Niebywałe osiągnięcie Łukasza Kubota. Polak najlepszym deblistą świata!

Łukasz Kubot i Marcelo Melo bardzo dobrze spisują się w paryskiej hali Bercy i na dodatek dopisuje im szczęście. W sobotę awansowali do finału ostatniego w sezonie turnieju rangi Masters 1000, Rolex Paris Masters. Nie to jest jednak teraz największym sukcesem tenisisty z Bolesławca. 35-latek od poniedziałku dostąpi niebywałego zaszczytu - zasiądzie na fotelu lidera światowego rankingu deblistów.

Trzeba było być sporym optymistą, by na początku roku przewidzieć tak wspaniałe efekty współpracy Kubota z Melo. Panowie grali już ze sobą w przeszłości, osiągając całkiem solidne wyniki (wygrali dwukrotnie – w 2015 i 2016 roku – turniej w Wiedniu), ale bieżący sezon jest bezapelacyjnie najlepszym w karierach obu z nich.

Wspaniały sezon 2017

Zaczęło się od znakomitych wiosennych występów na amerykańskiej ziemi. Najpierw dotarli do finału nazywanego „piątą lewą Wielkiego Szlema” turnieju w Indian Wells, a następnie okazali się najlepsi w Miami. Sezon na kortach ziemnych był nieco słabszy (druga runda Rolanda Garrosa), ale tylko w porównaniu z tym, co działo się później. Każdy zawodnik chciałby bowiem mieć „gorszy” okres, w którym zdobyłby tytuł prestiżowej imprezy w Madrycie.

Bolesna porażka we French Open zapoczątkowała nie panowanie, lecz hegemonię Kubota i Melo na kortach trawiastych. Najpierw triumfowali w holenderskim ‘s-Hertogenbosh, a następnie w niemieckim Halle. Do Wimbledonu podeszli jako mocni faworyci i nie zawiedli – po niebywałych, pięciosetowych bataliach w półfinale i finale wznieśli puchary najbardziej prestiżowego turnieju w tenisie.

Dla obu był to drugi wielkoszlemowy sukces w karierze – Polak w 2014 roku triumfował z Robertem Lindstedtem w Australian Open, Melo z Chorwatem Ivanem Dodigiem wygrali rok później French Open.

W dalszej części sezonu nie było co prawda już tak spektakularnych triumfów, ale polsko-brazylijska para wciąż notowała przyzwoite rezultaty, m.in. finały w Waszyngtonie i Szanghaju. To wszystko pozwoliło im bardzo wcześnie zapewnić sobie awans do kończących sezon finałów ATP w Londynie, gdzie ponownie będą wielkimi faworytami.

Paryska mączka pechowa, ale kort twardy już historyczny

Przed Londynem pozostał jeszcze turniej w Paryżu. Ostatnia w sezonie impreza rangi Masters 1000 odbywa się w paryskiej hali Bercy i układa się bardzo korzystnie dla Kubota i Melo. W pierwszej rundzie jako wysoko rozstawieni mieli wolny los, a do kolejnego starcia nawet nie wyszli, ponieważ rywale, Richard Gasquet i Lucas Pouille, oddali mecz walkowerem.

W ćwierćfinale Polak z Brazylijczykiem pokonali Hiszpanów Marka i Feliciano Lopezów, co pozwoliło im awansować do najlepszej czwórki rozgrywek, gdzie z kolei pewnie poradzili sobie z Jamiem Murrayem i Bruno Soaresem. Nie to jest w tej chwili jednak najważniejsze.

Awans do finału i jednoczesna porażka obrońców tytułu, Henriego Kontinena i Johna Peersa, spowoduje istotne zmiany w poniedziałkowym rankingu. Zmiany, które są dla polskich kibiców wyjątkowe i wielce radujące. Łukasz Kubot powtórzy osiągnięcie Wojciecha Fibaka i jako drugi Polak w historii obejmie prowadzenie w światowym rankingu. To, ile zgromadzi punktów, zależy od ostatecznego rezultatu Paryżu. Pewne jest natomiast to, że będzie samodzielnym liderem, a tuż za nim uplasuje się Melo. Kontinen i Peers spadną na 3. i 4. pozycję.

Mało tego. Kubot najprawdopodobniej zakończy rok na pierwszym miejscu, ponieważ w ATP World Tour Finals może tylko zyskać - w zeszłym roku nie brał w nich udziału.

Im starszy tym lepszy

35 lat na karku, a on wciąż zadziwia. Niczym Roger Federer rozgrywek deblowych. Jeszcze kilka lat temu przyzwoicie radził sobie w singlu, dochodząc m.in. do ćwierćfinału Wimbledonu 2013, ale od pewnego czasu postanowił się skupić tylko na grze podwójnej. I jak widać, na dobre mu to wyszło.

W ciągu swojej dość długiej już kariery grał u boku kilku znakomitych tenisistów. Pierwsze większe sukcesy zaczął odnosić z Oliverem Marachem, z którym w latach 2009-2010 wygrał 5 turniejów ATP. Pokonał go także w tegorocznym finale Wimbledonu. Nie przeszkodziło im to jednak w kontynuowaniu bardzo bliskiej relacji – Polak z Austriakiem od lat się przyjaźnią, pierwszy był nawet świadkiem na ślubie drugiego.

Następnie Kubot wygrywał wspólnie z Juanem Ignacio Chelą, Jeremym Chardym, Davidem Marrero, Robertem Lindstedtem, Ivo Karloviciem i Edouardem Roger-Vasselinem. Wśród jego partnerów byli także Janko Tipsarević, Alexander Peya, czy rodak, Marcin Matkowski.

Mimo wszystko, to właśnie z Melo gra się naszemu tenisiście najlepiej, co widać po wynikach. Spośród 19 wygranych turniejów, aż 7 ugrał z Brazylijczykiem, z czego 5 w tym sezonie. Możliwe, że do listy dopisze szósty w Paryżu, a także siódmy w finałach ATP. Nikt z nas nie miałby nic przeciwko takiemu scenariuszowi.

Zobacz wideo