Wojciech Fibak o zachowaniu Novaka Djokovicia. "Bardzo to przeżyłem"

Novak Djoković zdyskwalifikowany z US Open. - Bardzo współczuję Novakowi, bo go znam od lat. Jest naprawdę dobrym człowiekiem, nie chciał nikogo skrzywdzić - mówi Wojciech Fibak w rozmowie ze Sport.pl.

Novak Djoković nie zagra w ćwierćfinale US Open. Serb został zdyskwalifikowany po tym jak w meczu 4. rundy z Hiszpanem Pablo Carreno Bustą odreagował nieudaną wymianę, uderzając piłkę za siebie. Trafił sędzię w krtań. Regulamin turnieju zakłada, że w takiej sytuacji musi być dyskwalifikacja.

Zobacz wideo Djoković zdyskwalilikowany. Słuszna decyzja?

Wojciech Fibak o dyskwalifikacji Djokovicia: Bardzo to przeżyłem

O komentarz poprosiliśmy Wojciecha Fibaka, który zna Novaka Djokovicia. Siedem lat temu był w sztabie Serba podczas US Open. - Bardzo współczuję Novakowi. Gdy miał 16 lat przyjechał do mnie do Monte Carlo z całą rodziną. Uczyłem go wtedy przez tydzień woleja. Już wtedy bardzo się zbrataliśmy. Jesteśmy sąsiadami, zdarza nam się chodzić w Monako na spacery. Wiem, gdzie mieszka, jak wygląda jego rutyna dnia, jak dojeżdża na korty. Kilka lat temu byłem jego mentorem właśnie w czasie US Open. Bardzo przeżyłem to wydarzenie z niedzielnego meczu. Ma to historyczny wymiar. Wiadomo, jak ważne jest dla turnieju i tenisa, że został zdyskwalifikowany. To ogromna strata dla US Open, niewyobrażalne nieszczęście - powiedział Fibak w rozmowie ze Sport.pl.

Djoković przystępował do turnieju wielkoszlemowego w Nowym Jorku jako zdecydowany faworyt. Do USA nie przylecieli Nadal i Federer. Serb miał wątpliwości, czy w obliczu pandemii startować w Stanach, ale pogoń za sukcesami przekonała go. Ma 17 tytułów wielkoszlemowych. Od dwa mniej od Nadala, trzy od Federera. Jego ojciec Srdan Djoković przekonywał w lutym w rozmowie z „Telegraph”, że syn jeszcze w tym roku pobije rekord Federera. W tym roku to się nie uda. Tym większy to chichot losu, że Djoković, odpadając w 4. rundzie US Open w takich okolicznościach, poniósł pierwszą porażkę w tym sezonie.

"Djoković jest pechowcem"

- Na pewno trochę winy jest w jego bałkańskim temperamencie. Djoković jest niezmiernie dyscyplinowany, kulturalny. Ma dużo empatii w stosunku do ludzi, . Jest naprawdę dobrym człowiekiem. Widać to było od razu w tej jego reakcji w stosunku do sędzi. Z drugiej strony pewnie zrozumiał, że może zostać zdyskwalifikowany i w pewnym sensie ratował też siebie. To była obiektywna decyzja sędziów. Nic nie można było wskórać. Tu nie miało znaczenia, że jest obecnie najlepszym tenisistą na świecie, rozstawionym w Nowym Jorku z numerem pierwszym. Inne czynniki, takie jak telewizja, sponsorzy, kibice też nie mogły mieć wpływu na decyzję sędziów - dodał Fibak.

Sędziowie naradzali się przez kilka minut. - Niestety trafił akurat w głowę sędzi, najbardziej newralgiczne miejsce. Gdyby trafił w nogę lub rękę, pewnie nie byłby zdyskwalifikowany. Ważne było też to, że ona się osunęła, cierpiała, odczuła ból. To wszystko razem było bardzo pechowe. Znam go dobrze z kortów, on wiele razy wykonywał podobny ruch, gdy coś się nie układało po jego myśli w czasie meczu. Znam te jego reakcje, zwykle trafia w bandy, tam, gdzie nie stoją sędziowie. Pech straszny też, że ona się schylała, bo gdyby patrzyła w jego stronę, to pewnie by się uchyliła. Nie widziała tej piłki i dlatego był to jeszcze większy szok dla niej - zauważa Fibak.

Incydent w meczu Djokovicia z Carreno Bustą miał miejsce w szczególnym momencie. Serb chwilę wcześniej zmarnował trzy piłki setowe, potem upadł i miał problem z barkiem. Nie szło mu i już wcześniej ze złości celował w bandy. Amerykańskie media podały, że Djoković z kortu udał się od razu do samochodu, którym wraz ze swoją ekipą opuścił Flushing Meadows. Dwie godziny później był już widziany na lotnisku Kennedy’ego. Jak to zamieszanie odbije się na jego karierze? Już 21 września rusza Roland Garros w Paryżu.

Jak sobie poradzi z tym zamieszaniem?

- On miał już wcześniej większe problemy. Ze sobą, ze swoim stosunkiem do tenisa, z dietą. Wychodził z tych kryzysów obronną ręką. Wiele rzeczy pokonał. Jest nieprzeciętnie inteligentnym człowiekiem. Oczywiście ma swoje ułomności, jak każdy, choćby wiara w niektóre teorie, które nie zawsze się sprawdzały. Ostatnio jest wielkim pechowcem. Chciał w szczytnym celu zorganizować cykl turniejów Adria Tour. Wiemy, jak to się skończyło. Teraz w US Open też nikogo nie chciał skrzywdzić, a skrzywdził - wskazuje Fibak.

- Z drugiej strony Novak jest wybrańcem losu, bo dzięki ciężkiej pracy i talentowi jest jedynką światowego tenisa. Ma wspaniałe życie, rodzinę, jest bohaterem Serbii, rozpoznawalnym na całym świecie. Muszę wspomnieć o jego ojcu, który nie odgrywa już takiej roli w jego karierze, jaką miał wcześniej. To człowiek o bardzo surowym, ciężkim charakterze. Ojciec z silną ręką. To też drzemie w Djokoviciu. Czasami wybucha w nim złość, a jego reakcje są nieadekwatne do sytuacji - kończy Fibak.

Przeczytaj też: