Shapovalov pewnie rozpoczął poniedziałkowe spotkanie, wygrywając swojego gema serwisowego do zera, ale potem do głosu zaczął dochodzić Janowicz. Polak już przy stanie 1:1 miał break-pointa, a chwilę później udało mu się przełamać rywala, który popełnił podwójny błąd serwisowy. Łodzianin grał mądrze, nie podpalał się i rozważnie atakował jednoręczny backhand Kanadyjczyka. Ten z kolei często musiał ryzykować przy swoim podaniu, ale zdołał się bronić. Posyłał więcej asów od Janowicza, ale to serwis Polaka był dużo skuteczniejszy. Starszy z tenisistów miał niewielkie problemy w swoim ostatnim gemie serwisowym, ale ostatecznie udało mu się zakończyć seta wynikiem 6:4 i wyjść na prowadzenie w meczu.
Od początku drugiej partii obaj zawodnicy dość pewnie wygrywali swoje podania. Wkrótce przyszedł słabszy moment u polskiego tenisisty, obronił break-pointa, ale w swoim kolejnym gemie został po raz pierwszy przełamany. W postawę Janowicza wdarła się irytacja, przez co zaczął on niepotrzebnie dyskutować z sędzią. Shapovalov grał natomiast spokojnie, nie próbował na siłę po raz kolejny przełamać rywala, ale za to mocno skupiał się na swoim serwisie. Kiedy prowadził 5:3 i miał serwis, Janowicz niespodziewanie zyskał trzy break-pointy. To było jednak wszystko, Kanadyjczyk „wyserwował” sobie seta i wyrównał stan meczu.
Lekko poirytowany przegranym setem Polak na kolejną partię wyszedł bardzo zmotywowany. Opłaciło się – był to ten Janowicz, jakiego zawsze chcemy oglądać. Szybko przełamał Shapovalova, a chwilę później wynik brzmiał już 3:0. Kanadyjczyk dobrze grał przy swoim podaniu, ale nie mógł przełamać przeciwnika, który co jakiś czas w idealnych momentach ściągał go do siatki, a następnie perfidnie mijał. 18-latek bardzo się zdenerwował, kiedy jego zdaniem Janowicz zagrał w pewnym momencie aut, a sędzia orzekł piłkę na linii. Zdołał jeszcze wygrać swoje podanie, ale Łodzianin, popisując się znakomitym lobem, zapisał seta na swoją korzyść.
Czwarta odsłona była dominacją serwisu, bardzo wiele gemów zostało wygranych przez podających do zera. Shapovalov walczył, wiedząc, że dając się przełamać, najprawdopodobniej zakończy przygodę w swoim pierwszym seniorskim szlemie. Janowicz mu w ogóle nie ustępował, a skoro przez bardzo długi czas żaden z tenisistów nie mógł wygrać serwisu przeciwnika, coraz bardziej realny stawał się tie-break. Tak też się stało. Bardzo dobrze rozpoczął go Janowicz, który szybko wyszedł na prowadzenie 3:0. Ogólnie oddał tylko dwa punkty i wynikiem 7:2 zakończył mecz.
Starcie Janowicza z Shapovalovem było mimo wszystko bardzo wyrównane. Co ciekawe, obaj wygrali dokładnie tyle samo punktów (119 do 119), ale to Polak był lepszy w najważniejszych momentach. Zrewanżował się tym samym Kanadyjczykowi za tegoroczną porażkę w Challengerze w Guadalajarze. 18-latek nie powinien się załamywać, ponieważ zagrał bardzo solidnie jak na swój wiek. Łodzianin wygrał natomiast swój pierwszy od trzech lat mecz w Wimbledonie i awansował do drugiej rundy. Tam zmierzy się albo z Francuzem Lucasem Pouille albo z Tunezyjczykiem Malekiem Jazirim.