Świątek ustanowiła precedens na Wimbledonie. "Temat, o którym nikt nie mówi"

- Uwielbiamy Wasze ręczniki. Za każdym razem, gdy wracam ze szlema, mam około dziesięciu przyjaciół i członków rodziny, którzy chcą te ręczniki - przyznawała Iga Świątek podczas zeszłorocznego Wimbledonu, kiedy to została nazwana "złodziejką ręczników". Teraz okazuje się, że to samo robią inni zawodnicy. W pierwszym tygodniu Wimbledonu zawodnicy zabrali ze sobą trzy tysiące ręczników.
TENNIS-WIMBLEDON/
Fot. REUTERS/Jaimi Joy

Iga Świątek wygrała wielkoszlemowy Wimbledon w zeszłym roku, ale nie udało jej się obronić tytułu. Polka odpadła już w trzeciej rundzie, przegrywając 6:7 (9), 2:6 z Filipinką Alexandrą Ealą. Już jest pewne, że Świątek spadnie z trzeciego na siódme miejsce w rankingu WTA. - Idą trudne czasy, bo odpadły punkty za Wimbledon, będą odpadać kolejne turnieje. Na pewnym etapie kariery dochodzisz do takiego punktu, że jest czarna dziura. Jedni mogą w ogóle odpaść. Spaść i już nie wrócić. Inni szukają różnych rozwiązań - mówił Dawid Celt, trener Ukrainki Darii Snigur w podcaście "Break Point".

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Świątek ustanowiła nowy trend. Codziennie znikało ponad 400 ręczników z Wimbledonu

Jednym z wymownych zachowań Świątek podczas ostatnich edycji Wimbledonu była "kradzież" ręczników. - To temat, o którym nikt nigdy nie mówi. Uwielbiamy Wasze ręczniki. Za każdym razem, gdy wracam ze szlema, mam około dziesięciu przyjaciół i członków rodziny, którzy chcą te ręczniki. Przepraszam. Przepraszam Wimbledon. Nie wiem, czy powinnam to zrobić. Chyba będę musiała zbudować w domu dodatkowy pokój tylko na ręczniki z turniejów wielkoszlemowych - mówiła Świątek w zeszłym roku.

Media określały też Igę "złodziejką ręczników". Teraz gazeta "The Sun" pisze o pewnym precedensie z ręcznikami, do którego Świątek właśnie się przyczyniła. Okazuje się, że w trakcie pierwszego tygodnia Wimbledonu zawodnicy i zawodniczki zabrali ze sobą aż trzy tysiące ręczników. 

- Nie mam żadnych ręczników z zeszłego roku. Moi znajomi i moja rodzina je chcą. Oddałam je na cele charytatywne, bo sprawa oczywiście stała się viralem. Więc chyba muszę ukraść ich jeszcze więcej. Będę to kontynuowała, bo to najlepsza pamiątka, jaką można dostać z turnieju - opowiadała Świątek przed startem tegorocznego Wimbledonu.

Zobacz też: Powrót Wiktorowskiego? Kibice Świątek tęsknią za "wielkim Polakiem"

"The Sun" zaznacza, że dawniej zawodnicy Wimbledonu musieli oddawać swoje ręczniki, ale teraz ta zasada nie obowiązuje. "The Times" dodaje, że organizatorzy zgromadzili siedem tysięcy ręczników bawełnianych, by sprostać zapotrzebowaniu podczas całego turnieju.

- Jesteśmy zachwyceni, że nasze ręczniki cieszą się tak dużym zainteresowaniem. Sprzedaż w sklepie sugeruje, że ludzie naprawdę chcą je mieć, więc nie dziwi mnie, że gracze mają te same odczucia - tłumaczyła Sally Bolton, dyrektor naczelna All England Club. "The Times" pisze też, że każdego dnia w pierwszym tygodniu Wimbledonu zawodnicy zabierali około 457 ręczników.

Tegoroczny Wimbledon zmierza już w decydującą fazę. U pań znamy już jedną parę półfinałową - Czeszka Karolina Muchova zagra z Amerykanką Coco Gauff. Drugą parę stworzą zwyciężczynie meczów Marta Kostiuk (Ukraina) - Jasmine Paolini (Włochy) i Linda Noskova (Czechy) - Elise Mertens (Belgia).

Więcej o: