Puchar Davisa. Vilasa już nie ma, Argentyna nie jest zła

Czterokrotni finaliści Pucharu Davisa będą 4-6 marca rywalami polskich tenisistów w I rundzie Grupy Światowej. - Wygrać w Buenos Aires byłoby ciężko, ale na szybkim korcie w hali w Polsce... Czemu nie? - mówi Wojciech Fibak.

Polacy awansowali do 16-zespołowej czołówki drużynowych rozgrywek po raz pierwszy w historii - w niedzielę wygrali zacięty baraż ze Słowacją 3:2. Wczoraj w Santiago w Chile odbyło się losowanie przyszłorocznej pierwszej rundy. Polacy zmierzą się u siebie z Argentyńczykami, którzy od 2002 r. nieprzerwanie występują w Grupie Światowej.

Drużyna z Ameryki Południowej to pechowcy, bo choć wielokrotnie mieli świetnych graczy - w latach 70. i 80. Guillerma Vilasa, a potem m.in. Davida Nalbandiana i Juana Martina Del Potro - to nigdy nie udało im się sięgnąć po trofeum. Czterokrotnie przegrywali finały, ostatni w 2011 r. Najbliżej sukcesu byli chyba w 2008 r., gdy z Del Potro i Nalbandianem w składzie podejmowali osłabioną brakiem Rafaela Nadala Hiszpanię. Przygniotła ich jednak presja i polegli 1:3.

W dzisiejszej reprezentacji brakuje wyraźnego lidera. Del Potro, mistrz US Open 2009 i była rakieta numer cztery na świecie, od wielu miesięcy leczy kontuzję nadgarstka. Przeszedł już cztery operacje, wciąż nie podał daty powrotu na korty.

W przegranym półfinale tegorocznej edycji z Belgami wystąpili: Leonardo Mayer (36), Federico Delbonis (64), Diego Schwartzman (80) oraz Caros Berlocq (138). Z zawodników z pierwszej setki rankingu zabrakło 44. Juana Mónaco i 95. Guida Pelli. Kapitan Daniel Orsanic ma jednak tak naprawdę jeszcze większy wybór, bo w czołowej 200 rankingu jest aż 13 Argentyńczyków. Polaków - dwóch: Jerzy Janowicz (66) i Michał Przysiężny (150). Janowicz z najlepszym z Argentyńczyków Mayerem w tym roku dwukrotnie przegrał.

- Sportowo nie wylosowaliśmy źle, Argentyńczycy są w zasięgu, o ile nasi singliści i debel zagrają na swoich najwyższych poziomach - uważa Jacek Muzolf, prezes PZT. - Ale nazwiska rywali raczej nie przyciągną widzów do takiej dużej hali, jak np. Kraków Arena. Zagramy więc pewnie w mniejszej, chyba że przyjedzie Del Potro - dodaje Muzolf. Miejsce spotkania zarząd PZT wybierze za kilka tygodni. Polacy na pewno w hali położą szybki kort twardy, taki sam jak ostatnio ze Słowacją.

Jeśli wygraliby z Argentyną, w kolejnej rundzie wpadliby na Włochów lub Szwajcarów. Wiadomo już, że też zagraliby u siebie. - Jak przyjedzie Roger Federer i Stan Wawrinka, to może nawet na Stadionie Narodowym - rozmarzył się prezes PZT.

- Argentyna na wyjeździe to najgorsze losowanie, bo zawsze jest gorąco, trzeba lecieć na koniec świata i grać na czerwonej mączce. Ale w hali, u siebie, na szybkim korcie, to Polacy będą faworytami. Nie ma już Vilasa, Nalbandiana, Del Potro pewnie nie przyjedzie. Wielkich nazwisk brakuje, choć leworęczny Delbonis czy solidny Mayer to nie będą łatwi rywale - mówi Wojciech Fibak, który w latach 70. i 80. wygrał w Pucharze Davisa w singlu 19 meczów i przegrał tylko pięć, w tym dwa z Björnem Borgiem. - Hala może być i mniejsza, ale niech będzie piękna, bo to jednak wielkie, prestiżowe wydarzenie. W drugiej rundzie widzę raczej Włochów, bo Szwajcarzy zagrają pewnie pierwszą rundę bez gwiazd. Wtedy też mamy szansę, bo Włosi w hali nie czują się najlepiej - kończy Fibak.

I runda Grupy Światowej Pucharu Davisa 2016: Polska - Argentyna, Wielka Brytania - Japonia, Serbia - Kazachstan, Włochy - Szwajcaria, Francja - Kanada, Niemcy - Czechy, Australia - USA, Belgia - Chorwacja.

Zobacz wideo

Tenisistki w Azji. Bawią się przy okazji turnieju w Tokio [ZDJĘCIA]

Więcej o: