Niesamowity zwrot w finale US Open! "Czegoś takiego jeszcze nigdy nie przeżyłem"

Dominic Thiem triumfatorem US Open! 27-letni Austriak po dramatycznym spotkaniu pokonał młodszego o cztery lata Niemca Alexandra Zvereva 2:6, 4:6, 6:4, 6:3, 7:6(6). Thiem został pierwszym mistrzem Wielkiego Szlema urodzonym w latach 90.

Gdy Novak Djoković został kilka dni temu zdyskwalifikowany w 4. rundzie US Open, stało się jasne, że w tym roku w Nowym Jorku wygra tenisista, który do tej pory nie miał w dorobku tytułu wielkoszlemowego. W decydującym meczu spotkali się dwaj pretendenci do zastąpienia starych mistrzów (Rafaela Nadala, Rogera Federera i Novaka Djokovicia): 23-letni Alexander Zverev (7. ATP) i o cztery lata starszy Dominic Thiem (3. ATP). Dla tego pierwszego był to debiut w finale Wielkiego Szlema. Wcześniej najdalej doszedł do półfinału w Australian Open 2020. Zverev pierwszy turniej ATP wygrał w wieku 19 lat, łącznie ma 11 takich triumfów. Do tego roku mocno zawodził jednak w najbardziej prestiżowych imprezach wielkoszlemowych. W US Open nie przebrnął wcześniej czwartej rundy.

Zobacz wideo "Świątek wyciągnęła z US Open wszystko, co się dało. Hurkacz rozczarowaniem"

Fantastyczny początek Zvereva

Faworytem finału w Nowym Jorku był Thiem, nie tylko z racji większego doświadczenia. Dla Austriaka był to już czwarty bezpośredni pojedynek o tytuł w Wielkim Szlemie. Dwa razy przegrał w finale Roland Garros (2018 i 2019, w obu przypadkach z Nadalem), a kilka miesięcy temu w Melbourne w pięciu setach z Djokoviciem. Przez lata uchodził za specjalistę od kortów ziemnych, co potwierdzały wyniki osiągane na paryskiej mączce. W ostatnich miesiącach to się zmieniło: finał US Open, finał Australian Open, finał zeszłorocznego Turnieju Mistrzów rozgrywanego w hali, gdzie w fazie grupowej pokonał Djokovicia i Federera. Duża w tym zasługa trenera Nicolasa Massu. W ślad za wysoką formą Thiema poszedł też awans w rankingu. Od marca 27-latek z Wiener Neustadt jest trzecim tenisistą świata. Na czwarte miejsce zepchnął Federera.

Pierwszy set miał niespodziewany przebieg. To nie debiutujący w finale Zverev wyglądał na przestraszonego, a Thiem. Czyżby tym, że pierwszy raz był w finale Wielkiego Szlema faworytem? Austriak grał bardzo niedokładnie zza końcowej linii, słabo serwował. Zupełni inaczej wszedł w to spotkanie 23-letni Niemiec. Zverev był bardzo skoncentrowany, popełniał mało błędów. Pewnie serwował, do czego przyzwyczaił w Nowym Jorku. Kolejnym asami budował przewagę, dwa razy przełamał rywala i wygrał partię 6:2.

W drugim secie sytuacja się powtórzyła. Zverev dalej grał dokładniej. Jego drive forhendowe siały spustoszenie po drugiej stronie siatki. Niemiec pozwalał sobie nawet na chwile fantazji, jak przy jednym z drugich serwisów, zwykle wolniejszych, gdy podał piłkę z prędkością 210 km/h. Austriak z kolei po stracie dwóch serwisów (1:5) wrócił do gry, przełamał rywala, ale na więcej nie było go stać. Zverev wykorzystał piątą piłkę setową i triumfował w tej partii 6:4.

Kulejący Thiem wygrywa wojnę nerwów

W trzecim secie Zverev prowadził 2:1 z przełamaniem. Natychmiast stracił przewagę, a gra się wyrównała. Przy stanie 4:5 Zverev popełnił kilka błędów przy własnym podaniu, co kosztowało go przegraniem partii. Być może myślami był już przy tytule, którego był tak blisko. Thiem w trzecim secie dalej nie przypominał zawodnika, który trzy razy grał w wielkoszlemowym finale, ale poprawił, chociaż serwis i grał regularniej zza końcowej linii.

W czwartej partii Thiem serwował już bardzo pewnie. Oddał rywalowi przy swoim serwisie tylko dwa punkty. Były asy, udane otwierające serwisy na zewnątrz. Miał też dużo wygranych wymian, poziom jego gry rósł z minuty na minutę. Zverev z kolei przestał być tak powtarzalny i skuteczny, jak w pierwszych dwóch setach. W końcówce Austriak doczekał się przełamania i wygrał seta 6:3.

Piąty set zaczął się od straty serwisu przez Zvereva. Chwilę później to Thiem został przełamany, na koniec popełniając podwójny błąd serwisowy. Przy stanie 4:3 Niemiec raz jeszcze odebrał serwis Austriakowi. Był o gema od wygrania US Open. Nie wytrzymał, pozwolił przeciwnikowi dojść na 5:5. Kolejne dwa gemy to kolejne dwa przełamania i o losach meczu zadecydował tie-break. W nim najpierw Zverev prowadził 2:0, a potem Thiem miał 6:4 i dwie piłki meczowe. Ostatecznie to Austriak triumfował 8:6, w całym meczu 3:2.

Spotkanie finałowe nie stało na wysokim poziomie. Obaj zawodnicy mieli ujemny bilans winnerów do niewymuszonych błędów: Zverev 52-64, a Thiem 43-55. Dla 27-latka z Wienner Neustadt pewnym usprawiedliwieniem może być fakt, że pod koniec meczu łapały go skurcze. Na korcie pojawił się nawet fizjoterapeuta, ale nie zdążył mu pomóc. Kulejący w tie-breaku Thiem skracał wymiany, nie był w stanie biegać. Zverev tego nie wykorzystał. Dramatyczna końcówka spotkania zrekompensowała kibicom słaby poziom czterogodzinnej gry. Wojnę nerwów ostatecznie wygrał Thiem. Organizatorzy w przerwie między dziewiątym a dziesiątym gemem piątego seta puścili piosenkę Queen „Under pressure”, co było najlepszym podsumowanie tego spotkania.

Pierwszy taki mistrz

Dominic Thiem zwyciężając w tegorocznym US Open został pierwszym nowym mistrzem wielkoszlemowym od czasu Marina Cilić, który sześć lat temu także w Nowym Jorku pokonał w finale Japończyka Kei Nishikoriego. Thiem został także pierwszym triumfatorem Wielkiego Szlema w singlu urodzonym w latach 90. XX wieku. Przerwał serię zwycięstw zawodników urodzonych w latach 80., która trwała aż 63 turnieje wielkoszlemowe. Zresztą w finale tegorocznego US Open wystąpili najmłodsi uczestnicy od Australian Open 2012, gdy zmierzyli się 24-letni wówczas Djoković z rok starszym Nadalem. Thiem jest także drugim w historii mistrzem Wielkiego Szlema pochodzącym z Austrii. Pierwszym był Thomas Muster, triumfator Roland Garros 1995.

Zwycięstwem w Nowym Jorku 27-letni Thiem potwierdził, że jest coraz bliżej tzw. Wielkiej Trójki. Jego bilans spotkań z tymi tenisistami wynosi w ostatnich dwóch latach 7-3. W tym czasie trzy razy pokonał Federera (Indian Wells 2019, Madryt 2019, ATP Finals 2019), dwa razy Djokovicia (Roland Garros 2019, ATP Finals 2019) i dwa razy Nadala (Barcelona 2019, Australian Open 2020). Z Serbem przegrał w Madrycie 2019 i Australian Open 2020, a z Hiszpanem w Roland Garros 2019.

Tenisista z Wiener Neustadt po zdobyciu pierwszego tytułu wielkoszlemowego ma kolejny jeden cel: ustabilizować formę. Nie przegrywać z niżej sklasyfikowanym rywalami. Z Hubertem Hurkaczem ma bilans 0-2. Polak pokonał Austriaka w marcu zeszłego roku w Miami i na początku tego sezonu w ATP Cup. Z kolei w listopadowym Turnieju Mistrzów w grupie Thiem ograł Federera i Djokovicia, by w finale niespodziewanie nie dać rady Stefanosowi Tsitsipasowi. Tuż przed tegorocznym US Open Thiem przegrał też z Filipem Krajinoviciem 2:6, 1:6 w 2. rundzie Cincinnati.

Zmiana warty w męskim tenisie?

Zwycięstwo Dominica Thiema w US Open jest historyczne, ale czy przełomowe? Trudno pozbyć się wrażenia, że gdyby Novak Djoković nie został zdyskwalifikowany, Rafael Nadal nie skupił się na Roland Garros, a Roger Federer nie odpuścił sezonu z powodu kontuzji kolana, to w finale nie zmierzyliby się przedstawiciele młodszej generacji. Choć Zverev uważa chyba inaczej. - Nie mogę się już doczekać finału. To będzie trudny mecz. Zagra dwóch najlepszych tenisistów na świecie - powiedział Niemiec przed meczem z Thiemem. Słowa zdaniem wielu dość buńczuczne, a nawet prowokacyjne.

Zverev i Them uchodzą co prawda za czołowych przedstawicieli nowej generacji, jednak wciąż daleko im do Federera, Nadala i Djokovicia, którzy razem mają 56 tytułów wielkoszlemowych. Za dwa tygodnie rusza Roland Garros. W Paryżu przekonamy się, czy można już ogłaszać zmianę warty w męskim tenisie, czy też jest na to zdecydowanie za wcześnie.

Przeczytaj też: