Wimbledon. Wielki mecz Jerzego Janowicza! Polak w trzeciej rundzie!

Bardzo dobry występ zanotował najlepszy polski tenisista, Jerzy Janowicz (141. ATP). Łodzianin w drugiej rundzie Wimbledonu zmierzył się z dużo wyżej notowanym Francuzem Lucasem Pouille (16. ATP) i po bardzo wyrównanym meczu pokonał go 7:6(4) 7:6(5) 3:6 6:1.
Jerzy Janowicz
Kirsty Wigglesworth (AP Photo/Kirsty Wigglesworth)

Pouille był zdecydowanym faworytem środowego spotkania i minimalnie lepiej je rozpoczął. Jego przewaga polegała jednak tylko na pewniej wygranych gemach serwisowych, bo choć Janowicz miał niewielkie problemy, to nie dał młodszemu rywalowi ani jednego break-pointa. Obaj pewnie wygrywali swoje podania, przez co konieczny do rozegrania był tie-break. W nim o jednego mini-breaka lepszy okazał się Polak, co pozwoliło mu wygrać do 4 i wyjść na prowadzenie w meczu.

Druga partia nie różniła się znacząco od pierwszej – break-pointy były rzadkością, a miał je tylko Janowicz. 26-latek rozkręcił się w swoich gemach serwisowych i raz po raz popisywał się asem. Pouille mu nie odpuszczał, również grał solidnie, dzięki czemu widzowie zgromadzeni na korcie nr 3 mogli podziwiać bomby z końca kortu, ale także skróty i woleje. Przy stanie 6:5 łodzianin wpadł w bandy, a chwilę później łapał się za nogę z grymasem bólu na twarzy. Na szczęście nie było to nic poważnego, ponieważ w kolejnym, drugim już tie-breaku ponownie okazał się lepszy od Francuza i zakończył wynikiem 7:5.

Dwusetowa zaliczka była ogromną przewagą, ale Pouille nie zamierzał się poddawać. Zaczął częściej chodzić do siatki, co czasem zaskakiwało naszego tenisistę. Przez długi okres trzeciej partii panowie wygrywali swoje gemy do zera, więc wszystko wskazywało na kolejny tie-break. Niestety, zdekoncentrowanie Janowicza wykorzystał Francuz, przełamał, a za chwilę wyserwował sobie seta. Odrobił nieco straty, ale to wciąż Polak był zdecydowanie bliżej wygranej.

Ci, którzy liczyli na pięciosetówkę, musieli się zawieść. Janowicz całkowicie bowiem zdominował Pouille’a, przełamał go dwukrotnie i niebawem zakończył spotkanie kolejnym asem serwisowym. W tej odsłonie gorąco dodawał sobie otuchy, krzycząc do siebie i podnosząc pięść niemal po każdym wygranym punkcie. Opłaciło się – wynik 7:6(4) 7:6(5) 3:6 6:1 i awans do kolejnej rundy.

Starcie Janowicza z Pouille’em było bardzo wyrównane. Obaj mieli prawie identyczne prędkości serwisów, zanotowali zdecydowanie więcej uderzeń kończących niż podwójnych błędów, a Janowicz wygrał tylko cztery punkty więcej (133 do 129). W kolejnej rundzie czeka go pojedynek z kolejnym Francuzem, Benoit Paire'em (46. ATP), któremu będzie się mógł zrewanżować za niedawną porażkę w Stuttgarcie.

Więcej o: