ATP w Montrealu. Celt: Janowicz nie może tak od razu bić największych

- Największych tak od razu nie da się bić. Na razie Jurek płaci frycowe - mówi Dawid Celt po porażce Jerzego Janowicza z Rafaelem Nadalem w trzeciej rundzie turnieju w Montrealu. Polak przegrał po wyrównanej walce 6:7, 4:6. - W październiku minie jego pierwszy rok regularnego grania w turniejach ATP. W Kanadzie nie grał dobrze, a był tak blisko samego Nadala. Dajmy Janowiczowi czas, na pewno będzie jeszcze lepszy - przekonuje były tenisista, a obecnie komentator Eurosportu.

Click. Boom. Amazing! Przekonajcie się jakie to proste"

Notowany na 18. miejscu w rankingu ATP Janowicz był bliski awansu do ćwierćfinału turnieju w Montrealu (korty twarde, pula nagród 2,887 mln dol.) kosztem czwartego obecnie tenisisty świata. Nadal, zwycięzca 12 imprez wielkoszlemowych, wygraną zapewnił sobie, lepiej rozgrywając końcówki obu setów.

- Janowicz przegrał, ale według mnie ten mecz powinien sobie zapisać po stronie udanych. Podstawowy pozytyw jest taki, że chociaż nie grał najlepiej, bo nie funkcjonował jego serwis [sześć asów, dziewięć podwójnych błędów serwisowych i tylko 49 proc. skuteczności pierwszego podania], bo za często mylił się z głębi kortu i ogólnie popełniał dużo niewymuszonych błędów [40], to jednak mocno walczył z Nadalem - mówi Celt.

Trwający prawie dwie godziny mecz z Hiszpanem przypomniał inne tegoroczne pojedynki Janowicza z najlepszymi tenisistami świata - Rogerem Federerem i Andym Murrayem. W maju, w ćwierćfinale turnieju w Rzymie, Polak przegrał ze Szwajcarem 4:6, 6:7, choć w drugiej partii prowadził 5:3, a jeszcze zanim Federer doprowadził do tie-breaka, Janowicz zmarnował piłkę setową. Z Murrayem nasz zawodnik mierzył się na początku lipca, w półfinale Wimbledonu. Przegrał 7:6, 4:6, 4:6, 3:6, choć w trzecim secie wydawało się, że Szkot jest bezradny, kiedy Polak prowadził 4:1.

- W meczach z największymi trudno się pokazać, a Jurek za każdym razem mocno walczy, nie przegrywa gładko. Na razie nie wygrywa, bo płaci frycowe. Tego nie uniknie, najlepszych tak od razu nie da się bić - mówi Celt. - Nie bez kozery o Nadalu, Federerze, Murrayu i Djokoviciu mówi się, że to wielka czwórka. Tych tenisistów od całej reszty coś odróżnia. Żeby ich pokonywać, trzeba przez całe mecze grać na swoim maksymalnym poziomie. Jurek jeszcze tego nie potrafi - dodaje były tenisista.

Komentator Eurosportu przypomina, że Janowicz, choć należy już do światowej czołówki, nie jest jeszcze graczem doświadczonym.

- Tak naprawdę w październiku minie jego pierwszy rok regularnego grania w turniejach ATP. W porównaniu z innymi zawodnikami ze światowej czołówki to jest nic. On musi rozegrać takich spotkań z Nadalami, Federerami wiele, żeby móc myśleć o zwycięstwach z nimi. Brakuje mu doświadczenia, cwaniactwa, to wychodzi w tych kluczowych momentach. Inaczej być po prostu nie może - mówi Celt.

Debiut w Montrealu ma być dla Janowicza bardzo cennym doświadczeniem. - Jurek przekonał się, że jest na tyle groźny, by być blisko najlepszych nawet wtedy, kiedy sam nie czuje się najlepiej. Z Nadalem grał równo, chociaż w Montrealu nie prezentował swojego najlepszego tenisa. Wcale nie przegrał przez słabą odporność psychiczną, co już zarzucają mu kibice. Oczywiście anonimowi. My, Polacy, lubimy krytykować i uważać, że na wszystkim się znamy. Prawda jest taka, że Jurka i Agnieszkę Radwańską na całym świecie ludzie doceniają bardziej niż u nas - mówi Celt.

Choć Janowicz prezentuje inny styl gry niż Radwańska, ekspert uważa, że pod pewnymi względami zaczyna ją przypominać. - Agnieszka potrafi wygrywać, kiedy jej nie idzie, a to jest duża sztuka. Widać, że Jurek też zaczyna to robić. Dzięki temu wygrał w Montrealu dwa mecze i doprowadził do spotkania z Nadalem. W nim pokazał dużo ciekawych, efektownych akcji. To dużo. Dajmy chłopu czas, niech gra jak najwięcej takich meczów, a będzie coraz lepiej - mówi Celt.

Wymierną korzyścią występu w Kanadzie będzie dla Janowicza awans w rankingu ATP. W najnowszym, poniedziałkowym zestawieniu Polak awansuje na 14. miejsce. W najbliższych tygodniach łodzianin może jeszcze poprawić swą pozycję, bo w Cincinnati i później na US Open [ruszy 26 sierpnia], nie będzie musiał bronić punktów sprzed roku. - To rzeczywiście świetna sprawa, nie ma presji, można iść w górę. Niech Jurek bije, ile się da. Oby tylko nie dokuczały mu kontuzje - mówi Celt.

Były tenisista wie, że problemem potężnie serwującego Polaka jest coraz częściej dokuczający mu ból ramienia. - To duży chłop, przy serwisie jego bark jest mocno nadwerężany, ale na pewno ma w sztabie ludzi, który pilnują, by jego obręcz barkowa była odpowiednio obudowana - komentuje Celt. - Pewne jest, że nie można Jurkowi zabierać atutu, nie wyobrażam sobie, żeby można było mu kazać serwować lżej - dodaje.

Ekspert tłumaczy, że mniejsza siła wcale nie oznacza większej precyzji. - Najważniejsze jest, żeby Jurek czuł, że może grać tak, jak chce, jak lubi. Serwis to jego główna broń, co ważne, broń zróżnicowana - tłumaczy. - W Montrealu w sumie serwował słabo, ale Nadalowi problemów potrafił narobić drugim podaniem, z rotacją. Widać było, jak zagrywana w ten sposób piłka skakała. Jurek ma naprawdę ogromny potencjał - kończy Celt.

Więcej o: