Kibice nienawidzą Novaka Djokovicia. Paradoks najlepszego tenisisty świata

Aktualny lider rankingu ATP Novak Djoković może zostać najlepszym tenisistą w historii, a nie zdobyć nigdy serc kibiców. Wielu z nich go nienawidzi, wolą Rogera Federera i Rafaela Nadala. Dlaczego? - Brakuje mu ludzkiego pierwiastka - twierdzi Adam Romer z "Tenisklub". - Ma zadrę w sercu, bo chce, by cały świat go kochał, a tak nie jest - dodaje Karol Stopa z Eurosportu. Djoković naraził się kibicom także podczas pandemii koronawirusa.

Mimo przerwy w rozgrywkach z powodu pandemii koronawirusa Novak Djoković nie pozwala o sobie zapomnieć. Najpierw zdradził, nie jest zwolennikiem szczepień i że będzie mieć dylemat, gdyby tenisiści przed powrotem do gry mieli obowiązek zaszczepienia się na koronawirusa. Później złamał zasady bezpieczeństwa i izolacji społecznej, które obowiązywały w Hiszpanii. Nie przybędzie mu od tego fanów, którzy coraz częściej krytykują serbskiego tenisistę, lidera rankingu ATP.

Zobacz wideo Iga Świątek: Decyzja French Open zdziwiła mnie i zaskoczyła świat tenisa

Ojciec Djokovicia: Syn jest szykanowany ze względu na pochodzenie

Po tegorocznym Austrialian Open ojciec Djokovicia w rozmowie z "Telegraf" stwierdził, że jego syn nie otrzymał w Melbourne należnego mu szacunku do kibiców. - Siedmiokrotny mistrz turnieju, który nigdy nie przegrał finału Australian Open, gra przeciwko jakiemuś Austriakowi, a publiczność kibicuje temu Austriakowi. Trudno sobie wyobrazić większy brak szacunku - stwierdził Srdjan Djoković. W finale męskiego turnieju Novak Djoković pokonał po pięciosetowym pojedynku Austriaka Dominika Thiema.

Ojciec serbskiego tenisisty uważa, że Djoković jest szykanowany ze względu na pochodzenie. - Tenis to sport bogatych ludzi i oni nie mogą zrozumieć, że ktoś pochodzący z małej i biednej Serbii od ponad dziesięciu lat jest najlepszy na świecie - przekonuje. I dodaje: Tak jest wszędzie - w Londynie, Nowym Jorku, Paryżu, Madrycie. Ale Novak nie narzeka. Jest najlepszy w historii, a, kiedy zakończony karierę, zamieszka w swoim kraju ze swoimi ludźmi. 

Jeszcze gorzej niż w Australii było w Londynie podczas zeszłorocznego finału Wimbledonu. Djoković pokonał w nim Rogera Federera, mimo że publiczność wyraźnie wspierała Szwajcara. Po każdej wygranej piłce przez Federera aplauz londyńskiej widowni był dużo większy, niż gdy punkt zdobywał lider rankingu. Jego otoczenie już przed finałem narzekało, że Serb jest źle traktowany na Wimbledonie przez fanów.

Dlaczego Djoković nie jest uwielbiany jak Federer i Nadal?

Mimo niepodważalnej klasy sportowej, Novak Djoković nie należy do ulubieńców tenisowej publiczności na świecie. Amerykański dziennikarz Ben Rothenberg wymienił pół żartem, pół serio trzech najbardziej wspieranych obecnie przez kibiców tenisistów. Na pierwszym miejscu był Roger Federer, na drugim Rafael Nadal, a na trzecim ktokolwiek grający przeciwko Novakowi Djokoviciowi.

Serb, Hiszpan i Szwajcar zdominowali męski tenis w ostatnich dwudziestu latach. Są prawdopodobnie najlepszymi zawodnikami w historii tej dyscypliny. Federer posiada najwięcej tytułów wielkoszlemowych - 20. O dwa mniej ma Nadal, a o trzy mniej Djoković. 32-letni Serb może wyprzedzić obu przeciwników w tej klasyfikacji, bo od Hiszpana jest młodszy o rok, a od Szwajcara aż o sześć lat. - Bardzo prawdopodobne jest, że Djoković zostanie niebawem najbardziej utytułowanym tenisistą w historii Wielkiego Szlema, a jednocześnie do końca kariery nie będzie tak uwielbiany, jak Federer i Nadal - twierdzi w rozmowie ze Sport.pl Adam Romer z "Tenisklub". Dlaczego?

Djoković świadomy problemu: Mniej ludzi kibicuje mi w finałach Wielkiego Szlema

Tenisista z Belgradu w ostatnich latach dość regularnie ogrywa swoich dwóch najwiekszych rywali, a mimo to ma od nich mniej fanów. Kilka tygodni temu w rozmowie z serbskimi mediami przyznał, że ma tego świadomość. - To prawda, że większość kibiców wspiera Federera i Nadala w meczach przeciwko mnie, ale wynika to z tego, co pokazują w światowym tenisie - powiedział Djoković cytowany przez "New York Times" . - To nie oznacza, ze fani mnie nienawidzą, a już na pewno nie oznacza, że powinienem obrócić Serbie przeciwko całemu światu tylko dlatego, że mniej ludzi kibicuje mi w finałach Wielkiego Szlema - kontynuował, nawiązując najprawdopodobniej do wcześniejszej wypowiedzi swojego ojca. - Nie chcę wzbudzać negatywnych emocji. Nie mam złych uczuć do tych, którzy mnie nie wspierają - dodał.

"Kiedy śpiewają "Roger, Roger," staram się słyszeć "Novak, Novak"

Kuriozalna była jego konferencja prasowa po finale zeszłorocznego Wimbledonu. Fani w większości wspierali Federera, bijąc nawet brawa po podwójnych błędach serwisowych Djokovicia. Serb przyznał po meczu: Kiedy kibice śpiewali "Roger, Roger", starałem się słyszeć "Novak, Novak". Brzmi to głupio, ale tak było. Czasami można to zignorować, ale to dość trudne. Czasami mi to pomaga, daje motywację, dodatkową siłę. Wolałbym jednak mieć kibiców po swojej stronie. Lepiej mieć 10 tys. fanów za sobą niż przeciwko. - Nie podoba mi się to, jak od paru lat zachowują się kibice na większości tenisowych stadionów w momencie gdy gra Federer. To nie ma nic wspólnego z fair play - mówi w rozmowie ze Sport.pl Karol Stopa z Eurosportu. Szwajcar wśród sympatyków tenisa cieszy się niespotykanym uwielbieniem. Równać mogą się z nim dziś tylko Leo Messi w piłce nożnej i LeBron James w koszykówce. Być może właśnie z tego powodu tenisista z Bazylei wciąż nie zakończył kariery, choć zbliża się do 40-stki, jest mu coraz trudniej w Wielkich Szlemach, a kilka dni temu przeszedł zabieg kolana i nie zagra do Wimbledonu.

"Djokoviciowi brakuje ludzkiego pierwiastka"

Mecze Djokovicia z Federerem i Nadalem są zwykle bardzo zacięte i emocjonujące. Mimo to kibiców wciąż najbardziej ekscytują pojedynki Szwajcara z Hiszpanem. Może dlatego, ze pojawili się na szczycie przed Serbem? A może chodzi o ich charakter? - Djoković nie należy do ulubieńców tenisowej publiczności. Fani od lat najbardziej kochają Federera, a za nim Nadala. Obaj są dość naturalni w tym wszystkim, co robią. Serb jest nieco inny od nich. Prezentuje się w 100 procentach profesjonalnie, ale mam wrażenie, że kibice nie dostrzegają w nim takiego ludzkiego pierwiastka. Są przekonani, że Hiszpan i Szwajcar są sympatyczniejsi i dlatego im bardziej kibicują. To oczywiście może być zupełnie mylne wrażenie. Coś w Djokoviciu jest takiego, że tej sympatii kibiców nie potrafi zdobyć. Myślę, ze już do końca kariery będzie w tym aspekcie niespełniony - nawet jak zostanie rekordzistą pod względem tytułów wielkoszlemowych. To uwielbienie, jakim obdarzeni są Nadal i Federer, może być jedyna rzeczą, jakiej Djoković nie zdoła osiągnąć - twierdzi Romer.

Z badania przeprowadzonego od czerwca 2018 do lutego 2019 przez serwis Brandwatch wynika, że w tym czasie w mediach społecznościowych pojawiło się mniej wzmianek o Djokoviciu niż o jego dwóch największych rywalach. Więcej było za to o Serbie negatywnych komentarzy - aż 24 procent wszystkich wzmianek o nim miało krytyczny charakter.

Djoković gra zbyt nudno?

Być może to po części wynik stylu gry Djokovicia. Serb jest na korcie tytanem pracy. Perfekcjonistą, który nie gra zbyt efektownie, ale za to szalenie efektywnie. Zmusza rywali do błędów. Przez lata przylgnął do niego stereotyp, że jego tenis jest nudny. - Styl gry też ma znaczenie. Zawsze łatwiej jest się utożsamiać z takim zawodnikiem, jak Federer, który gra pięknie technicznie i ofensywnie. Nawet Nadal gra w bardziej urozmaicony sposób niż Djoković. Serb na korcie zwykle nic nie kreuje, a jedynie reaguje na to, co robi przeciwnik. Dla niego najważniejsze, że czyni to w perfekcyjny sposób - zauważa Romer.

Dziwne zachowania Djokovicia

Niektórym przeszkadzają także dziwne zachowania Djokovicia. Chodzi m.in. o przerwy medyczne, z jakich Serb korzysta - zwykle wtedy, gdy gorzej idzie mu na korcie. W finale tegorocznego Australian Open przed czwartym setem z Thiemem narzekał, że jest wyczerpany i ma zawroty głowy, podobnie było w półfinale z Federerem. Z kolei w trzeciej partii ćwierćfinału z Milosem Raoniciem wziął przerwę by zmienić szkła kontaktowe. Akurat wtedy, gdy Kanadyjczyk grał najlepiej w całym meczu. - Djoković uważa, że coś jest z nim nie tak zawsze wtedy, gdy nie wygrywa - napisał znany dziennikarz tenisowy Deji Faremi.

Podobnie jak Nadal, Djoković bardzo długo przygotowuje się do serwisu. Zdarza mu się przekroczyć limit czasu, odbijając piłkę tenisową co najmniej 20 razy przed wykonaniem podania. Z tego powodu arbiter finału w Melbourne odebrał mu pierwszy serwis. W odpowiedzi lider rankingu kpił z niego i poklepał go po bucie. Djokovicowi zdarza się też rzucać rakietą czy wściekać na hałasujących kibiców. W serwisie YouTube powstał nawet filmik z jego zachowaniami zatytułowany: "Pięć powodów, dla których ludzie nienawidzą Djokovicia". - W porównaniu do innych tenisistów Serb zachowuje się i tak spokojnie. Czasami przekracza normy, jak np. w finale Australian Open. Nie jest to jednak zawodnik typu Nick Kyrgios, który słynie z takich zachowań. Choć i tak mam wrażenie, że gdyby przyszło do meczu Serba z Australijczykiem, to pewnie większość widzów kibicowałaby Kyrgiosowi - przekonuje Romer.

 

"Ma chorą obsesję, aby być lubianym"

Pojawiają się też głosy, że Djoković usilnie szuka uwielbienia wśród fanów, co przynosi odwrotny efekt. - Myślę, że Novak ma chorą obsesję, aby być lubianym. Chce być jak Roger Federer. Chce być tak bardzo lubiany, że osobiście nie mogę tego znieść - powiedział Kyrgios w rozmowie z "New York Times". Słów Australijczyka z oczywistych względów można nie traktować poważnie, ale podobnie wypowiadają się też inni. Np. rodak Kyrgiosa Todd Woodbridge. Były świetny deblista stwierdził na antenie stacji Nine Network: "Novak jest ofiarą swojej obsesji, by czuć się kochanym, bardziej niż faktycznie pozwala się ludziom doceniać. On tego szuka. To dziwne zachowanie." Jego zdaniem postawa Serba wpływa negatywnie na jego relacje z kibicami. - Ciągle sprawdza czy kibice chcą, żeby wygrał i żeby oklaskiwali go mocniej niż innych. Ma poczucie, że spotyka go niesprawiedliwość, a to jeszcze bardziej oddala go od ludzi.

Na podobne zachowanie zwrócili uwagę obserwatorzy podczas półfinału ubiegłorocznego Wimbledonu. Djoković rywalizował z Hiszpanem Roberto Bautistą Agutem. Po wygraniu najdłuższej wymiany w historii londyńskiej imprezy (45 uderzeń!) wskazał na ucho, prosząc publiczność o większe brawa. - Djoković od dawna ma zadrę w sercu, bo chce by cały świat go kochał, a tak nie jest - twiedzi Stopa.

Doszło do tego, że nawet gdy Serb autentycznie cierpi na korcie, to zamiast wsparcia od fanów dostaje gwiazdy. Tak było w 4. rundzie ubiegłorocznego US Open. Z powodu problemów z barkiem musiał poddać spotkanie ze Stanem Wawrinką przy stanie 4:6, 5:7, 1:2. Wątpliwe, by Federer lub Nadal w podobnej sytuacji byli tak krytykowani jak Djoković.

Zobacz reakcję kibiców na US Open:

 

Wydaje się, że dopóki Hiszpan i Szwajcar nie zakończą kariery, Serb nie zostanie ulubieńcem publiczności. A nawet wtedy może być mu o to trudno. Gdy z tej trójki będzie jedynym czynnym zawodnikiem i pobije rekord tytułów wielkoszlemowych, niechęć do niego może jeszcze wrosnąć. Tragiczna historia światowej ikony sportu, która zdobędzie wszystko oprócz serc kibiców.

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .