Słynny turniej tenisowy zmienia nazwę. "Nie mogliśmy wybrać lepszej osoby". Nadal i Djoković przeciwni zrównaniu zarobków

Puchar Federacji zmienia nazwę na Billie Jean King Cup. Przyjmuje imię legendy tenisa, która dziś walczy o prawa kobiet i osób LGBT. Zrównane zostaną także nagrody dla tenisistek i tenisistów. - Nie mogliśmy wybrać lepszej osoby niż Billie Jean King, biorąc pod uwagę, co zrobiła na korcie i poza nim na rzecz równości - powiedziała wiceszefowa Międzynarodowej Federacji Tenisowej.

Puchar Federacji, drużynowe mistrzostwa świata w kobiecym tenisie, istnieje od 57 lat. W przyszłym roku zmieni nazwę na Billie Jean King Cup. Turniej otrzymał imię byłej amerykańskiej tenisistki, która zdobyła 39 tytułów wielkoszlemowych, a po zakończeniu kariery walczy o prawa kobiet i osób LGBT. Jednocześnie władze tenisa poinformowały, że nagrody pieniężne w Pucharze Federacji i Pucharze Davisa, męskim odpowiedniku, zostaną zrównane. Nowa nazwa kobiecych rozgrywek stanowi więc swoisty symbol zmian.

Zobacz wideo "Świątek wyciągnęła z US Open wszystko, co się dało. Hurkacz rozczarowaniem"

Puchar Federacji zmienia nazwę

Billie Jean King odnosiła sukcesy na kortach w latach 60. i 70. XX wieku. Nie tylko w singlu, ale także w deblu i w mikście. Jest jedną z najbardziej utytułowanych tenisistek w historii. Dziś jest znaną aktywistką na rzecz równości płci i praw osób LGBT. W latach 80. jako pierwsza tenisistka wyznała, że jest lesbijką.

Wygrywała Puchar Federacji 10 razy i jest jedną z dziesięciu zawodniczek, które triumfowały w singlu we wszystkich czterech imprezach wielkoszlemowych. To także współzałożycielka organizacji WTA. - Jestem zaszczycona, że mistrzostwa świata kobiet w tenisie będą w przyszłości nazwane moim imieniem. Postrzegam ten zaszczyt jako odpowiedzialność, której nie będę lekceważyć. Naszym zadaniem jest dzielenie się tą wizją sportu z przyszłymi pokoleniami młodych ludzi - powiedziała King w oświadczeniu Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF).

Tenisistki zyskają finansowo

- Puchar Davisa nosi imię mężczyzny [Dwight Davis, były amerykański tenisista - przyp. red.], więc bardziej niż właściwe jest, aby Puchar Federacji był nazwany imieniem kobiety - powiedziała wiceprezes ITF Katarina Adams. I dodała: - Biorąc pod uwagę to, co osiągnęła w naszym sporcie, pracę, jaką wykonała na korcie i poza nim na rzecz równości, nie mogliśmy wybrać lepszej osoby niż Billie Jean King.

Dla Amerykanki to zwieńczenie jej długiej walki na rzecz równości pomiędzy tenisistkami a tenisistami. Zmiany zakładają także zrównanie wysokości nagród w Pucharze Federacji i Pucharze Davisa. Zdaniem ITF oznacza to wzrost puli nagród w kobiecych rozgrywkach do 12 mln dolarów.

- Pieniądze są ważne i kobiety muszą o nie walczyć. Mężczyzn uczono podążać za pieniędzmi, kobiety nie. Trzeba zrozumieć, jak pieniądze nam pomagają, jak dają siłę, jak pozwalają podejmować tak wiele różnych decyzji, o których nawet nie odważyłybyśmy się marzyć. Obecnie 9 z 10 najlepiej zarabiających zawodniczek w sporcie to tenisistki. Chcemy pozostać liderem w kobiecym sporcie, wskazywać innym drogę i, miejmy nadzieję, zainspirować do uporządkowania rywalizacji. Wysyłamy naprawdę mocną wiadomość dotyczącą równości nagród pieniężnych. I każdy powinien to usłyszeć - powiedziała King w rozmowie z "Der Spiegel".

