Wimbledon. Radwańska walczy o ćwierćfinał

Agnieszka Radwańska gra w poniedziałek o 13 z Chinką Na Li w 1/8 finału Wimbledonu. - Jeśli dalej będzie tak serwować, o wynik jestem spokojny - mówi Sport.pl trener Robert Radwański.

- Sama jestem w szoku, że tak dobrze serwuję. Tak dobre statystyki mają czasem tylko faceci - uśmiechała się Radwańska po sobotnim zwycięstwie 6:3, 6:1 z Włoszką Sarą Errani (WTA 34) w III rundzie. Rozstawiona z siódemką Polka w trzecim kolejnym meczu nie tylko nie straciła seta, ale też nie przegrała ani razu własnego serwisu! Od początku turnieju popełniła tylko jeden podwójny błąd serwisowy, posłała osiem asów, ma też wysoką, ponad 70-procentową skuteczność wygranych piłek po pierwszym podaniu. - Serwis wreszcie jest lepszy w porównaniu z tym, co było - podkreśla Radwański, który w przeszłości wielokrotnie załamywał ręce nad słabym podaniem Agnieszki.

Na konferencję prasową Radwańskiej przyszła amerykańska dziennikarka "Newsweeka", która pisze artykuł o polskim tenisie. I od razu popełniła faux pas, bo powiedziała do Agnieszki, że "mecz był łatwy". - Nie wszystkie mecze, które kończą się wynikiem 6:3, 6:1 są łatwe. Ten akurat był bardzo zacięty i wyrównany. Trwał przecież prawie dwie godziny - skarciła ją Agnieszka. Ale kulturalnie, z uśmiechem na ustach.

- Agnieszka była nieco zbyt pasywna przy serwisach Errani. Włoszka nie ma dobrego podania i trzeba było grać mocniej, agresywniej. Walka była piękna, ale mogła być krótsza, a tak gemy trwały w nieskończoność - ocenił Radwański, który po raz pierwszy usiadł w sobotę na trybunach. Wcześniej obserwował mecze córki z oddali, mając w pamięci ich słynną kłótnię z Rolanda Garrosa. Teraz nie miał wyjścia, bo nie było żadnego tarasu czy balkonu, gdzie mógłby się ukryć. Mecz upłynął jednak spokojnie, a zgrzyt był właściwie tylko jeden. Gdy Radwański zbyt głośno podpowiadał Agnieszce, jak ma zaserwować, ona syknęła nagle: "Cicho!". I trener był już cicho.

- Agnieszka doskonale gra z takimi przeciwniczkami. Jeśli pojawiają się długie wymiany, to prędzej czy później ona wygrywa, bo jest szybsza, sprytniejsza, ma lepsze wyczucie, wszystko potrafi. Trudniej gra się jej z tenisistkami, które dobrze serwują i atakują jej drugi serwis. Włoszka tego nie robiła - powiedział obecny na meczu Wojciech Fibak.

Radwańska po raz trzeci z rzędu awansowała do 1/8 finału Wimbledonu. O trzeci kolejny ćwierćfinał zagra w poniedziałek o 13 z Chinką Na Li. Dopiero po tym meczu będzie można powiedzieć, czy forma Polki wróciła na dobre, czy tylko tak nam się wydawało, bo rywalki były słabe. Li to pierwsza przeciwniczka z najwyższej półki. W rankingu WTA dzielą je tylko trzy pozycje - Polka jest dziewiąta, Chinka - 12. Rywalka rozgrywa doskonały sezon, który zaczął się od półfinału Australian Open, minimalnie przegranego z Sereną Williams. Potem było kilka ćwierćfinałów, półfinał i - co w kontekście gry na trawie najważniejsze - wygrany turniej w Birmingham przed Wimbledonem. Li pokonała w nim Marię Szarapową.

Jest się czego bać, ale Radwańska ma dobry bilans meczów z Chinką, wygrała z nią na trawie dwukrotnie - dwa lata temu w Eastbourne i przed rokiem w III rundzie Wimbledonu (dziś zagrają na tym samym korcie nr 18). Przegrała raz - w 2009 r. na twardej nawierzchni w Monterrey.

- Trzeba zmusić ją do biegania. Li ma kłopoty z kolanem, często łapie kontuzje. Jeśli Agnieszka dalej będzie serwować tak jak teraz, o wynik będę spokojny - powiedział trener Radwański. - Wiadomo, że czeka mnie trudniejszy mecz niż trzy pierwsze. Chinka gra bardzo dobry tenis na trawę: z ostrymi piłkami, płasko, szybko. Ale ja też umiem grać na trawie. Czuję, że jestem w formie - podkreśliła Radwańska. Jeśli wygra z Li, jutro zmierzy się o półfinał z Serenę Williams lub Szarapową.

W sobotę wieczorem Radwańscy zorganizowali w wynajmowanym przez siebie domu niedaleko kortów grilla. Wśród zaproszonych gości był m.in. generał Mieczysław Bieniek, były dowódca Wielonarodowej Dywizji Sił Stabilizacyjnych w Iraku, z którym Robert Radwański służył przed laty w wojsku. Niedziela to w Wimbledonie tradycyjny dzień wolny - Agnieszka miała tylko trening, a potem odwiedziła ją telewizja MTV, która kręci o niej program. - Spokojnie, śpiewać nie będę. Tego nikt by nie przeżył - zażartowała.

71,5

 

tysięcy funtów zarobiła Radwańska za IV rundę singla i II rundę debla (ok. 357 tys. zł). Jeśli wygra z Li, jej premia wzrośnie do 134 tys. funtów (ok. 670 tys. zł)

Boli mnie prawe kolano. Boję się... - mówi Rafael Nadal ?

Więcej o: