Spotkanie Naomi Osaki z Karoliną Muchovą w półfinale Wimbledonu zapowiadało się niezwykle emocjonująco. Japonka sensacyjnie wyrzuciła z turnieju Arynę Sabalenkę, a Czeszka ograła m.in. swoją rodaczkę, Barborę Krejcikovą. Przy doskonale usposobionych jeśli chodzi o serwis zawodniczkach kibice zasiedli na trybunach ze świadomością, że żadna z nich tanio skóry nie sprzeda.
Premierowa odsłona rozpoczęła się od serii przełamań ze strony obu pań. Przerwała ją Muchova, wychodząc na prowadzenie 3:2. Od tego momentu oglądaliśmy zaciętą walkę, w której jednak ostatnie słowo należało do serwujących. Tym samym do rozstrzygnięcia losów tego seta potrzebny był tie-break. A tam wątpliwości nie było już żadnych - Osaka przy własnym podaniu wyrzuciła forhend, zaś po chwili nie zdołała odbić serwisu rywalki. Czeszka ostatecznie triumfowała do czterech.
W drugiej partii wszystko zmierzało do powtórki z rozrywki, choć bez przełamań. Zarówno Osaka, jak i Muchova były bezkompromisowe przy serwisie aż do dziewiątego gema. Tam Japonka miała okazję do wyjścia na prowadzenie 5:4, lecz znów popsuła forhend, a do tego dołożyła błąd przy uderzeniu z drajw woleja. Czeszka serwowała o mecz i nie pozostawiła złudzeń, dokładając na swoje konto dwa asy i meldując się tym samym w półfinale wielkoszlemowego turnieju.
Muchova zresztą nie kryła zadowolenia także tuż po zejściu z kortu. Po raz pierwszy w karierze bowiem osiągnęła sukces, jakim jest miejsce w najlepszej czwórce Wimbledonu. Jak sama przyznała, w końcu przełamała klątwę kortu numer 1.
- To niewiarygodne. Jestem super szczęśliwa z dzisiejszego zwycięstwa przy tej atmosferze. Nie wiem, czy wiecie, ale grałam trzy razy na tym korcie i było 0-3, więc moja relacja z kortem numer 1 nie była najlepsza. Ale jestem super szczęśliwa, że dziś w końcu się udało i odniosłam to zwycięstwo przed wami wszystkimi. Dziękuję za wsparcie. To było niesamowite - powiedziała Czeszka.
Reprezentantka Czech zabrała także głos na temat Naomi Osaki i przypomniała, że grała przeciwko Japonce także w niedawnym turnieju w Bad Homburg. Wówczas w finale górą była Muchova, ale podopieczna Tomasza Wiktorowskiego z powodu kontuzji nie dokończyła meczu.
- Jest niesamowitą sportsmenką. Grałyśmy przeciwko sobie tyle razy… Tydzień temu w turnieju przeciwko sobie. Znamy się całkiem dobrze. Wiem, że nie można stracić tej koncentracji. Trzeba wciąż iść naprzód i grać o każdy punkt. Jeśli dasz jej najmniejszą szansę, wykorzysta ją i wszystko może zacząć zmierzać w przeciwnym kierunku. Życzę jej wszystkiego najlepszego. Jest wielką tenisistką - podkreśliła.
Na koniec przytoczone zostały pochwały od Martiny Navratilovej względem rodaczki. Muchova uśmiechnęła się i powiedziała: - Teraz czuję lekką presję, żeby taki poziom zasługujący na pochwały utrzymać. Kocham grać na trawie, sezon na tej nawierzchni jest krótki i staram się nim cieszyć.
W półfinale Wimbledonu Karolina Muchova/Naomi Osaka zagra z Coco Gauff. Amerykanka po trzysetowym pojedynku, w którym przegrała pierwszego seta, zdołała ograć swoją rodaczkę, Jessicę Pegulę. W drugim półfinale zmierzą się zwyciężczynie par Marta Kostiuk / Jasmine Paolini i Linda Noskova / Elise Mertens.
Zobacz też: Mamy ćwierćfinał! Trwa piękny sen Polki w Wimbledonie