Puchar Davisa. Przysiężny nie dał rady. Polska - Australia 0:2

Michał Przysiężny przegrał z Bernardem Tomiciem 5:7, 6:7 (1-7), 4:6 i po pierwszym dniu barażowego meczu o awans do Grupy Światowej Polska przegrywa z Australią 0:2. Szanse na awans wciąż są, ale właściwie już tylko matematyczne.

Tak jak Łukasz Kubot nie był faworytem w meczu z Lleytonem Hewittem, tak Przysiężny nie był w starciu z Tomiciem. Polak (ATP 113) jeszcze przed rokiem był w połowie trzeciej setki i choć mozolnie pnie się w rankingu, to brakuje mu ogrania z zawodnikami ze światowej czołówki. Z drugiej strony młody Tomić nie grał ostatnio dobrze i jeśli Polacy poważnie traktowali swoje zapowiedzi o walce o awans, to przy znakomitej formie Hewitta punkty musieli zdobywać na jego młodszym koledze z drużyny.

Niestety, plan nie wypalił. Przysiężny zagrał dobre spotkanie, ale w kluczowych momentach ustępował rywalowi. W pierwszym secie obaj zawodnicy konsekwentnie wygrywali swoje podanie do stanu 6:5 dla Tomicia. Wówczas serwujący Polak mimo prowadzenia 40:0 przegrał gema i całego seta.

W drugiej partii scenariusz mógł się powtórzyć. Znów nie doszło do przełamań, a Przysiężny największe kłopoty miał w ostatnim gemie. Prowadził 40:15, dał się dogonić rywalowi, ale w decydującym momencie opanował się i doprowadził do tie-breaka. W nim nie miał już dużo do powiedzenia, podejmował złe decyzje i przegrał go 1-7.

W trzecim secie Przysiężny oddał gema przy własnym serwisie i potem do końca usiłował gonić. Zdarzały mu się bardzo dobre zagrania, ale to było za mało na solidnie i równo grającego Tomicia.

Australijczyk przeważał w każdym elemencie. Przede wszystkim znacznie lepiej serwował. Przysiężny miał tylko trzy okazje na przełamanie rywala, ale żadnej z nich nie wykorzystał. Urodzony w Niemczech 20-latek miał też przewagę większą siłę w ofensywie. Zagrał aż 45 wygrywających uderzeń, przy zaledwie 24 Przysiężnego. Polak walczył ambitnie motywowany przez dużo aktywniejszą niż podczas pierwszego meczu publiczność, ale skapitulował po dwóch godzinach i 15 minutach.

W sobotę o godzinie 14 odbędzie się spotkanie deblowe. Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski zmierzą się z Hewittem i Chrisem Guccione. Jeśli Polacy marzą jeszcze o awansie muszą ten mecz wygrać, a w sobotę wziąć rewanż w meczach singlowych. Czy Kubot może pokonać Tomiacia a Przysiężny Hewitta? Patrząc na przebieg piątkowych spotkań ich szanse są iluzoryczne.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

Więcej o: