"Papież Franciszek ani Bóg w niebie nic by przeciwko niej nie zrobili". Tak Rumuni chwalą Igę Świątek

- Przeciwko naszej Mobrze zagrał dzisiaj Harley Davidson. Kibice, papież Franciszek ani Bóg w niebie nic by przeciwko niej nie zrobili - chwali Igę Świątek po meczu z Simoną Halep krytyk literacki i dziennikarz z Rumunii, Cristian Tudor Popescu. Polka pokonała drugą rakietę świata 6:1, 6:2 i awansowała do ćwierćfinału wielkoszlemowego French Open.

Świątek na tym etapie turnieju wielkoszlemowego - ćwierćfinale - zagra po raz pierwszy w karierze. Do tej pory w singlu najdalej zaszła w tegorocznym Australian Open, gdy zagrała w czwartej rundzie. - Świątek weszła do pierwszego w karierze ćwierćfinału Wielkiego Szlema głównym wejściem, w samo południe, skupiając na sobie całą uwagę: bez straty seta, grając koncert bez fałszywej nuty w meczu z Simoną Halep - pisze o najlepszym meczu w karierze Polki dziennikarz Sport.pl, Paweł Wilkowicz.

Zobacz wideo "Igę Świątek stać na zwycięstwo wielkoszlemowe"

Popescu: "Przeciwko Mobrze zagrał Harley-Davidson"

Porażkę Halep ze Świątek szeroko opisują zaskoczone takim wynikiem spotkania rumuńskie media. - Nie wiem, kiedy ostatnio widziałem zawodniczkę z taką pewnością i skutecznością uderzeń. To był dzień jej chwały. Jej gra była bliska perfekcji, Simona wcale nie przegrała tego meczu. Ze Świątek nie wygrałaby dziś żadna rywalka. Przeciwko naszej Mobrze (rumuński producent motocykli - przyp.red.) zagrał Harley-Davidson. Kibice, papież Franciszek ani Bóg w niebie nic by przeciwko niej nie zrobili - opisywał dla "ProSport" krytyk literacki i dziennikarz z Rumunii, Cristian Tudor Popescu.

Rumuńskie media zachwycone Świątek. "Recital", "Była niepowstrzymana"

Portal telewizji stirileprotv.ro porażkę Halep nazywa niespodziewaną. - To był recital Polki, którego Halep nie mogła przerwać. W drugim secie walczyła z nią i złapała lepszy moment swojej gry, ale to, co do końca seta zrobiła Świątek było wspaniałe - czytamy w relacji ze spotkania. - Przewaga Polki była przytłaczająca. Halep nawet nie zareagowała - pisze "Gazeta Sporturilor". - Była niepowstrzymana. Rumunka nie miała nawet jednego break pointa przy czternastu dla Polki - zauważają dziennikarze.

Teraz na Świątek czeka Włoszka Martina Trevisan, z którą Polka zmierzy się we wtorek, 6 października. Włoszka niespodziewanie pokonała w 4. rundzie ósmą rakietę świata, Holenderkę Kiki Bertens 6:4, 6:4. 

Przeczytaj także: