Tenis. Budzenie Przysiężnego

Michał Przysiężny sensacyjnie pokonał Francuza Jo-Wilfrieda Tsongę 4:6, 7:5, 7:6 (11-9) w I rundzie turnieju w Tokio z pulą nagród 1,37 mln dol. Dla 142. w rankingu ATP Polaka, który do głównej drabinki przedzierał się przez eliminacje, zwycięstwo z 12. rakietą świata to najważniejszy wynik w karierze. Poprzednim najwyżej sklasyfikowanym rywalem, którego dopadł Przysiężny, był 15. na świecie Ivan Ljubieić w Wimbledonie w 2010 r.

Mecz z Tsogną miał dramatyczny przebieg - 30-letni Polak w tie-breaku decydującej partii obronił trzy meczbole. Francuz uskarżał się na problemy z nadgarstkiem, korzystał z pomocy lekarza, ale w trakcie wymian nie było widać, żeby uraz mu przeszkadzał. Z Przysiężnym walczył do końca, porażka utrudni mu drogę do kończącego sezon turnieju Masters w Londynie dla najlepszej ósemki ATP.

Dla Przysiężnego ten rok długo był pasmem przygnębiających porażek - przegrał kilkanaście meczów z rzędu, kompletnie zgubił formę, dopiero jesienią się przebudził (II rundy w Metz i Kuala Lumpur). W Tokio zmierzy się z Denisem Istominem z Uzbekistanu (ATP 60).

Jerzy Janowicz (ATP 36) nie poszedł w ślady kolegi i w Pekinie (3,7 mln dol.), mimo obiecującego początku, przegrał z Andym Murrayem 7:6 (11-9), 4:6, 2:6. Szkot (ATP 11), jak Tsonga, był dodatkowo zmotywowany, bo szuka punktów potrzebnych do awansu na Masters. Janowicz, mimo porażki, może być jednak zadowolony, bo gra znacznie lepiej niż w pierwszej części sezonu.

Niedobrze dzieje się za to z Agnieszką Radwańską, która przegrała 4:6, 4:6 w II rundzie imprezy WTA w Pekinie (4,6 mln dol.) z Włoszką Robertą Vinci. Polka w Azji gra w tym roku wyjątkowo słabo, w poniedziałek spadła na szóste miejsce w rankingu i wciąż nie jest pewna awansu na kończący rok Masters w Singapurze.

Więcej o: