Imponujący powrót Novaka Djokovicia! Został mistrzem i rekordzistą Australian Open!

Novak Djoković pokonał w finale Australian Open Dominica Thiema 6:4, 4:6, 2:6, 6:3, 6:4. Serbowi nie przeszkodziła nawet kłótnia z sędzią głównym. Po raz ósmy wygrał turniej w Melbourne, dzięki czemu jest rekordzistą AO.

Z jednej strony Dominic Thiem ma w ostatnich 12 miesiącach patent na tzw. "Wielką Trójkę" (Roger Federer, Rafael Nadal, Novak Djoković). Jego bilans zwycięstw z nimi przed finałem Australian Open wynosił 7:2. Piąty na świecie Austriak przystępował także do tego spotkania podbudowany ćwierćfinałową wygraną nad Nadalem. To był jego dopiero pierwszy zwycięski bój z Hiszpanem w Wielkim Szlemie. Z drugiej strony więcej argumentów i tak przemawiało za Djokoviciem (2. ATP). Serb grał po raz ósmy w finale w Melbourne i dotąd nigdy nie przegrał. Thiem dopiero pierwszy raz miał okazję rywalizować w meczu o tytuł w Australian Open. Ponadto Djoković spędził na korcie tylko 12 godzin w drodze do finału, a Austriak aż o sześć więcej i jeszcze miał jeden dzień przerwy mniej niż rywal.

Pierwszy set potwierdził obawy tych, którzy sądzili, że co prawda Thiem jest coraz bliżej "Wielkiej Trójki", ale przy wspomnianych okolicznościach może nie podołać wyzwaniu. Austriak już w pierwszym gemie serwisowym został przełamany. Potem co prawda zdołał odebrać byłemu liderowi rankingu podanie, ale szybko sam je stracił i przegrał partię 4:6.

Hurkacz: Djoković widzi we mnie przyszłość tenisa. Zrobię wszystko, by nią być:

Zobacz wideo

Spór Djokovicia z sędzią

Drugi set miał odwrotny przebieg. To 26-latek z Wiener Neustadt szybko wyszedł na prowadzenie 3:1, by po chwili je stracić (4:4). Końcówka seta należała jednak do Thiema, a duży wpływ na to miało zamieszanie z udziałem sędziego. Djoković przy stanie 4:4 i 15:40 zbyt długo przygotowywał się do serwisu (limit to 30 sekund), arbiter odebrał mu pierwsze podanie, a zirytowany Serb przegrał własnego gema serwisowego. Otrzymał nawet ostrzeżenie. Następnie usiadł na krzesełku i nie mogąc pogodzić się z tamtą decyzją sędziego powiedział do niego: "Sprawiłeś, że jesteś sławny. Dobra robota". Ponadto kilkukrotnie dotknął stopy arbitra, który na korcie tenisowym siedzi w specjalnej wieżyczce. Za to zachowanie Djoković również powinien otrzymać ostrzeżenie, ale sędzia mu odpuścił.

Imponujący powrót Djokovicia

Całe zamieszanie nie wyszło na korzyść tenisisty z Belgradu, który przegrał seta 4:6. Jakby tego było mało, Djoković jeszcze gorzej rozpoczął kolejną partię. Dwa razy stracił serwis i Thiem prowadził już 4:0. Austriak wykorzystywał utratę koncentracji przez przeciwnika, samemu grając z minuty na minutę coraz lepiej. Zamknął partię 6:2 i prowadził w meczu 2:1 w setach. Thiem imponował zwłaszcza pięknymi jednoręcznymi bekhendami pod końcową linię. Odrzucał tym Djokovicia od siatki i przejmował inicjatywę.

Gdy wydawało się, że Serb jest już na deskach, odrodził się. W czwartej partii raz przełamał Austriaka i wrócił do gry. Zaczął uderzać pewniej, odzyskał lepszy serwis, popełniał mniej błędów. Thiem nie był w stanie odpowiedzieć na fragment lepszej gry rywala. O losach meczu zadecydować musiał piąty set. W nim Djoković szybko przełamał rywala i wygrał 6:4. Thiem był blisko końcowego triumfu, ale Serb odrodził się mentalnie i nie dał sobie odebrać zwycięstwa.