Fed Cup. Polskie tenisistki nie sprawiły niespodzianki. Faworytki były dużo lepsze

Polskie tenisistki przegrały z Rosjankami w pierwszy meczu turnieju Fed Cup rozgrywanego w Zielonej Górze. W piątek biało-czerwone zmierzą się z Dunkami.
Zobacz wideo

Jako pierwsza zagrała w naszej drużynie Iga Świątek (141 WTA), która zmierzyła się z Natalią Wichlancewą (109 WTA). 17-latka z Warszawy wypadła bardzo słabo, notując mnóstwo niewymuszonych błędów. Rosjanka szybko objęła prowadzenie 3:0, a następnie wygrała pierwszego seta 6:0. Wichlancewa grała solidnie i to w pełni wystarczyło na Świątek.

W drugim secie Polka dalej psuła i zaczęła się denerwować na siebie. Szybko zrobiło się 4:0 dla przeciwniczki. Następnie 17-latce udało się wygrać dwa gemy przy własnym podaniu, ale na więcej w środę nie było ją stać. Świątek zagrała dużo poniżej swoich możliwości. Wygląda na to, że nie służy jej występowanie przed własną publicznością. Rok temu na Warsaw Sports Group Open w Warszawie odpadła już w 1 rundzie. Pierwszego meczu turnieju głównego Australian Open 2019 z Rumunką Aną Bogdan o mało nie przegrała z powodu głośnego dopingu polskich kibiców. W Zielonej Górze okrzyki „Iga, Iga” czy „Iga, dawaj” też jakby przynosiły odwrotny efekt. Kłopoty córki przeczuwał Tomasz Świątek. - Na pewno będzie dosyć duża presja na niej, ale nie z powodu samego występu w reprezentacji, ale dlatego, że turniej rozgrywany jest w Polsce. Będzie czuła ciężar gry przed własną publicznością - mówił ojciec młodej zawodniczki w rozmowie ze Sport.pl. Drugą partię Świątek przegrała 2:6 i całe spotkanie 0:2. Pierwszy punkt w meczu zdobyły Rosjanki.

Jako druga z Polek wyszła na kort w Zielonej Górze Magda Linette. Rywalką 26-latki była druga rakieta Rosji, Anastazja Pawluczenkowa (32 WTA), która dotarła już w tym sezonie do ćwierćfinału Australian Open. Linette nie zaczęła tego spotkania dobrze, bo już po 20 minutach przegrywała 0:4. Od tego momentu grała lepiej, odrobiła stratę jednego przełamania, ale Rosjanka utrzymała niewielką przewagę i wygrała pierwszą partię 6:4. W drugim secie scenariusz był podobny - Pawluczenkowa znów szybko przełamała Linette. Polka próbowała odpowiedzieć rywalce, ale nie starczyło jej argumentów. Drugiego seta przegrała 3:6, a całe spotkanie 0:2. Rosjanki zdobyły w ten sposób drugi punkt i zapewniły sobie zwycięstwo w meczu.

Na koniec odbył się debel, w którym po stronie gospodarzy wystąpiły Alicja Rosolska i Iga Świątek, a po stronie gości Margarita Gasparian i Daria Kasatkina. Polki wygrały 6:0, 3:6, 6:3, zdobywając honorowy punkt.

Od środy do soboty trwa w Zielonej Górze turniej Grupy I Strefy Euro-Afrykańskiej Pucharu Federacji. Polki w pierwszym meczu zmierzyły się z Rosjankami, które są nie tylko faworytkami naszej grupy, ale i całej imprezy w Polsce. - Środowy mecz z Rosją będzie dla naszych dziewczyn bardzo trudny. To rywalki będą faworytkami, bez względu na to, która z Rosjanek ostatecznie wystąpi. Rankingowo i mentalnie są mocniejsze. Pozostaje wierzyć w miłą niespodziankę z naszej strony - mówił przed rozpoczęciem meczu Tomasz Świątek. - Środowy mecz z Rosjankami będzie najprawdopodobniej decydował o tym, która z ekip awansuje z naszej grupy do finału w Zielonej Górze – przewidywał przez startem turnieju Adam Romer, redaktor naczelny magazynu Tenisklub.

Od tego roku formuła Pucharu Federacji została zmieniona. W  każdym pojedynku rozgrywane są tylko dwa spotkania singlowe i debel (zamiast czterech singlowych i debla). W zielonogórskiej imprezie bierze udział siedem reprezentacji. Nasze zawodniczki trafiły do grupy A, w której są także Rosjanki i Dunki. W grupie B grają zaś Ukrainki, Estonki, Bułgarki i Szwedki. Zwycięzcy grup spotkają się w sobotę w finale turnieju, którego stawką jest kwalifikacja do baraży o awans do Grupy Światowej II. Uzyska ją tylko jedna ekipa z tych, które występują w Zielonej Górze. W obliczu porażki z Rosją głównym celem naszej reprezentacji na dalszą część imprezy będzie walka o utrzymanie w Grupie I Strefy Euro-Afrykańskiej Pucharu Federacji.

W piątek polskie tenisistki zmierzą się z Danią. Skandynawki przyleciały do Polski bez swojej największej gwiazdy Caroline Wozniacki, która cierpi na reumatoidalne zapalenie stawów i musi się oszczędzać.  - Caroline jest w tym momencie gotowa do gry na 50%. To zbyt mało, by mogła poważnie potraktować zawody Fed Cup. Dlatego musiała się wycofać. Zwłaszcza jak reprezentujesz kraj, to chcesz być przygotowanym na 100%. Niestety obecnie nie było to możliwe - mówił w rozmowie ze Sport.pl Piotr Woźniacki, jej ojciec i trener.

Pod nieobecność Wozniacki, próżno szukać w składzie Dunek mocnych nazwisk. W Zielonej Górze zagrają w składzie: Karen Barritza (668 WTA), Emilie Francati (776 WTA), Maria Jespersen (niesklasyfikowana), Hannah Viller Moller (niesklasyfikowana) i Clara Tauson (niesklasyfikowana). Ostatnia z nich jest największą nadzieją duńskich kibiców. 16-letnia Tauson, nazywana już w kraju następczynią Wozniacki, wygrała niedawno Australian Open juniorek i została „jedynką” w światowym rankingu dziewcząt. Początek meczu Polska - Dania w piątek o 16:00. Transmisja w TVP Sport. Dzień wcześniej Dunki zmierzą się z Rosjankami.