Sport.pl

Iga Świątek odpadła po thrillerze w Melbourne. Wielka pogoń Polki w decydującym secie, ale koniec smutny

Ćwierćfinał Australian Open jednak nie dla Igi Świątek, choć był już na wyciągnięcie ręki. Polka przegrała z Estonką Anett Kontaveit 7:6 (7-4), 5:7, 5:7 po dramatycznym, blisko trzygodzinnym pojedynku.

To jeden z tych meczów, o których nie wiadomo, czy go młoda tenisistka powinna jak najszybciej wymazać z pamięci, czy jak najdłużej wspominać. Sceny z poniedziałku w Melbourne będą do Igi Świątek wracać jeszcze nie raz. Pytanie, czy dłużej będą wracać te piękne, gdy budowała przewagę w pierwszym wygranym secie i do połowy drugiego. Gdy cieszyła się grą i nawet w kryzysowych momentach pokazywała tyle opanowania, że potrafiła odbić ważną piłkę między nogami (będzie miała swoje zagranie w powtórkach największych hitów turnieju, a to działo się w ważnej wymianie w gemie, w którym Świątek wyrównała na 5:5 w drugim secie). Gdy grała mądrze i cierpliwie, szukając różnymi sposobami słabego punktu Kontaveit. Gdy mimo problemów w serwisowym gemie przy stanie 5:6 w pierwszym secie potrafiła doprowadzić do tie breaka i w nim już nie wypuścić szansy.

Jakie są tenisowe cele Igi Świątek?

Zobacz wideo

Jest co wspominać dobrego z tego meczu, ale rozczarowań było jednak ostatecznie więcej i na razie trudno je będzie wyrzucić z głowy. Będą wracać we wspomnieniach te wszystkie minimalne auty po lewej stronie kortu, przez które uciekały punkty w ważnych momentach, gdy już mecz przestał się układać. Albo podwójny błąd serwisowy, który wyprowadził Kontaveit na prowadzenie 2:0 w trzecim secie. Czy może wreszcie ten moment, w którym nastąpił punkt zwrotny meczu: przy prowadzeniu Polki 4:3 w drugim secie, gdy przy własnym serwisie świetnie rozegrała akcję, przegoniła rywalkę po korcie i zostało jej tylko trafić na 40:30. Ale Świątek pomyliła się i szansa na prowadzenie 5:3 zmieniła się w breakpoint dla rywalki i wyrównanie na 4:4. W tym momencie Kontaveit poczuła, że dostaje od rywalki i losu szansę, która się już nie powtórzy. I zaczęła najlepszą serię tego meczu: pięć wygranych gemów z rzędu, od 4:4 w drugim secie do 3:0 w trzecim.  

Wielka pogoń Świątek w trzecim secie

Gdyby w tym momencie Iga Świątek przestała walczyć, to pewnie trudniej byłoby jej przepracować to, co się stało w tej 1/8 finału. Ale zebrała się jeszcze do jednego wielkiego zrywu. Opanowała zdenerwowanie, przebolała kolejne błędy, przez które przegrywała już 1:5 i zaczęła pogoń. Wygrała cztery kolejne gemy, dobrze zaczęła kluczowego gema, który mógł ją wyprowadzić z powrotem na prowadzenie 6:5, które wydawało się kilkanaście minut wcześniej zupełnie nieprawdopodobne. Ale wtedy znów pojawiła się niedokładność, piłki po uderzeniach Polki lądowały za linią i na prowadzenie 6:5 wyszła Estonka. I już nie pozwoliła Polce doprowadzić do tie breaka.

To był mecz, w którym pewność siebie i zniecierpliwienie przechodziły po kilka razy z jednej strony siatki na drugą. Mniejsze znaczenie miało, kto akurat serwuje. Dużo większe: kto mocniej wierzy w siebie. Gdy Iga Świątek była pewna swego, oglądało się ją z ogromną przyjemnością. Grała odważnie, znakomicie bekhendem, z dużym urozmaiceniem akcji, potrafiła przegonić rywalkę po korcie, a sama mądrze wybierała, które piłki nie do obrony odpuścić. Grała ze świadomością, że nie doszła do czwartej rundy przez przypadek, że ma dość atutów, by być w ćwierćfinale. Do pewnego momentu tego meczu powtarzał się cały czas jeden schemat: im dłuższe wymiany, tym większa szansa na punkt dla Świątek. Ale Kontaveit cały czas pozostawała bardzo groźna w kontrataku. A z czasem, w drugiej części meczu, role się odwróciły i to ona w wymianach miała więcej dokładności i cierpliwości.

Dla Kontaveit do pięciu razy sztuka. Dla Świątek to był dopiero drugi taki Wielki Szlem

Dla niej to był piąty raz w czwartej rundzie Wielkiego Szlema. I pierwszy awans do ćwierćfinału. Dla Polki dopiero drugi raz w 1/8. Wiosną 2019 na Roland Garros nie miała żadnych szans w walce o ćwierćfinał z Simoną Halep. A w Melbourne szansa była ogromna. To Iga Świątek mogła być w Australian Open 2020 najmłodszą ćwierćfinalistką, mimo że wcześniej głośniej było o młodszych, jak Coco Gauff. Ale trzeba docenić i powtórkę z 1/8 finału. To wyrównanie największego sukcesu w tej krótkiej jeszcze karierze, dużo punktów do rankingu (240). I to wszystko po długiej przerwie w grze, bo od US Open 2019 Świątek nie grała już w żadnym turnieju, nie chciała ryzykować poważniejszej kontuzji. Podczas meczu z Kontaveit też już czuła w mięśniach wysiłek pierwszego tygodnia turnieju, pod koniec pierwszego seta, mocno zniecierpliwiona, zerwała opatrunek z uda i zmieniła go w przerwie między setami. Było podczas meczu kilka momentów, gdy ten mięsień sprawiał jej problemy. Ale to nie było decydujące, siły do walki miała do końca. Zdecydowały drobne niedokładności w końcówce trzeciego seta. Aż do piłki meczowej dla Estonki po – który to raz w tym meczu – minimalnym aucie po uderzeniu na lewą stronę kortu. Australian Open już się dla Igi Świątek skończyło (w grze pojedynczej, bo Polka gra jeszcze w poniedziałek w mikście z Łukaszem Kubotem). Ale jeszcze jedna ważna walka  - o to, żeby z Australii zabrać tylko te wspomnienia, które zbudują najbliższe miesiące kariery - przed nią. 

Więcej o:
Komentarze (17)
Iga Świątek odpadła po thrillerze w Melbourne. Wielka pogoń Polki w decydującym secie, ale koniec smutny
Zaloguj się
  • Mike F-15

    Oceniono 9 razy 5

    Swiatek przegrala w wiekim styu. Co to za bzdura, wygrac mozna w wielkim stylu, a przegrana to porazka na calego.Dziennikarze wciaz robia ten blod, przegrana w wielkim stylu. Gdyby to byl wielki styl, to nie bylo by przegranej. Moze lepiej by brzmialo ze po dobrej grze przegrala . Ale w wielkim stylu, nie to nie ma sensu, takie zdanie.

  • latawcowa

    Oceniono 6 razy 4

    Pani Igo gratuluję. To jest sport, czasem się przegrywa. Lata czekałem aby koś z polski walczył o IVrundę.

  • joe_brody

    Oceniono 4 razy 2

    Wyraz twarzy Kontaweit po ostatniej piłce - bezcenny...

  • spectator_zm

    Oceniono 6 razy 2

    Porażka, styl nie ma żadnego znaczenia, sprawia, że skończyły się nasze mocarstwowe zapędy podboju tenisowego świata...

  • wujek_dobra_rada6

    Oceniono 8 razy 2

    No i typowe polskie 'moralne zwycięstwo' niestety...

  • eurotram

    Oceniono 6 razy 0

    Ludzie,skąd tyle hejtu? Ona nie dość że zagrała chyba najlepszy jak dotąd turniej WS (bo tym razem w IV rundzie nie zmiękły nogi i zamiast zmasakrowanej Świątek mieliśmy walkę i choć zwycięsko wyszło z niej Kontaveit, to jednak Estonka (która rundę wcześniej rozjechała Bencić tak jak Halep rozjechała Igę w Paryżu. Jeszcze raz powtórzę: w III rundzie Anett oddała JEDNEGO GEMA W CAŁYM MECZU nie jakiejś ogórkówie,tylko BENCIC! Czyli Estonka,która na dziś jest na pewno mocniejsza od Igi,JEST W FORMIE) ma na pewno świadomość jak blisko była miejsca w samolocie powrotnym do Tallinna (choć raczej pewnie planowała lecieć na następny turniej). A Iga grała PIERWSZY TURNIEJ PO DŁUGIEJ PRZERWIE spowodowanej kontuzją. Doceńmy jej występ,bo wstydu na pewno nie przyniosła! Jeśli utrzyma taką grę, to do Paryża pojedzie już może nawet jako zawodniczka rozstawiona.

  • eldorius

    Oceniono 6 razy 0

    Iga zagrała świetnie!!! Otarła się o następną rundę i pokazała wiele spektakularnych zagrań na najwyższym poziomie. Pokazała tenisową finezję i jednocześnie bardzo dużą siłę ognia. Po wygraniu pierwszego seta i prowadzeniu w drugim 2 :0 i 0:30 w trzecim gemie wydawało się pozamiatane. Przyszedł jednak moment dekoncentracji i Iga zaczęła robić podwójne błąd serwisowe, a przy swojej dominującej zagrywce nie była w stanie trafić w karo serwisowe. >>> 80 % pierwszych serwisów lądowało w siatce lub poza karem serwisowym. Nie wykorzystywała potrójnych okazji na przełamanie,więc mimo bardzo wyrównanej gry przegrała ten mecz. Być może zadecydowała psychika,choć również przeciwniczka miała swoje kryzysy. Szkoda,bo wygrana była na wyciągnięcie rakiety tenisowej.

  • adam66

    Oceniono 6 razy 0

    Jak my kochamy porazki

  • pablovsky44

    Oceniono 4 razy -2

    Świetny, emocjonujący pojedynek ale oczywiście szmatławce z Eurosportu olali polskich kibiców i transmisji w tv nie pokazali! Wielkie dno ten kanał.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX