Kubot: Monfils? Chciałbym jeszcze zatańczyć kankana

- Ten mecz rozstrzygnął się w naszych głowach. To było jak konkurs rzutów karnych - mówił szczęśliwy Łukasz Kubot, który w wielkim stylu pokonał w środę w II rundzie Wimbledonu Ivo Karlovicia 7:6 (7-2), 6:3, 6:3. W piątek zagra o awans do 1/8 finału z ósmym tenisistą świata - Francuzem Gaelem Monfilsem.

Kubot - tenisista pełną gębą ?

Karlović to najwyższy tenisista świata. Mierzy aż 208 cm wzrostu i potrafi posłać po kilkadziesiąt asów w jednym meczu. Kiedyś w spotkaniu Pucharu Davisa zaserwował ich 78, co było rekordem świata, dopóki nie pobili go John Isner z Nicolasem Mahutem (w 11 godz. maratonie z 2010 r.). Karlović wciąż jest jednak posiadaczem innego rekordu - najwyższej prędkości zarejestrowanego serwisu - 251 km/godz.

Z podaniem Chorwata problemy mają wszyscy - czasem nawet Roger Federer nie potrafi przełamać serwisów gigantycznego Karlovicia. W 2008 r. zajmował 14. miejsce na świecie, ale ostatnio spadł - dziś jest dopiero 144. Wszystko przez poważną kontuzję stopy. Stracił przez nią pół poprzedniego sezonu i gra teraz z zamrożonym rankingiem.

W środę giganta z Chorwacji efektownie powalił Kubot (ATP 93) - Polak rozegrał spotkanie mistrzowsko pod względem taktycznym. Był niezwykle skoncentrowany przy własnym serwisie i konsekwentnie starał się atakować podanie Karlovicia, gdy ten nie trafiał swoim pierwszym serwisem.

W pierwszej partii Polakowi udało się zdobyć przewagę dopiero w tie-breaku - najpierw zagrał genialny return, a potem posłała asa ze swojego drugiego serwisu. W drugim secie Kubot grał jeszcze lepiej - przełamał podanie Chorwata aż dwukrotnie. A losy meczu rozstrzygnęły się, gdy w trzeciej partii Polak zagrał najgenialniejszą piłkę meczu - return po crossie, dający mu chwilę później przełamanie na na 5:3. Wrzucając go za siatkę, ryknął jak gladiator zadający śmiertelny cios.

- Coooooome on! - krzyczał kilka minut później, mobilizując się, żeby zakończyć mecz własnym podaniem. I udało się. Znów kibice zobaczyli jak tańczy kankana na trawie.

- Ten mecz rozstrzygnął się w głowie, decydowała psychika. To była serwisowa nerwówka. Dłuższe wymiany były w I secie, potem to już tylko przypominało konkurs rzutów karnych - opowiadał po meczu Kubot.

- Byłem cierpliwy, czekałem na jego słabsze gemy serwisowe, gdy nie trafiał pierwszym podaniem. Czasami atakowałem w ciemno, trzeba było ryzykować. Ten kluczowy return w trzecim secie zawdzięczam deblowi, w nim gra się właśnie takie piłki po crossie. Poza returnem ważny był też mój serwis. Miałem bardzo wysoki procent pierwszego podania - wyliczał Łukasz, który w I rundzie pokonał Francuza Arnauda Clementa. - Nieskromnie mówiąc, zagrałem dziś bardzo dobre trzy sety - podkreślił.

W piątek w III rundzie Kubot zmierzy się z Gaelem Monfilsem (ATP 8), największą obecnie gwiazdą francuskiego tenisa. Monfils miesiąc temu doszedł do ćwierćfinału French Open, wygrał w karierze trzy turnieje ATP (m.in. w 2005 r. w Sopocie), zarobił ponad 5 mln dol. - To showman z wielkim doświadczeniem w dużych turniejach. Jest niezwykle waleczny, nigdy się nie poddaje. Nie będę faworytem, ale przygotujemy jakąś dobrą taktykę z trenerami. Nie mam nic do stracenia. Byłoby fajnie zatańczyć jeszcze jednego kankana - stwierdził Łukasz. W ostatnich kilku tygodniach Polak gra prawdopodobnie najlepszy tenis w swoim życiu. Przed miesiącem doszedł także do III rundy French Open.

W czwartek zaczyna rywalizację w deblu - razem z Markiem Knowlesem z Wysp Bahama zmierzy się z Australijczykiem Chrisem Guccione i Kanadyjczykiem Adilem Shamasdinem.

Czy eliminacje, pięć setów w I rundzie, a teraz debel, nie sprawią, że Polak będzie zbyt wyczerpany? - Nie można tak do tego podchodzić. Jasne, że mam trudniej od tych, którzy nie grali eliminacji, ale nie będę się tym teraz przejmował. Dam z siebie wszystko - zakończył.

Wimbledon: II runda mężczyzn ? II runda kobiet ?

Z czego słynie Wimbledon? Sprawdź, czy wiesz

Więcej o: