Coco Gauff po porażce w pierwszym secie w starciu ze swoją rodaczką Jessicą Pegulą, zdołała odwrócić losy spotkania i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Dla Amerykanki awans do półfinału oznacza osiągnięcie najlepszego wyniku podczas Wielkiego Szlema w Londynie. Przed tegoroczną edycją tylko raz rywalizowała w ćwierćfinale Wimbledonu. Miało to miejsce w 2024 roku. Drogę do najlepszej "czwórki" imprezy zamknęła jej wówczas Emma Navarro, wygrywając tamto spotkanie 4:6, 3:6.
Tuż po zakończeniu spotkania z Pegulą 22-latka nie kryła wzruszenia podczas rozmowy, która miała miejsce jeszcze na korcie. W jej trakcie zwróciła uwagę na fakt, iż swoje ostatnie zwycięstwo na kortach trawiastych odniosła przed dwoma laty, w ramach czwartej rundy Wimlbledonu. Ponadto nie zabrakło także słów uznania pod adresem jej przeciwniczki.
- Szczerze mówiąc, to zupełnie szalone. Biorąc pod uwagę, że przed tym turniejem nie wygrałam meczu na trawie od 2 lat. Zdecydowanie jestem po prostu naprawdę szczęśliwa z tego, jak zagrałam dzisiaj. Jess to niesamowita przeciwniczka i osoba, gra przeciwko niej nigdy nie jest łatwa. Cieszę się po prostu, że przeszłam przez ten dzisiejszy mecz - przyznała tegoroczna półfinalistka Wimbledonu.
Przed imprezą w Londynie Gauff wystartowała w jednym turnieju na trawiastych kortach. Miało to miejsce w Berlinie. W stolicy Niemiec przegrała jednak pierwsze spotkanie z Paulą Badosą 6:1, 3:6, 2:6.
Coco Gauff, która do rywalizacji na trawie w stolicy Anglii startowała z siódmej pozycji w rankingu WTA, po tym jak ograła swoją rodaczkę w ćwierćfinale zajmuje już czwartą lokatę w wirtualnym zestawieniu. W przypadku gdyby wygrała cały turniej może przesunąć się na trzecie miejsce kosztem wspomnianej Peguli.
Rywalką 22-latki w walce o awans do finału będzie zwyciężczyni pojedynku pomiędzy Naomi Osaką a Karoliną Muchovą.