Hubert Hurkacz odpadł w 1. rundzie US Open! Po meczu ze łzami w oczach rozdawał autografy [WIDEO]

Hubert Hurkacz (35. ATP) przegrał w 1. rundzie US Open z Francuzem Jeremym Chardym (74. ATP) 6:3, 3:6, 7:6 (6), 1:6, 4:6. Zmęczony Polak okazał się słabszy od dużo bardziej doświadczonego rywala.

Hubert Hurkacz w drodze na tenisowy szczyt:

Zobacz wideo

W sobotę Hubert Hurkacz (35. ATP) wygrał swój pierwszy turniej ATP w karierze. 22-letni Polak był najlepszy w imprezie w Winston-Salem w Karolinie Północnej. Hurkacz nie miał czasu na świętowanie i odpoczynek. Już następnego dnia udał się do Nowego Jorku, gdzie w poniedziałek musiał zagrać mecz 1. rundy US Open. Jego rywalem był 32-letni Jeremy Chardy, 74. tenisista świata.

Hurkacz prowadził 2:1 w setach

Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla Polaka, który w pierwszym secie dwa razy przełamał Francuza i wygrał partię 6:3. W drugim secie role odwróciły się - to Chardy wykorzystał moment słabości Hurkacza i wygrał do 3. Trzecia partia była najbardziej zacięta, a skończyła się tie-breakiem. W nim lepszy okazał się polski tenisista, który wykorzystał pierwszą piłkę setową i wyszedł na prowadzenie 2:1 w setach.

W czwartym secie Hurkacz bardzo szybko stracił serwis, bo przy stanie 0:1. Miał później dwa break pointy na odrobienie strat, ale ich nie wykorzystał. Rywal zaczął grać lepiej i wygrał seta wysoko - 6:1. Piąta partia początkowo była wyrównana. Przy stanie 2:2 Hurkacz zaczął grać gorzej przy własnym gemie serwisowym i pojawiły się trzy szanse dla Chardy'ego na przełamanie. Dwie z nich zmarnował, ale trzecią wykorzystał. Do końca meczu Francuz serwował bardzo pewnie i nie dał Polakowi szans na odrobienie strat. Piątego seta wygrał 6:4. Spotkanie trwało trzy godziny i 17 minut.

Polak po meczu pokazał klasę - mimo rozgoryczenia porażką przez ponad kwadrans rozdawał autografy kibicom. Miał łzy w oczach.

Hurkaczowi zabrakło czasu na odpoczynek

Hurkacz nie był w tym meczu sobą. Grał poniżej możliwości, popełniając sporo błędów. Prawdopodobnie nie zdążył się zregenerować po występach w turnieju w Winston-Salem. Ze względu na opady deszczu w Karolinie Północnej, w piątek Polak musiał rozegrać aż dwa mecze. Oba wygrał, a w sobotę stoczył zacięty bój w finale z Benoit Pairem. Zabrakło chociaż jednego dnia więcej na odpoczynek. Gdyby swój pojedynek 1. rundy US Open przyszło mu rozgrywać we wtorek, być może miałby więcej sił. Hurkacz to kolejny zwycięzca turnieju w Winston-Salem, który odpadł w 1. rundzie US Open. W 2013 roku podobna historia przydarzyła się Austriakowi Jurgenowi Melzerowi, a rok później Czechowi Lukasowi Rosolowi. 

Dla Hurkacza była to też pierwsza pięciosetówka w karierze. Chardy rozegrał z kolei 19 taki meczów w karierze. Po tej wygranej ma korzystny bilans (13:6). Starszy o 10 lat od Polaka Francuz w kluczowych momentach meczu wykazał się większym doświadczeniem. Przed takim obrotem sprawy sprzestrzegał Wojciech Fibak w rozmowie ze Sport.pl. - Wszyscy mówią, że losowanie nasi tenisiści mieli niby udane, ale moim zdaniem jest też niebezpieczne. Jeremy Chardy jako rywal dla Huberta w 1. rundzie będzie groźny. Francuz jest doświadczony. Jeśli nasz zawodnik przejdzie go, to dalszą drabinkę ma korzystną. Kevin Anderson się wycofał, Stan Wawrinka nie ma tej formy, co kiedyś. Natomiast pojedynek z Chardy’m będzie bardzo trudny - powiedział Fibak. 

Hurkacz zagra jeszcze w deblu

Porażka w 1. rundzie oznacza, że Hurkacz spadnie z 35. miejsca, jakie zajmował przed US Open. Rok temu w Nowym Jorku doszedł do drugiej rundy, w której przegrał z Chorwatem Marinem Ciliciem. Tych punktów nie udało mu się obronić. 22-latek z Wrocławia zagra jeszcze na tegorocznym US Open w deblu w parze z Kanadyjczykiem Vaskiem Pospisilem. Ich rywalami w 1. rundzie będą bracia Bob i Mike Bryan, zwycięzcy 16 turniejów wielkoszlemowych w grze deblowej. 

Więcej o: