Ujawniono słowa Djokovicia z kortu. Desperacko walczył do samego końca

Novak Djoković do samego końca walczył o uniknięcie dyskwalifikacji na US Open za trafienie piłką sędzi liniowej. - Nie musi jechać do szpitala - mówił Serb w rozmowie z sędzią głównym, przekonując go do wymierzenia innej kary.

Do sytuacji doszło w trakcie spotkania czwartej rundy z Pablo Carreno Bustą, gdy Novak Djoković przegrywał 5:6 w pierwszym secie. Uderzył piłkę za siebie, przypadkowo trafiając w sędzię liniową. Przepisy mówią jasno, że jedynym rozwiązaniem jest dyskwalifikacja, choć rozmowa na ten temat z sędzią trwała dłuższy czas.

Zobacz wideo Hurkacz: Djoković widzi we mnie przyszłość tenisa. Zrobię wszystko, by nią być

Djoković: Zamierzacie mnie zdyskwalifikować?

Djoković starał się uratować przed wyrzuceniem z turnieju, argumentując, że sędzi liniowej nie stało się nic poważnego. - Nie musi jechać do szpitala. Zamierzacie mnie zdyskwalifikować w tej sytuacji? Moja kariera, Wielki Szlem, Kort Centralny... Gdyby wstała, od razu można by zabrać gema, seta, byłoby wiele opcji - mówił Serb według Bena Rothenberga z "New York Timesa", do końca desperacko negocjując. Jednak jego prośby nie przyniosły żadnego efektu. Sędzia Soeren Friemel był nieugięty.

Zobacz całą sytuację:

33-letni Serb nie wziął udziału w obowiązkowej konferencji pomeczowej, za co został skrytykowany przez Grega Rusedskiego, który był numerem 1 światowego rankingu. - To bardzo trudna sytuacja, ale powinien się pojawić, wziąć odpowiedzialność i przeprosić za tę sytuację - powiedział Brytyjczyk.

Djoković odniósł się do sytuacji kilka godzin później na Instagramie. - Ta sytuacja sprawiła, że jest mi bardzo smutno, czuję się pusty w środku. Od razu sprawdziłem, jak czuje się sędzia liniowa i na szczęście nic się jej nie stało. Jest mi niesamowicie przykro, że sprawiłem jej tyle stresu. To nie było celowe zagranie, ale to było bardzo złe - napisał Serb, a pełną treść jego oświadczenia można przeczytać tutaj >>