Novak Djoković poza Australian Open. Przegrał z rewelacyjnym Chungiem

Hyeon Chung jest rewelacją tegorocznego Australian Open. W trzeciej rundzie pokonał rozstawionego z "czwórką" Alexandra Zvereva, a w następnej fazie w trzech setach - 7:6(4) 7:5 7:6(3) - rozprawił się z sześciokrotnym mistrzem turnieju, Novakiem Djokoviciem [14]. 21-latek po raz pierwszy w karierze awansował do wielkoszlemowego ćwierćfinału i co ciekawe - będzie faworytem kolejnego meczu.

Hyeon Chung sprawił w trzeciej rundzie Australian Open ogromną niespodziankę pokonując rozstawionego z „czwórką” Alexandra Zvereva. Koreańczyk przegrywał już 1:2 w setach, ale zdołał doprowadzić do wyrównania i w decydującej partii oddał rywalowi… sześć punktów. Wyrzucił Niemca z rozgrywek, a w kolejnej fazie zmierzył się ze swoim idolem z dzieciństwa i sześciokrotnym mistrzem pierwszego wielkoszlemowego turnieju w sezonie.

Zaczęło się dość sensacyjnie, ponieważ Djoković nie miał w pierwszych kilku gemach niemal nic do powiedzenia. Kiedy przegrywał 0:4 ocknął się, zaczął grać agresywniej i świetnie spisywał się w obronie. Panowie prezentowali znakomity tenis, co chwila rozgrywali długie wymiany, często też chodzili do siatki. Zwycięzcę pierwszego seta musiał wyłonić tie-break, w którym nieco lepiej spisał się młodszy z nich. Chung wygrał do 4 i ku zaskoczeniu publiczności wyszedł na prowadzenie w meczu.

Djoković zaczął narzekać na ból łokcia. Nie ma się co dziwić – nikt tak naprawdę nie wie, w jakim stopniu Serb wyleczył kontuzję, która wyeliminowała go z rozgrywek na pół roku.

Koreańczyk wyszedł w drugiej partii na prowadzenie 2:0. Wciąż prezentował się świetnie – często usypiał grą na środek, ale w nieoczekiwanym momencie potrafił pokusić się o fenomenalne zagranie kończące, po którym faworyt mógł tylko obserwować uciekającą piłkę. Kiedy wszystko zmierzało do drugiego tie-breaka, Chung przełamał Djokovicia w najlepszym możliwym momencie i wygrał seta 7:5.

Nietęgie miny mieli siedzący w boksie Djokovicia Andre Agassi i Radek Stepanek. Ale niewiele mogli wskórać, podobnie jak ich podopieczny. Djoković grał dobrze, próbował uderzeń kątowych, skrótów, wypadów do siatki, ale młodszy o dziewięć lat przeciwnik na wszystko potrafił znaleźć odpowiedź.

W trzecim secie panowie przełamali się nawzajem dwukrotnie i po raz drugi w meczu zwycięzcę musiał wyłonić tie-break. Chung wyszedł na 3:0 i choć Djoković zdołał wyrównać, to było wszystko, co mógł zrobić tego dnia. Koreańczyk dopełnił formalności, wygrał cztery punkty z rzędu i zakończył spotkanie na swoją korzyść. Podając przy siatce rękę swojemu idolowi zrobił przepraszającą minę, a następnie podziękował publiczności za wsparcie.

Chung stał się pierwszym reprezentantem swojego kraju, który doszedł tak daleko w turnieju wielkoszlemowym. O najlepszą czwórkę powalczy z innym niespodziewanym zawodnikiem na tym etapie – Tennysem Sandgrenem, który wcześniej w pięciu setach poradził sobie z Dominikiem Thiemem [5].

Zobacz wideo
Więcej o: