Wielka nadzieja tenisa została modelką. "Mam kręgosłup 60-latki"

20-letnia Sofia Żuk była wielką nadzieją rosyjskiego tenisa. Wszystko jednak wskazuje, że nie sprosta oczekiwaniom, bo kort zamieniła na wybieg. Poważne kontuzje pleców sprawiły, że rzuciła tenisa i została modelką.

Był rok 2015. Sofia Żuk była uznawana za jedną z najbardziej utalentowanych tenisistek na świecie. Nie ma co się dziwić, bo mając 15 lat wygrała juniorski Wimbledon. Mało tego, wygrała go bez straty. Później nie umiała jednak potwierdzić talentu w seniorskich turniejach. Nigdy nie przeszła pierwszej rundy na turnieju Wielkiego Szlema. W rankingu WTA najwyżej notowana była na 116. miejscu, obecnie zajmuje 435. Rosjanka ma już 20 lat, ale miejsca w rankingu nie poprawi, bo już zakończyła karierę tenisową. - Kontuzje pleców nie dawały mi spokoju. Mój kręgosłup przypomina kręgosłup 60-latki - tłumaczy Sofia Żuk, cytowana przez portal tennisworldusa.org.

Zobacz wideo "Świątek wyciągnęła z US Open wszystko, co się dało. Hurkacz rozczarowaniem"

Czym się teraz zajmuje? - Jestem modelką i uwielbiam to robić. Jestem jednak realistką i wiem, że muszę patrzeć w przyszłość. W modelingu możesz mieć miesiąc, w którym godnie zarobisz. Godnie, czyli tak, że pokryjesz wszystkie twoje wydatki, jednak nie możesz być pewna, że taki miesiąc się szybko powtórzy. W dzisiejszych czasach kluczem jest, aby mieć stabilną pracę. Myślę, że modelingiem mogę się zajmować jeszcze sześć, siedem lat. Później przyjdą następne dziewczyny i zajmą moje miejsce. Można powiedzieć, że kariera modelki jest nawet krótsza niż kariera tenisistki - mówi Żuk.

Sofia Żuk: Nie tęsknię za tenisem

 

I dodaje: - Na razie nie tęsknie za tenisem. To miłe, że wreszcie nie muszę "żyć na walizkach" i na przykład udać się w 38-godzinną podróż do Australii na turniej. Nie mam ciągle problemów zdrowotnych. Moje ciało i umysł wyraźnie odpoczęły. Czuję się szczęśliwa. Ale nie mówię, że tenis to zamknięty rozdział w moim życiu. Może kiedyś wykorzystam moje doświadczenie i zostanę trenerką.

W lipcu podzieliła się na Instagramie swoimi przeżyciami w poście nazwany "tenis za kulisami". Pisze w nim, że świat wcale nie wygląda tak kolorowo, dopóki nie znajdziesz się w czołowej 60-70 rankingu WTA. - Ale nadal nie zarabiasz tak wiele, bo musisz pokryć koszty podróży, trenerów, hoteli. A w dodatku prawie nigdy nie ma cię w domu, żyjesz w hotelach... - pisała i narzekała na to, że tenisistki grające w kwalifikacjach turniejów często są traktowane zupełnie inaczej niż te, które są w drabince głównej. - Nigdy nie widzisz, co się dzieje poza ekranami telewizorów, np. życie na środkach przeciwbólowych - dodała.

 

Przeczytaj też: