Wielka szansa dla Igi Świątek. "Rewolucyjny, energetyczny, szalony tenis"

Wraca wielki tenis. W Nowym Jorku odbędzie się wielkoszlemowy US Open. Bez wielu gwiazd, które w obliczu pandemii zdecydowały się opuścić start w Nowym Jorku. Szczególnie dużo wycofań jest z turnieju pań. Zdaniem Wojciecha Fibaka może to być szansa dla Igi Świątek.

W poniedziałek 31 sierpnia rozpocznie się US Open, pierwszy wielkoszlemowy turniej od czasu pandemii. W tym roku bez wielu gwiazd światowego tenisa. W Nowym Jorku nie zagrają Rafael Nadal i Roger Federer. Hiszpan woli się przygotowywać do Roland Garros, który rozpocznie się dwa tygodnie po US Open. Szwajcar zrobił sobie przerwę do końca roku, by wyleczyć kontuzjowane kolano. Z powodu zagrożenia epidemiologicznego do Stanów nie przylecieli także m.in. ubiegłoroczny ćwierćfinalista Gael Monfils, 11. na świecie Fabio Fognini, trzykrotny triumfator wielkoszlemowy Stan Wawrinka, Nick Kyrgios i Jo-Wilfried Tsonga.

Zobacz wideo Czy tegoroczny US Open ma sens? "Tenis najbardziej ucierpiał na pandemii"

US Open bez wielu gwiazd. Fibak: Szansa dla Świątek

Lista nieobecnych w turniej pań jest jeszcze dłuższa. W Nowym Jorku nie zagrają m.in. liderka rankingu WTA Ashleigh Barty, wiceliderką Simona Halep, piąta na świecie Elina Svitolina, ubiegłoroczna zwyciężczyni Bianca Andreescu, światowa siódemka Kiki Bertens, dziewiątka Bencić i doświadczona Swietłana Kuzniecowa. Czy możemy spodziewać się sensacyjnych rozstrzygnięć na kortach Flushing Meadows?

- Tydzień temu śniło mi się, że Iga Świątek wygra w Nowym Jorku. W turniejach kobiecych Wielkiego Szlema często zdarzają się niespodzianki. A teraz jeszcze mamy szczególny okres w trakcie pandemii. Bianca Andreescu, Naomi Osaka, Francesca Schiavone, Li Na - tych niespodziewanych triumfatorek było sporo w ostatnich latach. Obudziłem się w środku nocy z myślą, że Iga Świątek może być najlepsza na US Open. Ona może pokonać Serenę Williams czy Karolinę Pliskovą - twierdzi Wojciech Fibak, najlepszy polski tenisista w historii, w rozmowie ze sport.pl.

- W turnieju pań nie ma murowanej faworytki do zwycięstwa. Jedna z tych młodych dziewczyn pewnie znów będzie najlepsza. Tak jak w Australian Open, gdy triumfowała Sofia Kenin. Przed styczniem nikt by nie pomyślał, że ona może sięgnąć już po szlema. Iga ma tenis rewolucyjny, energetyczny, trochę szalony. Może wygrać z każdą rywalką. Trochę nas jednak ostudziła jej porażka w Cincinnati - dodaje Fibak.

Świątek (51. WTA) przegrała w niedzielę w 1. rundzie turnieju Western and Southern Open z Christiną McHale (90. WTA) 2:6, 4:6. To wyraźnie nie był dzień naszej tenisistki. W Wielkim Szlemie najdalej zaszła jak dotąd do 4. rundy (Roland Garros 2019 i Australian Open 2020). W zeszłym roku odpadła w 2. rundzie US Open.

Djoković czy niespodzianka?

W nowojorskim turnieju męskim zdecydowanym faworytem wydaje się być Novak Djoković. Tym bardziej że pierwszy raz w karierze zagra w imprezie wielkoszlemowej, w której nie wystąpią Nadal i Federer. - Djoković jest najpoważniejszym kandydatem do tytułu. Na pewno będzie świetnie przygotowany. To wielki profesjonalista. Teraz ma szansę zbliżyć się do rekordów Federera i Nadala, którzy nie wystąpią w Nowym Jorku. Djoković jest graczem nieprzeciętnie inteligentnym. Potrafi dostosować się do zmiennych warunków. Przez te lata bardzo rozbudował swój tenis. Nie gra już tak defensywnie, jak kiedyś. Musi jednak uważać na innych rywali. Daniił Miedwiediew rok temu pokazał się ze znakomitej strony w US Open. Groźny będzie też m.in. Dominic Thiem - zauważa Fibak.

Podczas przerwy w rozgrywkach spowodowanej pandemią wiele pisano o kontrowersyjnych poglądach Djokovicia. Lider rankingu przyznał, że jest przeciwny obowiązkowi szczepień, nie wie, czy zaszczepiłby się na koronawirusa, gdyby zawodowi tenisiści mieli taki obowiązek. Przekonywał też m.in. że za pomocą emocji można zmienić strukturę wody. Co na ten temat sądzi Wojciech Fibak, który zna Djokovicia, a siedem lat temu był sztabie Serba podczas US Open?

- Djoković taki jest. To bardzo skomplikowana osobowość. Ma swoje przekonania, często pod wpływem różnych osób. Nie zmienia to faktu, że razem z Nadalem i Federerem są wielkimi ikonami tenisa. Możemy być z nich dumni. Oni też dużo dają mojej ukochanej dyscyplinie sportu. Za moich czasów tak nie było. Tych najlepszych - Jimmy’ego Connorsa, Ivana Lendla czy Johna McEnroe - trzeba było prosić, by spotkali się z publicznością, sponsorami, by zagrali jakiś turniej pokazowy, zaangażowali się. To było bardzo trudne, bo mieli egoistyczne podejście. Teraz jest inaczej. Najwięksi są również ambasadorami tenisa - mówi Fibak.

US Open ma sens?

Marion Bartoli, zwyciężczyni Wimbledonu z 2013 roku, przekonuje, że "nie możesz nazwać Wielkim Szlemem turnieju, w którym nie wystąpi tak wiele gwiazd". Czy w takiej sytuacji organizowanie turnieju w Nowym Jorku ma sens? Fibak uważa, że ma.

- Jeśli w tych trudnych czasach cokolwiek można zorganizować, to warto próbować. Dla dobra tenisa, dla dobra sportu. Trzeba pogodzić się z ograniczeniami, choć mam świadomość, że sportowcom nie jest łatwo w tej sytuacji. Jeden z moich znajomych z kortów powiedział ostatnio, że przypomina mu to rok 1973, gdy doszło do bojkotu Wimbledonu. Znów może być niespodziewany zwycięzca, ale wtedy jednak z pierwszej setki mężczyzn nie wystąpiło większość tenisistów, w tym prawie wszyscy Amerykanie i Australijczycy, którzy byli najlepsi. Też mi to przyszło do głowy, ale to nieadekwatne porównanie. Aż tylu wycofań nie ma - mówi najlepszy polski tenisista.

W 1973 roku najlepsi tenisiści nie przyjechali na Wimbledon, bo solidaryzowali się z Nikola Piliciem, Chorwatem reprezentującym Jugosławię. W maju tamtego roku Jugosłowiańska Federacja Tenisowa stwierdziła, że Pilić odmówił występu w Pucharze Davisa przeciwko Nowej Zelandii. Choć sam zawodnik zaprzeczył temu zarzutowi, został ukarany przez światowe władze tenisa. Nie mógł wziąć udziału w Wimbledonie. W proteście aż 81 tenisistów, w tym 13 z 16 rozstawionych, nie przyjechało do Londynu. W finale turnieju zagrało dwóch graczy ze Wschodu: Jan Kodes z Czechosłowacji i Aleksander Metreweli, Gruzin reprezentujący ZSRR. To było wówczas wydarzenie bez precedensu. Dziś jesteśmy przyzwyczajeni, że u panów wygrywa Serb Novak Djoković, a w czołówce kobiecej jest wiele Słowianek.

Przeczytaj też: