Iga Świątek zagrała najlepszy tenis na jaki ją stać. Tomasz Świątek: Nie chcę, żeby traciła radość z tego, co robi

- Pewnie, że jakiś niedosyt jest, ale Iga zagrała najlepszy tenis na jaki ją stać. Osaka nie oddała niczego za darmo. Teraz pora na Cincinnati, potem na US Open - mówi Sport.pl Tomasz Świątek po porażce córki z Naomi Osaką 6:7(4), 4:6 w walce o ćwierćfinał turnieju w Toronto

O czym marzy Iga Świątek? Na co ją stać? Zapraszamy na rozmowę Pawła Wilkowicza z polską tenisistką:

Zobacz wideo

Iga Świątek miała dwie piłki setowe w pierwszym secie, w drugim do stanu 4:4 dotrzymywała kroku jednej z najlepszych tenisistek na świecie (Japonka to dziś nr 2 WTA) i wydawało się, że stać ją na doprowadzenie do trzeciego seta. Ale mimo tych niewykorzystanych szans napisała po meczu, że nigdy nie była tak usatysfakcjonowana po przegranym meczu. - Fajny pojedynek, na równym poziomie. A jak to bywa na tak wysokim poziomie, o secie i meczu rozstrzygają dwie, trzy piłki. I tak to się odbyło. Z jednej strony to boli, a z drugiej – cieszy że jest taki postęp fizyczny i mentalny u Igi, że potrafi podjąć walkę na takich obrotach. Pokazywali w pewnym momencie prędkości kończącego uderzenia Igi, 130 czy 140 na godzinę. To jest coś. Mimo porażki Iga pokazała najlepszy tenis na jaki ją teraz stać. A Osaka niczego nie oddała za darmo, nie uchyliła drzwi, świetnym serwisem pilnowała wszystkiego – mówi Sport.pl ojciec Igi, Tomasz Świątek.

- Ktoś musi przegrać, teraz wypadło na Igę, ale myślę że nie ma tego złego. Był ten moment przy 4:4 w drugim secie, gdy – patrząc sprzed telewizora – wydawało się, że Idze trochę uciekła koncentracja. I uciekł gem na 4:5, a wydawało się, że to raczej Iga pójdzie za ciosem. Słabszy moment, Osaka domyka to wszystko, serwuje jak mistrzyni, daje lekcję pokory. I po meczu. Gdyby Osaka była w minimalnie gorszej formie, to myślę że zwycięstwo byłoby w zasięgu Igi. Ale jestem naprawdę zadowolony. Iga zdobyła sporo punktów, będzie awans w rankingu – mówi Świątek. Iga awansuje w nowym tygodniu na 54. lub 55. miejsce w WTA. - Oczywiście, że jest i niedosyt, były przecież jeszcze te dwie piłki setowe w pierwszym secie, wyrównany początek tie-breaka. Ale też widzę po reakcjach Igi, że ona ma satysfakcję z tego co pokazała, że cieszyła ją ta wymiana ciosów, że to się podobało publiczności, Osaka ją komplementowała, porozmawiały sobie chwilę serdecznie przy siatce, co się naprawdę rzadko zdarza, jeśli nie grają ze sobą przyjaciółki, jak kiedyś Karolina Woźniacka z Agnieszką Radwańską. Porażka jest porażką, ale nie chcę, żeby Iga traciła radość z tego co robi.

US Open celem Igi Świątek

- Czy pierwszy sezon córki w WTA Tour układa się lepiej czy gorzej niż sobie wymarzyliśmy? To jest zawsze gdybanie. Za turniej w Torono jest 900 pkt, gdyby je Iga zdobyła, i dołożyła do tego co już ma, to wystrzeliłaby w górę rankingu i trzeba by rzucić dawne prognozy w kąt. Idealnym przykładem jest Bianca Andreescu – mówi Tomasz Świątek o starszej o rok od Igi Kanadyjce, która wygrała tegoroczny Indian Wells, zdobywając 1000 pkt do rankingu. - Trampolina z Indian Wells wystrzeliła ją spod 80 miejsca w okolice 20 i tam zakotwiczy do przyszłego roku. Pewnie, że by się tak chciało. Ale Iga ciągle się wdraża, uczy. Jej celem jest teraz US Open, dziś już wyruszają ze sztabem na turniej do Cincinnati, ostatni przed Wielkim Szlemem.

- Ten turniej, tak jak ten w Toronto, czy wcześniejszy niezbyt udany w Waszyngtonie, ma Igę oswoić z dużym turniejem, dać przy okazji trochę punktów, podprowadzać ją po US Open. Tak na początku sezonu potraktowaliśmy Indian Wells: na zasadzie zbierania doświadczeń, wciągania się w atmosferę turnieju. A nie że Iga od razu tam świat zawojuje. Teraz też miała wyznaczoną jakąś drogę. W Waszyngtonie Iga jeszcze czuła się nieswojo, ale w Toronto pokazała, że dobrze popracowała ze swoim sztabem. Jasne, gdyby się udało wygrać z Osaką, to dziś w rankingu live byłaby nie 54, ale 50 – mówi Tomasz Świątek. - Ale lekcje w Toronto były świetne, mam nadzieję że nie gorsze Iga odbierze w Cincinnati, a wisienką na torcie będzie US Open.