Groźby w stronę Djokovicia. "Zdychaj. Twoja śmierć to jedyne, czego chcemy"

"Djoković zdychaj. Twoja śmierć to jedyne, czego chcemy" - taki napis znalazł się na jednym z murów w mieście Split w Chorwacji. Chuligański wybryk jest pokłosiem zorganizowanego przez Novaka Djokivicia turnieju, na którym doszło do licznych zakażeń koronawirusem.

Na początku czerwca, mimo trwającej pandemii, Djoković zorganizował na Bałkanach cykl turniejów Adria Cup. Wraz z Serbem na kortach występowały takie gwiazdy jak Dominic Thiem, Grigor Dimitrow czy Alexander Zverev.

Zobacz wideo

O turnieju szybko jednak zrobiło się głośno nie sprawą dokonań na korcie, a licznych zaniedbań ze strony organizatorów. Kibice na trybunach, w liczbie około czterech tysięcy, nie zachowywali pomiędzy sobą odstępów, a duża część nie miała nawet na twarzach masek. Sami tenisiści również nie stosowali się do żadnych powszechnie znanych zaleceń dotyczących funkcjonowania w dobie pandemii. 

Djoković początkowo tłumaczył w mediach, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami i za zgodą władz. Dodawał, że sytuacja pandemiczna na Bałkanach jest lepsza niż w większości innych krajów, stąd brak większych środków ostrożności. Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy kilka dni później okazało się, że wirusem zakaziło się kilku tenisistów, którzy wzięli udział w Adria Cup, w tym sam Djoković, a także jego żona.

W Chorwacji, gdzie odbyły się drugie zawody z cyklu Adria Cup, na murze w Splicie chuligani postanowili dać wyraz swojej frustracji na bezmyślność tenisisty, który organizując turniej, mógł doprowadzić do powstania dużego ogniska zakażeń koronawirusem. Posunęli się jednak zdecydowanie zbyt daleko, zostawiając na murze skandaliczną wiadomość skierowaną do Serba: "Djoković, zdychaj. Twoja śmierć to jedyne, czego chcemy. Pozdrowienia ze Splitu, niech Bóg ma nas w opiece". Napis został szybko usunięty przez władze miasta.

Djokovicia nie oszczędzają też największe światowe media. "Die Zeit" nazwało Adria Cup jego "PR-ową katastrofą", a "The Telegraph" pisało wprost o "wielkiej kompromitacji" Serba. Gwieździe dostało się nawet od prezydenta ATP, Adrei Gaudenziego, i wielu czołowych tenisistów, m.in. Andy'ego Murraya.

Więcej o: