Fibak: 37 lat temu dostałem taką samą nagrodę, jak Hurkacz

- Magda Linette jest dziś zupełnie inną tenisistką, niż wcześniej. Hubert Hurkacz z kolei to wzór sportowca - inni powinni go naśladować - mówi Wojciech Fibak w rozmowie ze Sport.pl.

Hurkacz jak Becker. "To może być jego znak rozpoznawczy"

Zobacz wideo

Niesamowita sobota dla polskiego tenisa. W jednym dniu Hubert Hurkacz i Magda Linette sięgnęli po swoje pierwsze turniejowe zwycięstwa w głównym cyklu. Hurkacz wygrał imprezę ATP w Winston Salem, a Linette zawody WTA w Nowym Jorku.

Dominik Senkowski: Jednego dnia Hubert Hurkacz wygrał turniej w Winston-Salem, a Magda Linette w Nowym Jorku. Ta sierpniowa sobota chyba już na trwałe zapisze się do historii polskiego tenisa?

Wojciech Fibak: Tak, to niesamowite sukcesy. Tyle lat czekaliśmy, aby Polak wygrał turniej ATP. U kobiet z kolei do wczoraj jedynie Agnieszka Radwańska zdobywała tytuły. Nagle w jeden dzień ze Stanów płyną tak wspaniałe wiadomości! Dwie niespodzianki, nie mogliśmy przewidywać, że Hurkacz i Linette tam wygrają. Do tego Łukasz triumfował w deblu w Winston-Salem, a Magdalena Fręch przeszła eliminacje do US Open. Wspaniały czas naszych zawodników, jestem pełen radości.

Hurkacz jest pierwszym Polakiem, który wygrał turniej ATP od pańskiego zwycięstwa w Chicago w 1982 roku. Jak sie pan z tym czuje?

- Niesamowicie, niesamowicie. Jestem z niego bardzo dumny. Aż się dziwię, że wcześniej nikomu z naszych się to nie udało. Szkoda, bo mógłbym w tym jakoś bardziej uczestniczyć. Długo czekaliśmy, ale w końcu się doczekaliśmy. Przeczytałem, że Hubert za zwycięstwo w Winston-Salem odebrał nagrodę w wysokości prawie 100 tys. dolarów. Wie pan, że ja za Chicago 37 lat temu też otrzymałem taką sumę? Także połączyliśmy się też pod względem wygranej nagrody, choć najważniejsze pozostają punkty do rankingu. Tamten chicagowski turniej też był tuż przed US Open.  

Po zakończeniu kariery przez Agnieszkę Radwańską wydawało się, że w polskim tenisie nastaną chude lata. Tymczasem Hurkacz i Linette zdobyli właśnie pierwsze tytułu, Iga Świątek była w finale w Lugano, Katarzyna Kawa w finale w Jurmale. Ten sezon układa się chyba aż nadspodziewanie dobrze?

- Tak, niespodziewanie. Polski tenis bardzo się rozwinął, odżył. Wydawało się, że po Agnieszce będzie posucha. Przyzwyczajeni to jej sukcesów, obawialiśmy się, że na kolejne przyjdzie nam długo poczekać. Bardzo się cieszę z tych wyników. Mam świetny kontakt z Hubertem. Jest niezwykle sympatyczny, dżentelmeński na korcie i poza nim. To taki wzór sportowca, więc tym bardziej mnie to cieszy, że odniósł sukces. Inni powinni go naśladować.

Światek i Hurkacz są jeszcze młodzi. 27-letnia Magda Linette długo musiała czekać na pierwszy tytuł. To będzie przełomowy moment w jej karierze?

- Mam nadzieję. Gdy rozmawiałem parę miesięcy temu z jej trenerem, to zwróciłem uwagę, że skoro Magda gra tak fizycznie, to powinna być ustawiona bliżej linii. Byliśmy wtedy wszyscy razem na jej treningu w Poznaniu. Od tego czasu zaczęła grać odważniej, agresywniej. To jest już zupełnie inna tenisistka niż wcześniej. Pamiętam jej mecz z Simoną Halep na tegorocznym Roland Garros - przegrany, ale po jakiej walce. Przewidywałem po nim, że Magda z taką grą osiągnie duże sukcesy, awansuje do top 30, może do top 20. Do tej pory grała zbyt stereotypowo, zbyt konserwatywnie, zbyt bezpiecznie. Okazało się, że potrafi inaczej, precyzyjniej, odważniej.

Jakie widzi pan szanse Polaków na US Open? Rozpoczyna się już w poniedziałek.

- Jeśli chodzi o Huberta, to sobota była dla niego niebezpieczna pod kątem US Open, bo w Winston-Salem było chłodno, a nawierzchnia wolna. Będzie musiał się przestawić w ciepłym Nowym Jorku. Magda z kolei grała w Bronksie, więc warunki miała takie same, jak na Flushing Meadows. Wszyscy mówią, że losowanie nasi tenisiści mieli niby udane, ale moim zdaniem jest też niebezpieczne. Jeremy Chardy jako rywal dla Huberta w 1. rundzie będzie groźny. Francuz jest doświadczony. Jeśli nasz zawodnik przejdzie go, to dalszą drabinkę ma korzystną. Kevin Anderson się wycofał, Stan Wawrinka nie ma tej formy, co kiedyś. Natomiast pojedynek z Chardy’m będzie bardzo trudny. Mecze 1. rundy dla Polek są łatwiejsze. Potem będzie jednak bardziej wymagająco, bo Magda trafi pewnie na Naomi Osakę, a Iga na Anastazję Sevastovą.