Iga Świątek niezadowolona po zwycięstwie: Na treningach grałam sto razy lepiej

- Nie spodziewałam się, że aż tak się zestresuję na początku meczu. Ostatnie kilka dni byłam wyluzowana i nie czułam jakiegoś napięcia. Ono mnie uderzyło w pierwszych minutach spotkania - powiedziała Iga Świątek po zwycięstwie nad Seleną Janicijević 6:3, 6:0 w pierwszej rundzie French Open.

Gładko poradziłaś sobie z Seleną Janicijević w pierwszym meczu w Paryżu. Jak oceniasz swój występ?

- Na początku trochę się zestresowałam i mecz uciekł mi spod kontroli. Grałam chyba z niezbyt doświadczoną zawodniczką i później to wykorzystałam. Mecz szedł już po mojej myśli.

Zobacz wideo

Bardzo szybko odniosłaś to zwycięstwo, bo w mniej niż godzinę.

- Mam wrażenie, że rozkręcałam się z gema na gem. Po tym niepokoju, jaki miałam przez pierwsze kilkanaście minut, wszystko poszło już dobrze. Odzyskałam kontrolę nad pojedynkiem.

W kolejnej rundzie zagrasz z Chinką Qiang Wang, która tu w Paryżu rozstawiona jest z szesnastką. Co wiesz o rywalce?

- Niewiele, ale mój trener ją obserwował i będziemy ją analizować.

Na Roland Garros są z tobą psycholog i trener przygotowania fizycznego. Mimo, że jutro nie grasz, to pewnie będzie to dla ciebie pracowity dzień?

Tak. Jestem na takim etapie, że jeszcze wszystko muszę szlifować. Miałam też ostatnio fajny okres przygotowawczy w akademii Mouratoglou. Wszyscy dobrze się znamy w moim teamie. Z Darią [Abramowicz, psycholog Igi – przyp. red.] pracuję od lutego, a rozumiemy się już bez słów.

Co było dla ciebie trudniejsze? To, że grałaś dziś pierwszy raz w seniorskim Wielkim Szlemie w roli faworytki, czy to, że musiałaś rywalizować z reprezentantką gospodarzy, którzy głośno ją dopingowali?

- Myślę, że jednak bycie faworytką było trudniejsze. Nie spotkałam się jeszcze dotąd z taką sytuacją w mojej seniorskiej karierze. Chociaż później jak zrobiłam kilka prostych błędów i publiczność zaczęła krzyczeć, to do mnie też dotarło, kogo wspierają. Odcięłam się jednak od tego, bo nad tym właśnie pracowałam z moją psycholog. Dlatego z gema na gem wyglądało to w moim wykonaniu coraz lepiej.

Tego twojego napięcia nie było widać w czasie meczu.

Czułam się tak, bo też na treningach grałam sto razy lepiej niż dzisiaj. Ale mam nadzieję, że tego nie było widać, bo taki też jest mój cel, by to ukrywać. Generalnie jestem w dobrej formie i czuję się pewna siebie.

Mimo zwycięstwa, nie jesteś zadowolona ze swojej gry. Dlaczego?

Nie spodziewałam się, że aż tak się zestresuję na początku meczu. Ostatnie kilka dni byłam wyluzowana i nie czułam jakiegoś napięcia. Ono mnie uderzyło w pierwszych minutach spotkania i tylko z tego jestem niezadowolona. Myślę, że usztywniłam się głównie dlatego, że byłam faworytką.

W meczu drugiej rundy z Wang może ci być zatem paradoksalnie łatwiej, bo nie będziesz faworytką?

Logicznie na to patrzeć, tak powinno być, ale zobaczymy (śmiech). W tym spotkaniu do głosu dojdą też inne aspekty, np. to, że rywalka jest dużo wyżej notowana.

Jak ci się układa współpraca z psycholog Darią Abramowicz?

Podoba mi się to, że Daria wyjeżdża ze mną na turnieje, bo była też w Budapeszcie i w Pradze. Wcześniej nie współpracowałam z psychologiem na takim poziomie. Ona poświęca bardzo dużo, by być tu ze mną, co bardzo doceniam. Mamy też świetną relację pozakortową, co potrafimy oddzielić od pracy. Powoli otwiera mi oczy na różne sprawy.

W Paryżu jest też Agnieszka Radwańska. Miała okazję udzielać ci jakiś rad?

Kilka dni temu pierwszy raz miałyśmy okazję dłużej porozmawiać. Poznałyśmy się, bo wcześniej nie było możliwości. To byłoby dziwne, gdyby mnie nie znała, a już udzielała rad. Generalnie jest bardzo fajną osobą. Mogłam to ocenić sama, a nie przez to, co mówią o niej media. Cieszę się, że się poznałyśmy