Seksistowskie zachowanie władz turnieju w Rzymie. Męska duma warta 10 euro

Ile warta jest męska duma w tenisie? 10 euro. O tyle obniżona została nagroda dla zwyciężczyni turnieju w Rzymie, Simony Halep, by nie otrzymała wynagrodzenia w tej samej wysokości, co Novak Djoković.

Zrównanie nagród dla zawodniczek i zawodników to temat, który od lat dzieli tenisowe środowisko. Wysokość nagród jest dziś równa w imprezach wielkoszlemowych oraz Turniejach Mistrzów i Mistrzyń kończących sezon. W pozostałych to tenisiści zarabiają więcej. Organizatorzy imprezy w Rzymie postanowili dolać oliwy do ognia.

Zobacz wideo "Świątek wyciągnęła z US Open wszystko, co się dało. Hurkacz rozczarowaniem"

10 euro różnicy między Halep a Djokoviciem

W zeszłym tygodniu w stolicy Włoch toczył się duży turniej przygotowujący do Roland Garros, który rusza w najbliższą niedzielę. W poniedziałkowych finałach na kortach Foro Italico Simona Halep pokonała Karolinę Pliskovą, a Novak Djoković Diego Schwartzmana. Po zakończeniu turnieju wyszło na jaw, że Halep jako najlepsza z tenisistek otrzymała za zwycięstwo dokładnie 205 190 euro. Djoković nieco więcej - 205 200 euro. Różnica? 10 euro.

Trudno pozbyć się wrażenia, że organizatorzy za wszelką cenę chcieli pokazać tenisistkom ich miejsce w szeregu. Tym bardziej że, jak napisał na Twitterze Ben Rothenberg z "New York Times", "Całkiem zabawne, że Rzym, który od dawna ma nierówne nagrody pieniężne, był tak blisko przyznania równych nagród zarówno finaliście oraz finalistce, jak i zwycięzcy oraz zwyciężczyni. Jednak nagle postanowiono zmniejszyć nagrodę dla zwyciężczyni o 10 euro, by utrzymać przewagę mężczyzn, chociaż nieznacznie".

"To dziecinada"

Poniżej tabela nagród w tegorocznym turnieju tenisowym w Rzymie. Szkoda, że różnica między triumfatorem a triumfatorką nie jest jeszcze niższa - np. 0,1 euro. Byłoby jeszcze bardziej absurdalnie.

- To dziecinada. Nie wiem, czym kierowano się, podejmując takie decyzje. Ciężko to nawet komentować. I nie chodzi mi o to, że Djoković zarobi więcej od Halep. Dokładnie tak samo byłabym oburzona, gdyby to Halep miała otrzymać o 10 euro więcej od Djokovicia. Po prostu trudno to zrozumieć - mówi w rozmowie ze sport.pl Joanna Sakowicz-Kostecka, komentatorka Eurosportu, była tenisistka.

Zemsta za Puchar Federacji?

Cała historia dzieje się akurat kilka dni po tym, jak ogłoszono, że od przyszłego sezonu Puchar Federacji zmienia nazwę na Billie Jean King Cup. Przyjmuje imię legendy tenisa, zdobywczyni 39 tytułów wielkoszlemowych, która od lat walczy o prawa kobiet i osób LGBT. Zrównane zostaną także nagrody dla tenisistek uczestniczących w Pucharze Federacji i tenisistów rywalizujących w Pucharze Davisa.

Wygląda to tak, jakby organizatorzy turnieju w Rzymie chcieli tą kuriozalnie małą różnicą w nagrodach odpowiedzieć na zmiany w Pucharze Federacji. Jakby chcieli przekazać tenisistkom: możecie sobie zmieniać nazwę drużynowych mistrzostw świata kobiet, wyrównywać nagrody w stosunku do Pucharu Davisa, ale na naszej imprezie mężczyźni zawsze zarobią więcej.

- Ja bym tego tak nie odbierała. Może dlatego, że prawie nigdy nie skupiałam się na finansach, na tym, by porównywać zarobki do mężczyzn. Jako tenisistka tylko raz miałam taką historię. Na mistrzostwach Polski dostałam nagrodę o trzy tys. złotych mniejszą od zwycięzcy w rywalizacji tenisistów, choć graliśmy w tym samym systemie do dwóch wygranych setów. Było mi wtedy przykro, ale to był jedyny raz, gdy zwróciłam na to uwagę. Być może dlatego teraz patrzę na tę sytuację w Rzymie głównie przez kontekst sportowy - dodała Sakowicz-Kostecka.

Nadal i Djoković przeciwni równym zarobkom

Temat zrównania nagród tenisistek i tenisistów jest kontrowersyjny. W wielkich szlemach panowie muszą wygrać trzy sety, przez co spędzają na korcie zdecydowanie więcej czasu niż panie, które do triumfu potrzebują dwóch partii. Novak Djoković i Rafael Nadal solidarnie przekonują, że tenis męski zasługuje na większe pieniądze, bo po prostu jest lepiej oglądany od damskiego. Hiszpan dwa lata temu pytany przez włoski magazyn "lo Donna" o zarobki tenisistów i tenisistek powiedział: "To porównanie, którego nawet nie powinniśmy robić. Modelki zarabiają więcej niż modele i nikt nic nie mówi. Dlaczego? Ponieważ gromadzą większą widownię". Podobnie jego zdaniem powinno być w tenisie - ten zarabia więcej, kto przyciąga więcej kibiców.

Djoković także uważa, że nagrody w męskich turniejach powinny być wyższe niż w kobiecych. - To delikatna sprawa. Tenisistki walczyły o to, co im się należało. Ale my powinniśmy bardziej walczyć o swoje - mówił cztery lata temu, gdy wyrównywano nagrody w Wielkim Szlemie. - Statystyki wyraźnie pokazują, że na nasze mecze przychodzi więcej kibiców. To jedna z przyczyn, dla których nasze pule nagród powinny być wyższe. Dostępne dane oglądalności telewizyjnej, sprzedaży biletów czy gadżetów wskazują, kto dla tenisa zarabia więcej, więc te pieniądze powinny być sprawiedliwie dzielone - dodał.

Oglądalność czy małostkowość

Przykład turnieju w Rzymie pokazuje, że nierówne nagrody to nie zawsze wynik takiej czy innej oglądalności. - Ogólna różnica w wynagrodzeniach to poważniejsza sprawa, ale małostkowość nierówności w decydujących rundach w Rzymie jest znacznie bardziej symboliczna. To wcale nie jest efekt "sił rynkowych", tylko kruchej męskości i mizoginii - mówi Rothenberg. Można się zgadzać lub nie z tym, że tenisistki powinny zarabiać mniej, bo ich mecze są mniej chętnie oglądane przez widzów. W przypadku imprezy rozgrywanej na Foro Italico to nie oglądalność zadecydowała o różnicy w nagrodach dla zwycięzcy i zwyciężczyni. To zwykły męski szowinizm podpowiedział, że kobieta nie może zarabiać na korcie tyle samo co mężczyzna. Nawet gdy w grę wchodzi 10 euro. Cena męskiej dumy.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też: