Wimbledon. Zły los Radwańskiej

W pierwszej rundzie rozpoczynającego się w poniedziałek Wimbledonu Agnieszka Radwańska zagra z Białorusinką Olgą Goworcową. Ale droga do ćwierćfinału jest piekielnie trudna.

Najmocniejsze poglądy na Facebook.com/Sportpl ?

Polka nie miała dobrego losowania. Będzie faworytką pierwszego i ewentualnie drugiego spotkania, ale w "ćwiartce" ma rywalki z najwyższej półki: byłą liderkę WTA - Serbkę Anę Ivanović, zwyciężczynię tegorocznego turnieju na kortach Rolanda Garrosa i finalistkę Australian Open - Chinkę Na Li oraz broniącą tytułu Serenę Williams.

Goworcowa jest sklasyfikowana na 103. pozycji na świecie (Radwańska jest 13.), na Wimbledonie dwa razy przeszła pierwszą rundę. W ubiegłym roku Radwańska pokonała ją w Tokio 6:3, 6:2.

W razie zwycięstwa na krakowiankę czeka lepsza zawodniczka z rywalizacji: Kristina Barrois (WTA, 73) - Petra Cetkovska (WTA, 80), ale później mogą zacząć się prawdziwe problemy, czyli mecze z Ivanović, Li, Sereną Williams. Polka broni punktów za 1/8 finału w ubiegłym roku, musiałaby więc pokonać Serbkę, by bilans się zgadzał.

Serena Williams została rozstawiona z numerem 7, choć dziś zajmuje 26. miejsce w WTA. Organizatorzy turnieju zdecydowali się na ukłon wobec Amerykanki (również kibiców), bo po 11 miesiącach przerwy Serena wciąż imponuje wysoką formą. W tym tygodniu czterokrotna zwyciężczyni Wimbledonu grała w turnieju w Eastbourne i bez problemu pokonała Bułgarkę Tatianę Pironkową, a potem stoczyła zacięty, choć przegrany mecz z jedną z faworytek turnieju Wierą Zwonariewą.

Łatwą drogę losowanie wytyczyło liderce WTA Karolinie Woźniackiej. Dunka polskiego pochodzenia dopiero w ćwierćfinale trafia na Marię Szarapową. Po klęsce na Rolandzie Garrosie (porażka w trzeciej rundzie) Woźniacka zupełnie zmieniła przygotowania do Wimbledonu. Zrezygnowała ze startów w turniejach na trawiastych kortach, a ojciec/trener ograniczył jej występy w mediach, by córka nie rozpraszała się i skoncentrowała na walce o zwycięstwo. Woźniacka wciąż nie wygrała turnieju wielkoszlemowego.

W turnieju męskim teoretyczne ćwierćfinały układają się w pary: Rafael Nadal (Hiszpania, 1) - Tomas Berdych (Czechy, 6), Andy Murray (Wielka Brytania, 4) - Andy Roddick (USA, 8), David Ferrer (Hiszpania, 7) - Roger Federer (Szwajcaria, 3), Novak Djoković (Serbia, 2) - Robin Söderling (Szwecja, 5).

Największe zainteresowanie budzą jednak nie mecze faworytów, ale batalia Johna Isnera z Nicolasem Mahut. W ubiegłym roku pobili aż 12 rekordów. Najważniejszy - długości meczu - wynosi teraz 11 godzin i pięć minut. Wygrał Isner 6:4, 3:6, 6:7 (7-9), 7:6 (7-3), 70:68. - To się nigdy nie powtórzy - powiedział Isner.

Z powodu silnych opadów deszczu organizatorzy przełożyli na sobotę mecze trzeciej rundy kwalifikacji. Jerzy Janowicz wciąż czeka na decydujące spotkanie z Martinem Fischerem.

Łukasz Kubot ma już zapewniony udział w turnieju głównym jako lucky loser, nawet jeśli przegra dzisiejszy mecz z Augustinem Gensse'em.

Nowa kampania promocyjna WTA. "Silne jest piękne"

Więcej o: