Hurkacz odpadł, a fani już wiedzą: "Nie ma siły, bo nie je mięsa". Jaki problem Polak ma naprawdę?

Hubert Hurkacz po słabym spotkaniu odpadł w drugiej rundzie US Open. Polak od dłuższego czasu jest w gorszej formie. Czy powinien zmienić trenera? Czy jest za grzeczny na korcie? Jakie są mankamenty w jego grze? - W przypadku Huberta potrzeba spokoju. Bez nerwowych ruchów - radzi Adam Romer z magazynu "Tenisklub".

Hubert Hurkacz był objawieniem poprzedniego sezonu w męskim tenisie. W styczniu 2019 był 88. w rankingu ATP, w grudniu już 37. Jego nazwisko zaczęło być odmieniane przez wszystkie przypadki, gdy wiosną ubiegłego roku doszedł do ćwierćfinałów w Dubaju i Indian Wells. Po drodze pokonał m.in. dwa razy Kei Nishikoriego, Denisa Shapovalova i stoczył wyrównany bój z Rogerem Federerem. Następnie w Miami pokonał Dominica Thiema, czwartego tenisistę świata. W Wimbledonie osiągnął najlepszy wynik w karierze w turnieju wielkoszlemowym. Doszedł do trzeciej rundy, w której po dobrym spotkaniu przegrał z Novakiem Djokoviciem w czterech setach. Miesiąc później przyszedł dotychczas największy sukces. Tenisista z Wrocławia wygrał imprezę w Winston-Salem. To pierwszy tytuł polskiego singlisty w zawodowym tourze od 1982 roku, gdy Wojciech Fibak triumfował w Chicago.

Zobacz wideo Fyrstenberg: Tylko wąska grupa tenistów zarabia dobre pieniądze

Słabsza forma Huberta Hurkacza

Wydawało się, że Hurkacz lada chwila może pukać do pierwszej dwudziestki światowego rankingu. I wtedy nastąpił pierwszy regres formy. Z zeszłorocznego US Open nasz zawodnik odpadł z pierwszej rundzie z Jeremy’m Chardym. Tłumaczyliśmy to tym, że miał tylko 48 godzin na odpoczynek po wygranym turnieju. Coś się jednak zacięło, bo jesienią Polak wygrał tylko dwa spotkania, a pięć przegrał. Porażki w pierwszych rundach w Szanghaju ze Stefanosem Tstitsipasem i w Wiedniu z Karenem Chaczanowem można było zrozumieć, ale przegrane w Metzu z Gregoirem Barrere i w Tokio z Lucasem Pouille niepokoiły. Zdawało się, że Hurkacz jest po prostu przemęczony pierwszym tak intensywnym sezonem w karierze. Nigdy wcześniej nie grał w tylu turniejach ATP na przestrzeni roku. Wszystko dla niego było nowe: nowe turnieje, rywalizacja z zawodnikami ze światowego topu, zainteresowanie mediów, oczekiwania kibiców.

Początek tego sezonu wrocławianin znów miał obiecujący. Na towarzyskim, ale prestiżowym ATP Cup, drużynowych mistrzostwach świata, Polak pokonał trzech uznanych zawodników. Był lepszy od Diego Schwartzmana, ćwierćfinalisty poprzedniego US Open, Borny Coricia, wielkiej chorwackiej nadziei oraz po kapitalnym spotkaniu drugi raz w karierze ograł Dominica Thiema. Tuż przed Australian Open Hurkacz udał się jeszcze do nowozelandzkiego Auckland, gdzie po trzech zwycięstwach odpadł w ćwierćfinale. Znów grał tak dobrze, jak wiosną zeszłego roku.

W Melbourne Hurkacz pierwszy raz w karierze był rozstawiony w Wielkim Szlemie. Niestety ten przywilej mu nie pomógł. W pierwszej rundzie męczył się bardzo z Austriakiem Denisem Novakiem (99. ATP), którego ograł dopiero po pięciu setach. Występ w meczu z Novakiem nie był przypadkiem - w kolejnym spotkaniu Polak przegrał dość łatwo z reprezentantem gospodarzy Johnem Millmanem.

Rozczarowujący wynik i gra na US Open

Po Australian Open, zanim nastąpiła przerwa w rozgrywkach z powodu pandemii koronawirusa, tenisista z Wrocławia odpadł w pierwszej rundzie w Rotterdamie, w drugiej w Marsylii i w pierwszej w Dubaju. Występów w meczach pokazowych ani na czerwcowych mistrzostw Polski nie biorę pod uwagę ze względu na specyficzne okoliczności. Po wznowieniu rozgrywek Hurkacz przegrał w pierwszej rundzie w Cincinnati, a w środę w drugiej rundzie US Open. W Nowym Jorku był rozstawiony z numerem 24. W pierwszym meczu wyeliminował Petera Gojowczyka z Niemiec w trzech setach. W kolejnym przegrał z Alejandro Davidovichem Fokiną 4:6, 6:1, 2:6, 2:6.

W tegorocznym US Open Hurkacz miał realną szansę na najlepszy wynik wielkoszlemowy w karierze - 1/8 finału. Z racji rozstawienia w dwóch pierwszych rundach wylosował teoretycznie łatwiejszych rywali - Gojowczyk to 127. zawodnik świata, a Davidovich Fokina 99. Do tego w pierwszej rundzie niespodziewanie odpadł Diego Schwartzman, rozstawiony z numerem 13. To z nim Polak grałby w trzeciej rundzie. Optymiści czekali więc już na jego ewentualny pojedynek w 4. rundzie z Alexandrem Zverevem. Do niego jednak nie dojdzie i to nie dlatego, że Niemiec jak zwykle zawiódł w Wielkim Szlemie. Z taką formą, jaką w ostatnich miesiącach prezentuje Hurkacz, nie było szans, by w Nowym Jorku wykręcił najlepszy wielkoszlemowy rezultat w życiu.

W meczu z Davidovichem Fokiną mogliśmy zobaczyć jak w soczewce wszystkie mankamenty w grze Hurkacza. Polakowi często brakuje inicjatywy w wymianach, gra zbyt pasywnie. Czeka na to, co zaproponuje rywal, zamiast narzucić swój styl gry. Choć jest wysoki, a jego serwis potrafi być groźny dla rywali, rzadko z tego korzysta. Nie idzie do przodu, nie skraca wymian, nie gra agresywnie. Stoi okopany przy linii końcowej, gdzie nie wykorzystuje warunków fizycznych. Tak też było w środowym spotkaniu z Hiszpanem. To przeciwnik ryzykował, co rusz zaskakiwał naszego zawodnika skrótami, dyktował warunki. Polak tylko się temu przyglądał. Punkty zdobywał głównie po błędach Davidovicha Fokiny. Hiszpan awansował do trzeciej rundy US Open zasłużenie, choć trudno pozbyć się wrażenia, że Hurkacz z formą z wiosny 2019 lub ATP Cup nie miałby żadnych problemów z pokonaniem go.

Hurkaczowi brakuje woli walki?

Najgorsze w tym wszystkim nie jest porażka, zmarnowana szansa na najlepszy wynik w Wielkim Szlemie czy nawet bardzo proste błędy pod koniec spotkania. Najgorsze, że Hurkacz wciąż boryka się z tymi samymi problemami. Jest chimeryczny, ucieka mu koncentracja w czasie meczu, na co w środę zwrócił uwagę komentujący Karol Stopa z Eurosportu. W spotkaniu z Davidovichem Fokiną Hurkacz miał momenty dobrej gry. W drugim secie nie dał rywalowi żadnych szans, wygrywając do 1. Takich chwil równej, skutecznej gry, było jednak zdecydowanie za mało.

Największy zarzut kibiców do Hurkacza to brak woli walki. Jego język ciała w meczu z Hiszpanem był słaby: spuszczona głowa, grymasy na twarzy, zrezygnowanie. Rywal po drugiej stronie siatki też to widział, w takich momentach tylko się nakręcał. Niestety to nie pierwszy raz, gdy widzieliśmy takiego Hurkacza. Podobnie było w Australian Open i we wcześniejszych przegranych pojedynkach. Od początku zeszłego roku Polak zagrał w 37 spotkaniach, w których przegrał pierwszego seta. Tylko siedem razy potrafił odwrócić losy takich pojedynków i zejść z kortu jako zwycięzca. Eksperci porównują go do Andy’ego Murraya pod względem stylu gry, a nawet sylwetki. Brakuje mu jednak takiej zawziętości, jaką ma Szkot. To dzięki niej Murray wyeliminował w pierwszej rundzie US Open Yoshihito Nishiokę, choć przegrywał z Japończykiem już 0:2 w setach. Hurkacz w rozmowie ze Sport.pl. w czerwcu zeszłego roku powiedział, że nie współpracuje na stałe z psychologiem, a jedynie od czasu do czasu. Może powinien pójść śladem Igi Świątek, która od ponad roku ma sztabie psycholog Darię Abramowicz?

Hurkacz powinien zmienić trenera?

Trener Craig Boynton powtarza w każdym wywiadzie, że Polak jest prawdziwym fighterem i zawsze walczy o zwycięstwo. Niestety w ostatnich miesiącach tego nie widać. Amerykanin trenuje naszego tenisistę od zeszłorocznego Miami. Nie zmienił sposobu gry Polaka, który nadal jest wycofany na korcie, nie gra agresywnie, do przodu. Czy Hurkacz powinien poszukać innego szkoleniowca? - Nie zgadzam się z kibicami, którzy w internecie mądrzą się, że należy natychmiast zmieniać trenera. Inna sprawa, że występ Huberta w drugiej rundzie US Open był rozczarowujący. Davidovich Fokina to tenisista w zasięgu naszego zawodnika. Zgadzam się z tym, co mówili komentatorzy Eurosportu. Dwie rzeczy złożyły się na taki przebieg meczu: słabsza forma Huberta i wyjątkowo wysoka Hiszpana. Dlaczego Polak zagrał tak słabe spotkanie? Myślę, że za jakiś czas dowiemy się tego od zawodnika i jego szkoleniowca - mówi Adam Romer z magazynu "Tenisklub" w rozmowie ze Sport.pl.

- Łukasz Kubot zawsze powtarzał, że tenis jest taką dyscypliną, w której na końcu jest tylko jeden wygrany. W Wielkim Szlemie w singlu jeden zwycięzca, a 127 przegranych. Trzeba umieć żyć z porażką. To, że tenisista przegra w jednym, drugim, trzecim turnieju nie oznacza, że koniecznie trzeba robić jakieś nerwowy ruchy, zwalniać trenera, coś zmieniać. Tak często myślą kibice albo nerwowi rodzice, którzy uważają, że mają wybitne dziecko, a trener się nie nadaje. W przypadku Huberta potrzeba spokoju. Bez nerwowych ruchów. Tenis to sport podobny do rzemiosła. Dużo pracy wymaga, by z ucznia stać się czeladnikiem, następnie mistrzem, a potem utrzymać się na najwyższym poziomie. Nic się nie dzieje z dnia na dzień - dodaje Romer.

Na usprawiedliwienie występu Hurkacza w 2. rundzie US Open trzeba dodać, że w czwartym secie dokuczały mu problemy z brakiem. Nie wiemy, czy ten problem objawił się dopiero wtedy, czy też Polak walczył ze zdrowiem od początku meczu. Wezwany na kort fizjoterapeuta próbował mu pomóc, ale było już za późno. Polak ogólnie nie wyglądał dobrze fizycznie w czasie spotkania z Hiszpanem. Słabo pracowały jego nogi, nie dochodził do wielu returnów, nie radził sobie z niezbyt mocnym serwisem przeciwnika. Wyglądał na przemęczonego, co nie jest wielkim zaskoczeniem, bo po prawie półrocznej przerwie od rozgrywek tenisowych tenisiści mają prawo mieć kłopoty zdrowotne. Nigdy nie mieli tak długiej przerwy, a gdy już wrócili, to od razu do Wielkiego Szlema, który wymaga wielkiego wysiłku fizycznego. Z drugiej strony dotyczy to wszystkich, nie tylko Hurkacza.

Czy Hurkacz jest zbyt grzeczny?

Polak zachowywał się w środę na korcie dość ospale. Na pomeczowej konferencji tłumaczył, że brakowało mu sił i nie wie, dlaczego tak się stało. Fani od razu znaleźli wytłumaczenie - Hurkacz nie je mięsa i dlatego nie ma sił. Problem w tym, że Novak Djoković też jest weganinem, a nie przeszkadza mu to być najlepszym tenisistą świata i głównym faworytem do triumfu w Nowym Jorku.

Wielu kibiców twierdzi też, że Hurkaczowi brakuje mocniejszego charakteru do wygrywania, że jest za grzeczny. Podobnie uważa pierwszy trener 23-latka, Piotr Jamroz. - Jak się zawziął, to ćwiczył, dopóki nie wyeliminował błędu. Już podczas samego meczu na korcie jest jednak czasami za grzeczny. Jak się patrzy na jego minę, to aż się żal robi - powiedział Jamroz w rozmowie z TVP Sport.pl.

Roger Federer przed ich meczem w Miami mówił: „Spotkaliśmy się rok temu w Szanghaju. Pomagał mi w rozgrzewce, a jeśli popełnił jakiś błąd, choć prawie mu się to nie zdarzało, od razu za niego przepraszał.” Z kolei Novak Djoković po meczu w Wimbledonie dodał: „Hubert to bardzo sympatyczny, uprzejmy i skromny chłopak”. - Gdyby oceniać tą kategorią, to mielibyśmy jako kraj w światowym tenisie w poprzednich latach co najmniej 20 tenisistów w ścisłej czołówce. Takie myślenie nie ma sensu, bo nie ma nic wspólnego z tym, co dzieje się na korcie. To bzdury. Pierwszy przykład, jaki przychodzi mi do głowy to John McEnroe i Bjoern Borg. Amerykanin był nerwusem, emocje wyrzucał z siebie. Szwed? Dokładne przeciwieństwo. Był spokojny. Czy za grzeczny? Z takim sposobem bycia wygrał 11 turniejów wielkoszlemowych. Tak samo będę protestował, gdy ktoś powie, że Jerzy Janowicz jest zbyt impulsywny, a Hubert Hurkacz za grzeczny - kończy Romer.

Przeczytaj też: