"Iga Świątek jest teraz najlepiej grającą tenisistką świata. Stała się faworytką Rolanda Garrosa"

- Iga Świątek jest teraz najlepiej grającą tenisistką świata. Stała się faworytką Rolanda Garrosa - mówi Wojciech Fibak po zwycięstwie 19-letniej Polki nad Simoną Halep 6:1, 6:2 w IV rundzie. W ćwierćfinale Iga zagra z sensacyjną kwalifikantką z Włoch, Martiną Trevisan. Czy Polka wytrzyma presję bycia faworytką? - Ona ma tak buńczuczną psychikę, jest tak zadziorna, że nie wie co to lęk - przekonuje Fibak.

Łukasz Jachimiak: Rok temu 1:6, 0:6, teraz 6:1, 6:2 w tym samym miejscu, o taką samą stawkę i z tą samą rywalką, czyli rozstawioną z numerem pierwszym Simoną Halep. Czego właściwie dokonała Iga Świątek, w takim stylu wchodząc do ćwierćfinału Rolanda Garrosa?

Wojciech Fibak: Iga dokonała czegoś tak niesamowitego, że nawet ja się dziwię. A słowo daję, że rok temu, siedząc na tym stadionie za jej trenerem, miałem czystą wizję, że za rok one znów się zmierzą i wygra Iga. Ale że ona to zrobiła w takim stylu? No geniusz, przeogromny, czysty talent. Iga Świątek jest teraz najlepiej grającą tenisistką na świecie.

Zobacz wideo "Świątek wyciągnęła z US Open wszystko, co się dało. Hurkacz rozczarowaniem"

Aż tak?

- Ona ma forhend, bekhend, pierwszy serwis, drugi, kapitalne skróty, do tego operuje wolejem, a przede wszystkim do bycia kompletną tenisistką jeśli chodzi o repertuar zagrań i technikę ona teraz dodała regularność. Do niedawna bywało, że Iga grała ramami, w auty, że miała dwa gemy genialne, a po nich dwa słabasze. A teraz ona grała regularniej od Halep. Mocniej, precyzyjniej, agresywniej, śmielej i regularniej. Popsuła mniej piłek, mimo że grała niesamowicie ofensywnie, z olbrzymim ryzykiem. Iga stała się faworytką Rolanda Garrosa. Oczywiście ktoś może ją pokonać. Ale naprawdę ona gra teraz najlepiej na świecie. Jeżeli nie przeszkodzą jej nerwy albo jakieś złe samopoczucie, to myślę, że nikt jej nie pokona. Mówiłem panu kilka dni temu, że Iga to Mozart tenisa, prawda?

Oczywiście: Iga to Mozart, a Pan - Salieri.

- Proszę popatrzeć, jakim koncertem był jej mecz z Halep. Ta wielka tenisistka przy naszej nastolatce była jakby przestraszona, nogi miała ciężkie, ruszała się, jakby była spętana łańcuchami. Walczyła do końca, ale Iga od początku do końca ją swoją dominacją przygniotła.

Nawet w wygranych gemach Rumunka wcale nie była lepsza, tylko wyszarpywała cokolwiek po długich minutach walki, prawda?

- Dokładnie tak było. Tu naprawdę wynik mógł być dokładnie odwrotny niż rok temu, czyli 6:1, 6:0 dla Igi. Oczywiście kilka rzeczy ułożyło się dla Igi korzystniej niż dla Halep. Ale jakie to ma znaczenie?

Jakie to rzeczy?

- Myślę, że Idze trudniej grałoby się, gdyby kort centralny był wypełniony kibicami. Chociaż może i nie, bo ona ma tak buńczuczną psychikę, jest tak zadziorna, że ona nie wie co to lęk. Ani na chwilę nie poddała się presji, nie zaczęła grać nerwowo, trafiać ramą. To Halep była sztywna, spięta. Moim zdaniem Idze łatwiej niż Rumunce grało się w halowych warunkach, bo przecież zasunięto dach. W wietrznych warunkach Polce na pewno byłoby trudniej o taką precyzję, jaką pokazała. Ale zostawmy to. Cieszmy się, bo mamy z czego. Kiedy odchodziła Agnieszka Radwańska, baliśmy się, że przez lata nasz tenis będzie smutny. A teraz już każdy widzi, że zaczyna się wielka kariera Igi Świątek. Ona może wygrać wszystkie turnieje wielkoszlemowe. Chociaż podkreślmy, że jeszcze też mogą jej się zdarzać porażki. I nie wiadomo nawet co się zdarzy w następnym meczu.

Obawia się Pan ćwierćfinału Igi z Martiną Trevisan? Powiedzmy, że Włoszka jest dopiero 159. w rankingu WTA, a Iga zajmuje 54. miejsce. Trevisan do turnieju głównego przebiła się z kwalifikacji.

- Włoszka sensacyjnie pokonała w IV rundzie Kiki Bertens [6:4, 6:4]. My właściwie nie wiemy kto to jest Trevisan. We wcześniejszych rundach grała horrory, wygrała je i osiągnęła zdecydowanie największy sukces w karierze. Presja będzie na Idze. Iga będzie faworytką. Z Trevisan trzeba będzie wygrać. Spięcie będzie duże.

Teraz już pewnie Igę będzie oglądała cała Polska.

- Na pewno. Dodatkową trudnością pewnie będzie i to, że mecz nie odbędzie się na korcie centralnym, no chyba że organizatorzy postanowią wszystkie mecze tej fazy przeprowadzić w warunkach halowych. Ale spodziewajmy się, że będzie nerwowo, deszczowo. Prawdę mówiąc, wolałbym, żeby w ćwierćfinale Iga grała z Bertens niż z nieznaną Włoszką. Ale naturalnie jestem dobrej myśli.