Zmiana nazwy i nagród w Pucharze Federacji następuje po wprowadzeniu nowego finałowego formatu, w którym 12 najlepszych reprezentacji będzie walczyć o mistrzostwo świata w kobiecym tenisie w Budapeszcie w przyszłym roku. W stolicy Węgier nie będzie polskich tenisistek.

Nadal i Djoković nie chcą zrównania zarobków

Zrównanie nagród dla zawodniczek i zawodników to temat, który od lat dzieli tenisowe środowisko. Wysokość nagród jest dziś równa w imprezach wielkoszlemowych oraz Turniejach Mistrzów i Mistrzyń kończących sezon. W pozostałych to tenisiści zarabiają więcej. W maju pojawiły się spekulacje, że może to się zmienić. Wówczas turnieje ATP i WTA opłacane byłyby jednakowo. - Nie sądzę, by do tego doszło, ale nie lubię, gdy mężczyźni narzekają, że miałybyśmy otrzymywać takie same nagrody, jak oni - mówiła niedawno Czeszka Karolina Pliskova, czwarta rakieta świata.

Przeciwni zrównaniu nagród są m.in. Novak Djoković i Rafael Nadal. Hiszpan dwa lata temu pytany przez włoski magazyn "lo Donna" o zarobki tenisistów i tenisistek powiedział: "To porównanie, którego nawet nie powinniśmy robić. Modelki zarabiają więcej niż modele i nikt nic nie mówi. Dlaczego? Ponieważ gromadzą większą widownię." Podobnie jego zdaniem powinno być w tenisie - ten zarabia więcej, kto przyciąga więcej kibiców.

Novak Djoković także uważa, że nagrody w męskich turniejach powinny być wyższe niż w kobiecych. - To delikatna sprawa. Tenisistki walczyły o to, co im się należało. Ale my powinniśmy bardziej walczyć o swoje - mówił cztery lata temu, gdy wyrównywano nagrody w Wielkim Szlemie. Dodawał: - Statystyki wyraźnie pokazują, że na nasze mecze przychodzi więcej kibiców. To jedna z przyczyn, dla których nasze pule nagród powinny być wyższe. Dostępne dane oglądalności telewizyjnej, sprzedaży biletów czy gadżetów wskazują, kto dla tenisa zarabia więcej, więc te pieniądze powinny być sprawiedliwie dzielone.

Burza po słowach szefa Indian Wells

Również cztery lata temu świat tenisa zmroziły słowa Rymonda Moore'a, ówczesnego prezesa turnieju Indian Wells, który stwierdził, że tenisistki korzystają z tego, co dla tenisa zrobili Novak Djoković, Roger Federer i Rafael Nadal. - Gdybym był tenisistką, klęczałbym codziennie przed snem i dziękował Bogu, że urodzili się Federer, Djoković i Nadal, bo to oni podźwignęli ten sport. Natomiast, zawodniczki korzystają na tym, że są atrakcyjne fizyczne i waleczne - powiedział Moore.

Na jego wypowiedź zareagowała od razu Serena Williams. - Nie wydaje mi się, aby jakakolwiek kobieta musiała padać na kolana i dziękować za cokolwiek. Samo stwierdzenie jest obraźliwe. Wiele osób przyznaje, że ogląda tenis tylko dlatego, że na korcie gram ja, moja siostra albo inne zawodniczki. Podczas zeszłorocznego US Open finał kobiet wyprzedał się długo przed finałem męskim - przekonywała Amerykanka. Moore w końcu wycofał się z tamtych słów i przepraszał, tłumacząc, że to było "w złym guście i mylne".

Tegoroczny US Open potwierdził, że wielkoszlemowy turniej tenisowy pań może być bardziej pasjonujący niż u panów. Półfinały Jennifer Brady - Naomi Osaka, Serena Williams - Wiktoria Azarenka oraz finał Azarenka - Osaka stały nie tylko na niezwykle wysokim poziomie, ale były też bardzo dramatyczne. Pojawiły się nawet głosy, iż szkoda, że zawodniczki nie grają w imprezach wielkoszlemowych do trzech wygranych setów. Taki pięciosetowy pojedynek Osaka - Azarenka pasowałby jak nigdy. Z kolei u panów po dyskwalifikacji Djokovicia i nieobecności Nadala oraz Federera finałowe starcie rozczarowało. Dominic Thiem i Alexander Zverev w finale popełnili łącznie ponad 100 niewymuszonych błędów. 

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też: