Odwołane turnieje dużym problemem przed igrzyskami. Polska tenisistka już reaguje

Koronawirus może sparaliżować tenisowy kalendarz w tym roku. Odwołano już turniej w Indian Wells, zdaniem ekspertów kolejne imprezy są kwestią czasu. Co z kwalifikacjami na igrzyska w Tokio?

Z powodu epidemii koronawirusa odwołano właśnie turniej w amerykańskim Indian Wells, który miał ruszyć w tym tygodniu. Pod znakiem zapytania stoi także rozegranie imprezy w Miami (23 marca - 5 kwietnia). To wielki problem dla zawodników ze względu na specyfikę liczenia punktów do rankingu w tenisie. W danym sezonie liczy się nie tylko to, jak daleko zajdzie się w konkretnym turnieju, ale także czy obroni punkty wywalczone w nim w zeszłym sezonie. Po odwołaniu Indian Wells wszyscy tenisiści uczestniczący w kalifornijskiej imprezie stracili punkty. W tym m.in. także Hubert Hurkacz, który rok temu był tam w ćwierćfinale (67 punktów), Magda Linette za drugą rundę (35 punktów) i Iga Świątek 20 punktów za drugą rundę eliminacji. Takie straty jeszcze nie bolą, ale pytanie, co dalej z tenisowymi rozgrywkami?

Zobacz wideo

Będą kolejne odwołane turnieje?

Rankingi w tenisie to 52-tygodniowy system uaktualniany co tydzień (lub co dwa tygodniowe po zakończeniu zawodów wielkoszlemowych). Nie ma wyjątków od tej reguły. Nie grasz w danym turnieju? Tracisz punkty. Jest on odwołany? Tracisz punkty. Tymczasem najlepsi tenisiści i tenisistki świata, którzy zdążyli już przylecieć do Stanów, w kwietniu udadzą się do Europy. Czeka ich tam m.in. wielki turniej Masters w Monte Carlo, które leży tuż obok północnych Włoch, sparaliżowanych przez koronawirusa. - Indian Wells to dopiero początek. Będą kolejne odwołane imprezy tenisowe - przewiduje znany dziennikarz tenisowy Simon Cambers.

Problem z igrzyskami

Nie wiadomo, co z kwalifikacjami olimpijskimi. By móc wystąpić na igrzyskach w singlu, trzeba do 8 czerwca być w rankingu ATP/WTA najniżej na 56. miejscu. Stawkę 64 zawodników/zawodniczek uzupełnią przedstawiciele gospodarzy oraz reprezentanci poszczególnych kontynentów. Jeśli odwołane zostaną kolejne turnieje, szans na poprawienie swojej pozycji w rankingu może być bardzo mało. Na ten moment na igrzyska pojechaliby Hurkacz (29. ATP), Linette (36. WTA) i Świątek (49. WTA).

Magda Linette już zareagowała na odwołanie Indian Wells. Zgłosiła się do challengera WTA w meksykańskiej Guadalajarze, który rozegrany zostanie w drugim tygodniu pierwotnej imprezy w Kalifornii. Podobnie mogą postąpić inny tenisiści, ale dla wszystkich nie starczy przecież miejsca w zawodach, które nie zostały jeszcze odwołane. Tym bardziej że kolejne przypadki wirusa na świecie mogą spowodować, że inne turnieje także się nie odbędą. 

- Jeśli odwołane zostaną turnieje w Indian Wells i Miami, można je rozegrać zamiast tych w Azji - zaproponował Sven Groeneveld, słynny trener tenisowy, były opiekun m.in. Marii Szarapowej, Caroline Wozniacki, Tommy’ego Haasa, Mary Pierce i Moniki Seles. Chodziło mu zapewne o październikowe starty w Szanghaju, Tokio i Pekinie. Może to uratować kalendarz tenisowy, ale nie pomoże w kontekście igrzysk, które w stolicy Japonii mają odbyć się na przełomie lipca i sierpnia. 

Co z Roland Garros?

Nie wiadomo też, czy igrzyska na 100 procent odbędą się w zaplanowanym terminie. Podobnie jak Roland Garros, który ma ruszyć w Paryżu 24 maja. Na ten moment do 31 maja minister zdrowia Francji przedłużył zakaz organizowania imprez masowych powyżej pięciu tys. osób, które odbywają się w zamkniętych pomieszczeniach. Sytuacja jest jednak dynamiczna i może objąć także otwarte korty tenisowe. Tym bardziej że główny obiekt imienia Philippe'a Chatriera po raz pierwszy w historii został zadaszony i są w nim tylko prześwity. 

Turnieje tenisowe bez kibiców? Jest to teoretycznie najlepsze rozwiązanie, ale nie zawsze praktykowane. Szef WTA Steve Simon przyznał, że rozważano taką możliwość w Indian Wells, ale organizator ostatecznie z niej zrezygnował. Sport bez kibiców cierpi, o czym mogliśmy się przekonać w niedzielę podczas hitu Serie A Juventus - Inter (2:0)