Tenis. Radwański: Wiktorowski nie jest trenerem

PRZEGLĄD PRASY. Po triumfie Agnieszki Radwańskiej w turnieju Pacific Open pojawiły się głosy, że naszej najlepszej tenisistce dobrze zrobił chwilowy rozbrat z ojcem. Zamiast Roberta Radwańskiego naszej najlepszej tenisistce towarzyszył w Tokio Tomasz Wiktorowski. Ale Radwański zapewnia, że to on wciąż ma największy wpływ na grę córki. - Na turniej może się wybrać nawet dziadek - mówi w ?Przeglądzie Sportowym?

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl ?

O tym, że szóste turniejowe zwycięstwo Radwańskiej może być efektem rozłąki z ojcem-trenerem mówił m.in. Wojciech Fibak. - Już dawno sugerowałem, że ten układ się wypalił. W ich kontaktach było za dużo niepotrzebnych napięć. Oczywiście, trzeba pamiętać, że bez ojca nic by nie osiągnęła, jednak ten etap już się skończył. Teraz trenuje pod okiem Tomasza Wiktorowskiego. Jest jej przyjacielem i świetne się dogadują - stwierdził najbardziej utytułowany polski tenisista w historii.

Fibak: Radwańska może być w piątce najlepszych tenisistek świata!

 

Głos w sprawie postanowił w końcu zabrać sam Radwański, który delikatnie mówiąc nie przecenia roli Wiktorowskiego w sukcesie córki. - Najważniejsze jest kto z nią trenuje, a to ja z nią gram na co dzień. Na turniej może się wybrać nawet dziadek. Proszę to rozgraniczyć. Tomek Wiktorowski robi bardzo dobrą pracę, ale on jest opiekunem, a nie trenerem. Szkoleniowcem do końca roku na pewno jestem ja - mówi na łamach "Przeglądu Sportowego" .

Zdaniem Radwańskiego to on wciąż w największym stopniu nadaje ton grze Agnieszki. - To, że nie jeżdżę na zawody nie oznacza, że Agnieszka nie jest kreowana przeze mnie. Natomiast sprawa będzie wyglądać inaczej, jeśli przestanę ją trenować. A wszystko jest możliwe - kończy.

Mimo trudnej drabinki, Radwańska triumfuje w Tokio. Jak to zrobiła?

Więcej o: