym na portalu The Owl Post tenisistka opowiedziała swoją historię. Jako nastolatka miała trudną sytuację w domu. Ojciec, były piłkarz z Serie B, otrzymał diagnozę: przewlekła choroba mięśni. Matka odeszła od niego, znalazła miłość gdzie indziej. - Czułam odpowiedzialność. Chciałam być lekarstwem na domowe problemy, zadbać o uzdrowienie rodziny. Dużo trenowałam, zapomniałam o odpoczynku i spotykaniu się ze znajomymi - napisała.

"Nienawidziłam swojego umięśnionego ciała"

Po kilku miesiącach przestała dotykać rakiety. Rzuciła tenis, jej relacje z matką były bardzo trudne. Gdy stan zdrowia ojca pogorszył się, Trevisan nie była w stanie jeść. Ważyła 46 kg. - Byłam zła na wszystko i wszystkich. Nienawidziłam swojego umięśnionego ciała. Chudłam, przyjmując dietę, która wystarczała do przeżycia. Zjadałam 30 gramów płatków rano i owoc wieczorem. Mama widziała, że jem chociaż owoce i biegała do ogrodu zbierać dla mnie brzoskwinie. W pewnym momencie traciłam dziennie 400 gramów - dodała. Łącznie schudła kilkanaście kilogramów.

W końcu Trevisan trafiła dzięki znajomemu do kliniki Stella Maris w San Benedetto del Tronto. Przestała przegrywać z anoreksją. Pamięta, jak pierwszego dnia zostawiła nietknięty talerz z mięsem i groszkiem, nawet nie dotykając sztućców, a lekarz i tak jej dziękował. Dzięki leczeniu, apetyt stopniowo zaczął wracać. - Na nowo nauczyłam się jeść, pogodziłam się z ranami i nowym wyglądem - wspomina.

W 2013 roku została przyjęta do lokalnego klubu tenisowego. Uczyła dzieci gry w tenisa. Rok później wróciła do rywalizacji, wpierw od turniejów mniejszej rangi ITF. Po kilku zwycięstwach wskoczyła do trzeciej setki rankingu WTA. Jej rozwój zastopowały kontuzje. Odnowiła współpracę z pierwszym trenerem Matteo Catarsim, który prowadzi ją do dziś.

"Zawsze była lwicą"

- Martina zawsze była lwicą. Dzięki pracy z trenerem mentalnym Lorenzo Beltrame gra w tym momencie najlepiej w karierze - powiedział Catarsi w rozmowie z portalem ubitennis.net. I dodał: Gra coraz lepiej, ale wciąż ma nad czym pracować - głównie nad serwisem i wolejem. Musi też mieć większą kontrolę nad meczem.

- Straciłam wszelkie zainteresowania, zamknęłam się w swoim kokonie, w stanie apatii, w którym nawet się nie poznawałam. Miałam "robaka" w swoim ciele i nie wiedziałam dlaczego. Bałam się powiedzieć, co się we mnie dzieje. Gdybym zrobiła to wcześniej, nie zachorowałabym. Ale wszystko wydarzyło się tak szybko, a ja byłam nastolatką - powiedziała Trevisan w wywiadzie dla Corriere dello Sport. - Cieszę się, że pokonałam anoreksję i mogłam wrócić do tenisa.

Relacja ze spotkania Świątek - Trevisan na portalu Sport.pl. Początek około godziny 19:00.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też: