Iga Świątek gra o swoją przyszłość. "Sam wynik meczu z Halep nie ma znaczenia"

- Mając w pamięci historię z jej przyszłością menedżerską, to dla Igi taki mecz jak z Simoną Halep, to najlepsze możliwe okno wystawowe. Ona zapewne doskonale wie, o co gra. Chodzi o to, by się dobrze zaprezentowała - mówi w rozmowie ze Sport.pl Adam Romer z Tenisklub.

Iga Świątek (104 WTA) zmierzy się w poniedziałek na Rolandzie Garrosie z Simoną Halep (3 WTA). Rumunka to obrończyni tytułu, była liderka światowego rankingu. Spotkanie to odbędzie się w ramach 4. rundy paryskiego turnieju. Zaplanowane zostało jako ostatnie, czwarte na korcie głównym (początek pojedynków od godziny 11:00). Transmisja w Eurosporcie, relacja na żywo w Sport.pl.

Zobacz wideo

Dominik Senkowski: Iga Świątek gra z Simoną Halep o ćwierćfinał Rolanda Garrosa. Jak Pan patrzy na ten mecz?

Adam Romer: To będzie wielkie święto polskiego tenisa. Po tym jak Agnieszka Radwańska zakończyła karierę, wydawało się, że będziemy mieli wyjątkową posuchę. Nagle jednak okazało się, że mamy Huberta Hurkacza, mamy Igę Świątek, która robi furorę tutaj w Paryżu. To wielkie wydarzenie. W tenisowej erze open Iga to dopiero trzecia Polka, która dotarła do 4. rundy Wielkiego Szlema. Poza Radwańską, która wielokrotnie dochodziła do tego etapu, tylko Marcie Domachowskiej to się udało i to jedynie raz w Australii. To naprawdę niesamowity wynik. Myśląc o meczu z Halep, trzeba się cieszyć i traktować go jako wielkie wydarzenie w naszym tenisie. Patrzeć na nie absolutnie bez żadnych oczekiwań. Iga gra z dziewczyną, która broni tytułu, która była tu już trzy razy w finale. W drugiej rundzie wyeliminowała zaś naszą Magdę Linette. Każdy, kto wychodzi na kort, ma szansę na zwycięstwo, Iga również. Ale ocenianie, jakie ona ma szanse w starciu z Halep, nie ma sensu. Jej wielkim sukcesem jest już to, że dotarła do najlepszej 16-stki turnieju i o ćwierćfinał zagra z wielką Simoną Halep.

Sporo można znaleźć komentarzy, że skoro Linette prawie pokonała Rumunkę w drugiej rundzie, to tym bardziej Iga może teraz tego dokonać. Słuszne to czy mylne wyobrażenie?

- Mylne. Halep jest na tyle doświadczoną zawodniczka, że wie, iż w takim turnieju musi się rozkręcać z meczu na mecz. Ona na pewno będzie grała coraz lepiej w każdym kolejnym spotkaniu. Nie mam wątpliwości, że Halep z czwartej rundy będzie lepsza od tej Halep z drugiej rundy. Zagrają na korcie centralnym, co dla Polki też jest dużym wyróżnieniem. Prawdopodobnie wszyscy będą ją obserwować, mając w pamięci historię z jej przyszłością menedżerską. Taki mecz to dla Igi najlepsze możliwe okno wystawowe. Wielki turniej, czwarta runda. Iga zapewne doskonale wie, o co gra. Nieważne, czy ona wygra, czy przegra. To nie ma takiego znaczenia. Chodzi o to, by się dobrze zaprezentowała.

Na jej sobotnim meczu z Monicą Puig była między innymi znana dziennikarka zagraniczna, która współpracuje także z biznesem tenisowym. Wyszła po pierwszym secie, który skończył się 0:6. Gdy wróciła pod koniec drugiego seta, to została już do końca. To też pokazuje, że obserwują Igę. Myślę, że ona wie, że to jak zagra to spotkanie z Halep – bez względu nawet na jego wynik - jest dla jej przyszłości niezwykle ważne.

A jak Iga powinna zagrać z Rumunką, by jej zagrozić?

- Przede wszystkim mam wrażenie, że Iga nie należy od osób, które są w stanie kalkulować na korcie. Jej gra oparta jest na mocnych uderzenia, płaskich piłkach. Do tego też rotacje, które jej fajnie wychodzą. Na pewno nie powinna kalkulować, tylko grać swoje. I co ważne - mieć świadomość, że grając z Halep dwie - trzy piłki nie wystarczą, by zdobyć punkt. Rumunka bardzo dobrze potrafi się bronić, o czym przekonała się także Linette. Dlatego Iga musi być cierpliwa.

Magda Linette mówiła właśnie po swoim meczu z Halep, że ma do siebie pretensje, że w pierwszym secie zabrakło jej dokładności i cierpliwości.

- Na pewno pod względem cierpliwości Simona przewyższa Igę, ale wynika to też z wieku i doświadczenia. Z drugiej strony pamiętajmy, że to tylko jeden mecz. Zawsze można wybić przeciwnika z pewności siebie. Halep zdarzały się już w karierze spotkania, które niespodziewanie przegrywała.

A czy to, że na Halep jako faworytce będzie spoczywać większa presja, ma jakiekolwiek znaczenie?

- Nie sądzę. Ona jest już na tyle doświadczona, że umie grać z tym ciężarem. Broni tutaj tytułu. Wielu twierdzi, że po tym jak z paryskiego turnieju odpadły Naomi Osaka, Serena Williams i Karolina Pliskova, to naturalne wydaje się, że Simona Halep powtórzy swój sukces z zeszłego roku. Jest pierwszą kandydatką do wygranej, biorąc pod uwagę zawodniczki, które pozostały na Rolandzie Garrosie. Jednak na tym polega sport, że nie da się wszystkiego przewidzieć.

Czy w meczu trzeciej rundy z Monicą Puig był jakiś jeden decydujący moment, który przesądził o późniejszej wygranej Igi?

- Podziwiam ją za to, że po tym pierwszym secie, przegranym 0:6 w 25 minut, nie zniechęciła się. Umiała trzymać nerwy na wodzy. W drugiej i trzeciej partii grała bardzo cierpliwie. Puig serwowała naprawdę dobrze, a mimo to po zakończeniu pojedynku stwierdziła, że to serwis Igi przeważył o jej zwycięstwie. Co prawda wydaje się, że nasza zawodniczka mogła mieć tego dnia lepsze pierwsze podanie, ale już drugim budowała sobie cenną przewagę. W kontekście spotkania z Halep trzeba dodać, że Rumunka jest zawodniczką znacznie lepszą od Portorykanki i na pewno będzie wykorzystywała bezlitośnie np. słabszy pierwszy serwis Igi. Pod tym względem lepiej, żeby drugi taki gorszy mecz już się jej nie przydarzył.

Sport.pl podało w czwartek, że Iga może się rozstać Warsaw Sports Group. Jej tata złożył w środę wypowiedzenie. Zaskoczyło to Pana?

- Nie wiem, czy ona rozstanie się z tą agencją. Wiem tylko, że została wypowiedziana umowa. Widzę to inaczej: jej przyszłość w obszarze menedżerskim jest obecnie niewiadoma. Wcale nie jest wykluczone, że Iga zostanie przy Warsaw Sports Group, ale na innych warunkach. Może tak właśnie będzie, a może pójdzie do jednej z największych agencji na świecie? Nie jestem tą historią zaskoczony. Świat tenisa jest tak ułożony, że są tam trzy-cztery wielkie agencje, które rządzą wszystkim. Bez ich wsparcia ciężko jest wejść na sam szczyt.