Novak Djoković gra przy pełnych trybunach i odpiera zarzuty. Impreza z rozmachem

- Mamy inne okoliczności i środki ostrożności, więc trudno porównywać nas do międzynarodowych standardów - powiedział Novak Djoković podczas ceremonii otwarcia Adria Tour. Serbia, gdzie odbywa się zorganizowany przez Djokovicia turniej tenisowy, to jeden z pierwszych krajów na świecie, który z takim rozmachem rozpoczął organizowanie imprez sportowych z udziałem publiczności po zniesieniu obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa.

Ponad 12 tys. zakażonych osób, 252 zgony i dobowa liczba zarażeń mniejsza niż 100 - mało który kraj w Europie poradził sobie z pandemią koronawirusa tak dobrze, jak Serbia. Dzięki temu właśnie Serbia jako jedna z pierwszych na świecie z takim rozmachem zaczęła organizować imprezy sportowe po zniesieniu obostrzeń. Media na całym świecie obiegła ostatnio informacja o tym, że na środowym spotkaniu Partizana Belgrad z Crveną Zvezdą pojawiło się 20 tys. kibiców. Teraz wiele fanów ma oglądać na żywo Adria Tour.

Zobacz wideo "Tenis zawodowy będzie jednym z ostatnich sportów, które ruszą"

"Mamy inne okoliczności i środki ostrożności, więc trudno porównywać nas do międzynarodowych standardów"

Adria Tour to turniej zorganizowany przez Novaka Djokovicia. Lider rankingu ATP postanowił skorzystać z odwołania turniejów rankingowych, zapraszając do swojej ojczyzny tenisowe gwiazdy. W turnieju, który oficjalnie rozpoczął się w piątek, udział wezmą m.in. Dominic Thiem i Alexander Zverev. Gwiazdy, które na trybuny powinny przyciągnąć sporo osób. I właśnie liczba osób oglądających zmagania tenisistów podczas turnieju Djokovicia budzi spore kontrowersje na całym świecie. Wiele osób uważa, że na obecnym etapie walki z pandemią takie turnieje powinno się organizować bez udziału publiczności.

Inaczej twierdzi jednak sam Djoković, który zaznacza, że sytuacja w Serbii jest znacznie lepsza, niż w innych krajach Europy. - Mamy inne okoliczności i środki ostrożności, więc trudno porównywać nas do międzynarodowych standardów - powiedział 33-latek podczas piątkowego otwarcia turnieju. - Możecie mnie krytykować, że to niebezpieczne, ale nie ja decyduję o tym, co jest dobre, a co złe dla zdrowia. Działamy zgodnie z wytycznymi rządu. Mam nadzieję, że wkrótce wrócimy do normalnego grania - dodał.

- Oczywiście, wiele osób straciło życie, co jest okropne nie tylko u nas, ale także na całym świecie. Ale życie toczy się dalej, a my, sportowcy, nie możemy doczekać się rywalizacji - zakończył Djoković, który niedawno powiedział, że rozważa rezygnację ze startu w US Open, ponieważ środki ostrożności, jakie zamierzają wprowadzić jego organizatorzy, są "ekstremalne".

Przeczytaj także: