Wstydliwa porażka Huberta Hurkacza! 337. tenisista świata zmiótł go z kortu

Sensacja! Maximilian Marterer, anonimowy tenisista z Niemiec, wyeliminował Huberta Hurkacza z turnieju w Kitzbuehel w Austrii na kortach ziemnych. Polak został zmieciony z kortu i przegrał 3:6 i 5:7.

Fatalna dyspozycja Huberta Hurkacza jest o tyle zaskoczeniem, że Polak (ATP 33.) udanie rozpoczął turniej w Austrii. W I rundzie pokonał Joao Sousę 6:3, 7:5. Ale już w meczu 1/8 finału zawiódł kompletnie. Rywalem Hurkacza był Maximilian Marterer. 25-letni Niemiec jest sklasyfikowany na, uwaga, 337. miejscu w światowym rankingu. Ale na korcie nie było widać tej różnicy. A jeśli, to na korzyść Niemca. Hurkacz grał bardzo niedokładnie, ale słabo też wyglądał pod względem fizycznym. Nie dobiegał do wielu piłek, zdobył zaledwie 43 procent punktów ze swojego serwisu (Martere 64 procent). Polak zdobył najwięcej tylko pięć punktów z rzędu, zaś Niemiec aż 12. 

Zobacz wideo "Świątek wyciągnęła z US Open wszystko, co się dało. Hurkacz rozczarowaniem"

Hurkacz ostatecznie przegrał 1:6 i 4:6. W 1/4 finału Niemiec zmierzy się z wygranym starcia  Yannick Hanfmann (118. miejsce) vs. Dusan Lajović (24.).

Kolejny słaby występ Hurkacza

Hubert Hurkacz był objawieniem poprzedniego sezonu w męskim tenisie. W styczniu 2019 był 88. w rankingu ATP, w grudniu już 37. Jego nazwisko zaczęło być odmieniane przez wszystkie przypadki, gdy wiosną ubiegłego roku doszedł do ćwierćfinałów w Dubaju i Indian Wells. Ale w ostatnim czasie jest w fatalnej formie. Na początku września Hubert Hurkacz odpadł już w drugiej rundzie US Open. Czy powinien zmienić trenera? Czy jest za grzeczny na korcie? Jakie są mankamenty w jego grze?

- Łukasz Kubot zawsze powtarzał, że tenis jest taką dyscypliną, w której na końcu jest tylko jeden wygrany. W Wielkim Szlemie w singlu jeden zwycięzca, a 127 przegranych. Trzeba umieć żyć z porażką. To, że tenisista przegra w jednym, drugim, trzecim turnieju nie oznacza, że koniecznie trzeba robić jakieś nerwowy ruchy, zwalniać trenera, coś zmieniać. Tak często myślą kibice albo nerwowi rodzice, którzy uważają, że mają wybitne dziecko, a trener się nie nadaje. W przypadku Huberta potrzeba spokoju. Bez nerwowych ruchów. Tenis to sport podobny do rzemiosła. Dużo pracy wymaga, by z ucznia stać się czeladnikiem, następnie mistrzem, a potem utrzymać się na najwyższym poziomie. Nic się nie dzieje z dnia na dzień - powiedział niedawno Adam Romer z magazynu "Tenisklub" w rozmowie ze Sport.pl.

Przeczytaj też: