Australian Open. Fatalny początek turnieju dla amerykańskich tenisistów

Amerykańscy kibice mają powody do zmartwień po pierwszym dniu wielkoszlemowego Australian Open. Z turnieju odpadła aż piątka rozstawionych plus wielu innych reprezentantów Stanów Zjednoczonych.

Tenis ziemny jest w USA znaną i uwielbianą dyscypliną sportu. Wielu młodych osób trenuje, aby spełnić marzenia i pójść w ślady swoich znakomitych rodaków. Czasy Johna McEnroe, Jimmy’ego Connorsa, Pete’a Samprasa czy choćby Andy’ego Roddicka odeszły jednak w zapomnienie, ponieważ obecnie mamy regres formy amerykańskiego tenisa – od 2012 roku Stany Zjednoczone po raz pierwszy w swojej historii nie mają aktywnego mistrza wielkoszlemowego. A sytuacja póki co się nie poprawia – wystarczy popatrzeć na wyniki amerykańskich tenisistów w pierwszym dniu tegorocznego Australian Open.

Jako pierwsza odpadła rozstawiona w Melbourne z numerem 13 Sloane Stephens. 24-letnia mistrzyni ostatniego US Open uległa Chince Shuai Zhang i przegrała tym samym szósty mecz z rzędu. Następnie do niespodziewanego rozstrzygnięcia doszło na korcie głównym Rod Laver Arena. Wielkokrotna mistrzyni wielkoszlemowa i turniejowa „piątka”, Venus Williams, musiała uznać wyższość młodej Belindy Bencic. Amerykanie przeżyli kolejny szok, kiedy dowiedzieli się, że swój mecz z Timeą Babos przegrała także Coco Vandeweghe – półfinalistka ostatnich Australian Open i US Open, w tym roku rozstawiona z numerem 10.

Sytuacja nie wygląda lepiej, jeśli chodzi o mężczyzn. Rozstawiony z „szesnastką” John Isner przegrał z reprezentantem gospodarzy, Matthew Ebdenem, i odpadł z Australian Open już w pierwszej rundzie. Co ciekawe, był to jego jubileuszowy, setny występ w turnieju wielkoszlemowym. Raczej nie zapamięta go dobrze.

Ale przecież swój mecz miał jeszcze przed sobą największy obecnie gwiazdor amerykańskiego tenisa, Jack Sock. Pogodny 25-latek wygrał pod koniec ubiegłego sezonu prestiżowy turniej Masters 1000 w Paryżu i nie jest tajemnicą, że bardzo lubi grać na korcie twardym. Tyle, że chyba nie w Australii. Sposób na niego znalazł Japończyk Yuichi Sugita, który wyeliminował tym samym „ósemkę” i jednego z czarnych koni turnieju.

Pięciu rozstawionych amerykańskich tenisistów pożegnało się z Melbourne już pierwszego dnia zmagań, ale to jeszcze nie wszystko. Poza nimi przegrali także Sofia Kenin, Taylor Townsend,  Allison Riske, Cece Bellis, Jennifer Brady, Irina Falconi i Kevin King. Dalej awansowali jedynie Nicole Gibbs, Ryan Harrison i Mackenzie McDonald. Podsumowując – 12 porażek i 3 wygrane – Amerykanie mają się czym martwić.

Możliwe, że drugiego dnia rozgrywek będzie lepiej. Zagra m.in. półfinalista Wimbledonu, Sam Querrey, czy finalistka US Open, Madison Keys. Poza nimi wystartuje jeszcze spora grupa innych Amerykanów, ale spośród faworytów do osiągnięcia dobrego rezultatu w Australian Open pozostała już tylko ta dwójka.

Zobacz wideo