Przegrywała 1:6, 1:5, obroniła cztery meczbole i... wygrała! Niesamowity mecz w US Open

20-letnia Wawra Graczewa przegrywała 1:6, 1:5, a jej rywalka miała cztery piłki meczowe w II rundzie US Open. Mimo to debiutantka rozstrzygnęła mecz na swoją korzyść. Był to jeden z największych comebacków w historii tenisa.

Rywalką 20-letniej Rosjanki była rozstawiona z nr 30. Kristina Mladenović. Przez znakomitą większość pierszego i drugiego meczu o siedem lat starsza i o wiele bardziej doświadczona Francuzka panowała na korcie.

Nagle w czternastym gemie spotkania doszło do niesamowitego odwrócenia ról. Mladenović prowadziła 6:1, 5:1 i miała cztery piłki meczowe. Młoda Rosjanka wytrzymała jednak niesamowitą presję. Obroniła meczbole i zaczęła gem po gemie odrabiać straty. Doprowadziła do tie-breaka i rozstrzygnęła go na swoją korzyść (7-2) przy dość biernej postawie swojej rywalki coraz bardziej roztrzęsionej nieoczekiwanym obrotem sprawy.

W trzecim secie gra 27-letniej Francuzki zupełnie się rozsypała. Graczewa wygrała łatwo 6:0.

Po meczu Mladenović nie szczędziła słów krytyki organizatorom turnieju: - Grałam dobrze, ale emocjonalnie cały czas byłam na krawędzi. To przez to wszystko, do czego nas zmuszają. To jest ohydne. Chcę odzyskać wolność. Czuję się tutaj jak więzień.

Mladenović już wcześniej należała do grona zawodniczek, które narzekały na reżim sanitarny narzucony podczas US Open.