Hubert Hurkacz pokonał groźnego rywala w Montrealu. Teraz zagra z Tsitsipasem

Hubert Hurkacz (48. ATP) pokonał Taylora Fritza (25. ATP) 6:3, 7:5 w 1. rundzie turnieju ATP 1000 w Montrealu. W kolejnym meczu zmierzy się Grekiem Stefanosem Tsitsipasem (5. ATP).

Hurbert Hurkacz (48. ATP) przygotowuje się intensywnie do wielkoszlemowego US Open (26 sierpnia - 8 września). Ostatnio uczestniczył w turnieju w Waszyngtonie (przegrał w 2. rundzie z Johnem Isnerem), teraz gra w imprezie Rogers Cup w Montrealu. Jak pisaliśmy kilka dni temu, w planach przed Nowym Jorkiem ma jeszcze starty w Cincinnati (11 - 18.08) oraz w Winston Salem (18 - 24.08).

Hurkacz: Djoković widzi we mnie przyszłość tenisa. Zrobię wszystko, by nią być

Zobacz wideo

Hubert Hurkacz ograł rywala, który jest na fali

Początkowo nasz zawodnik był zgłoszony do kwalifikacji do turnieju w Montrealu, ale gdy z zawodów wycofał się Kevin Anderson z RPA, Polak wskoczył na jego miejsce i nie musiał grać w eliminacjach. W pierwszej rundzie kanadyjskiej imprezy trafił na będącego aktualnie w świetnej formie Taylora Fritza (25. ATP). Amerykanin doszedł w ciągu ostatnich kilku dni do dwóch finałów ATP: w Atlancie i Los Cabos. W obu przegrał decydujące spotkanie, odpowiednio z Australijczykiem Alexem de Minaurem i Argentyńczykiem Diego Schwartzmanem. Z jednej strony to Fritz był faworytem meczu z Hurkaczem z racji ostatnich sukcesów i wyższego miejsca w rankingu. Z drugiej można było się spodziewać ze po ostatnim intensywnym okresie amerykański tenisista może być nieco zmęczony. Tak też w rzeczywistości było, co Polak umiejętnie wykorzystał.

Hurkacz świetnie wszedł w mecz, prowadząc 3:0. Dobrze serwował, utrzymywał podanie i pierwszą partię zamknął w stosunku 6:3. Drugi set również zaczął od przełamania rywala, dzięki czemu prowadził 2:0. Gdy przy 5:4 wydawało się, ze zakończy spotkanie, Fritz niespodziewanie odebrał mu serwis. Chwilę później Hurkacz jednak pozbierał się, wygrał dwa gemy z rzędu i cały mecz 6:3, 7:5.

Polski tenisista grał w tym spotkaniu bardzo solidnie. Wykorzystywał ponadto słabsze momenty gry rywala, których z uwagi na intensywność ostatnich występów Amerykanina nie brakowało. Pod tym względem pojedynek ten przypominał nieco występ Hurkacza w meczu z Austriakiem Dominikiem Thiemem w 2. rundzie marcowego turnieju w Miami. Wówczas także ograł rywala, który chwilę wcześniej odniósł spory sukces (Thiem wygrał imprezę w Indian Wells, a w finale pokonał Rogera Federera). 

Wygrana z Fritzem w Montrealu smakuje podwójnie, bo panowie zmierzyli się już raz w tym roku i wówczas górą był Amerykanin. Pokonał on Hurkacza w ćwierćfinale w Eastbourne po dość kuriozalnym meczu (6:4, 7:6). W pierwszym secie tamtego spotkania Polak miał aż siedem break pointów. Żadnego nie wykorzystał, czym napędził przeciwnika, który tamtego dnia nie był w najwyższej formie. W drugiej partii wrocławianin też był bliski szczęścia: miał już prowadzenie 3:1 w tie-breaku. Przewagi jednak nie wykorzystał i odpadł w ćwierćfinale. To był dla niego mecz zmarnowanych szans.

Hubert Hurkacz - Stefanos Tsitsipas: do czterech razy sztuka?

W Montrealu Hurkacz zagrał z Fritzem dużo lepiej, co pokazuje, że wraz z trenerem Craigiem Boyntonem dobrze wyciągają wnioski z jego występów. Tym ciekawiej zapowiada się jego kolejny pojedynek w Rogers Cup. W środę w drugiej rundzie Polak zmierzy się ze Stefanosem Tsitsipasem (5. ATP). To będzie ich czwarty mecz w ciągu ostatniego roku. Pierwszy raz zagrali w listopadzie ubiegłego roku na Next Gen Finals, gdzie Grek wygrał 4:1, 4:3(2), 4:1. W lutym w Marsylii Tsitsipas ponownie był lepszy (6:4, 6:2). Ostatni ich mecz w Dubaju był już dużo bardziej zacięty. Grecki tenisista wygrał, ale dopiero po trzech setach (7:6(4), 6:7 (1), 6:1). - Wygrałem z nim wreszcie seta, ale trochę zabrakło do końcowego triumfu. Pokonanie go jest w moim zasięgu - mówił po tamtym spotkaniu Hurkacz w rozmowie ze sport.pl.

Tsitsipas jest zawodnikiem lepszym niż Fritz, więc zwycięstwo Hurkacza z nim byłoby sporą niespodzianką. Grek w tym sezonie wygrał już dwa turnieje: w Marsylii i w Estoril. Był także m.in. w półfinale Australian Open, w finale Masters w Madrycie i w półfinale w Rzymie.

Polak zaś rozwija się z tygodnia na tydzień, a dodatkowo na kortach twardych czuje się chyba najlepiej. To na tej nawierzchni osiągnął w tym roku m.in. ćwierćfinał w Dubaju i w Indian Wells. Dlatego jego spotkanie z Grekiem zapowiada się niezwykle interesująco. Mecz Huberta Hurkacza ze Stefanosem Tsitsipasem zaplanowany został na środę jako 3. mecz od godziny 18:00 czasu polskiego. Panowie powinni wyjść na kort około godziny 21:00. Transmisja w Polsacie Sport.

Więcej o: