Novak Djoković przerywa milczenie. Skomentował dyskwalifikację w US Open

Novak Djoković po raz pierwszy od czasu dyskwalifikacji z US Open odniósł się do wydarzeń z Nowego Jorku. Serbski tenisista przyznał przed rozpoczęciem turnieju w Rzymie, że długo nie mógł pogodzić się z decyzją organizatorów, ale zaakceptował ją.

Novak Djoković został zdyskwalifikowany przez sędziów po tym, jak w starciu czwartej rundy z Hiszpanem Pablo Carreno Bustą uderzył piłkę za siebie, przypadkowo trafiając sędzię liniową w krtań. Regulamin turnieju jest bezwzględny i zakłada natychmiastową dyskwalifikację w takiej sytuacji - sędziowie podjęli taką decyzję po dłuższej naradzie.

Zobacz wideo Djoković zdyskwalifikowany z US Open. "Słuszna decyzja, ale Serb miał pecha"

Serbski tenisista przez to zdarzenie stracił aż 267,5 tysięcy dolarów: utracił nagrodę pieniężną za awans do czwartej rundy (250 tys. dolarów), dodatkowo organizatorzy nałożyli na niego karę 10 tys. dolarów za niesportowe zachowanie, a kolejne siedem i pół tys. kosztowała go nieobecność na obowiązkowej pomeczowej konferencji prasowej. Pierwszy raz przemówił za pomocą wpisu na Instagramie. - Ta sytuacja sprawiła, że jest mi bardzo smutno, czuję się pusty w środku. Od razu sprawdziłem, jak czuje się sędzia liniowa i na szczęście nic się jej nie stało. Jest mi niesamowicie przykro, że sprawiłem jej tyle stresu. To nie było celowe zagranie, ale to było bardzo złe - napisał.

Djoković zamierza rywalizować w nadchodzącym tygodniu w turnieju w Rzymie. Tuż przed jego rozpoczęciem postanowił powrócić do wydarzeń z Nowego Jorku i po raz pierwszy w rozmowie z dziennikarzami wypowiedzieć się na temat całego zdarzenia. - W mediach było wiele dyskusji, czy kara była zasłużona, czy nie. Ja ją zaakceptowałem i idę naprzód - powiedział w Rzymie lider rankingu ATP. - Po meczu sprawdziłem, co z Laurą. Powiedziała, że nic jej nie jest i nie odniosła żadnych poważnych obrażeń. Było mi naprawdę przykro, że sprawiłem tyle stresu. W żaden sposób na to nie zasłużyła - dodał Serb.

- Uderzenie jej było zupełnie niecelowe i niezamierzone. Ale gdy uderzasz piłkę w ten sposób, w jaki to zrobiłem, zawsze możesz trafić w kogoś, kto jest na korcie. Jeśli o to chodzi, zasady są jasne. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek mógł o tym zapomnieć, bo to jest jedna z tych rzeczy, które zostają w twojej pamięci do końca życia - podkreślił Djoković. - Najpierw było mi bardzo trudno zaakceptować to wszystko, chwilę po tym, gdy to się stało. Przez kilka dni byłem w szoku, bo to wszystko mną wstrząsnęło - zakończył serbski tenisista.

Przeczytaj także: