Wimbledon. Novak Djoković w kierunku publiczności: Zamknijcie się k...

0 : 3
Informacje
Wimbledon - Finał singla mężczyzn
Niedziela 15.07.2018 godzina 15:10
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
K.Anderson
2
2
6
0
N.Djoković
6
6
7
3
- Zamknijcie się k... - tak Novak Djoković zareagował na okrzyki publiczności podczas finału Wimbledonu, w którym pokonał 6:2, 6:2, 7:6 Kevina Andersona. Wśród publiczności obecni byli m.in. członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej - Meghan Markle, żona księcia Harry`ego, czy Kate Middleton i książę William.

Djoković dał wyraz swojej frustracji w trakcie trzeciego seta, w którym publiczność dopingowała Andersona. W pewnym momencie serbski tenisista odwrócił się w kierunku trybun, przyłożył palec do ust i krzyknął: zamknijcie się k.... Okrzyk słyszały m.in. brytyjskie księżne - Meghan Markle i Kate Middleton, które były obecne wśród gości honorowych.

Ostatecznie, mimo nieprzychylnych warunków na trybunach Djoković poziomu swojej gry także nie obniżył, przez co trzecia odsłona była bardzo wyrównana. Obaj zawodnicy pewnie wygrywali swoje gemy serwisowe. Djoković znalazł się w tarapatach i z trudem wybronił kilka setboli, doprowadzając ostatecznie do tie-breaka. W nim to ponownie on dominował. Oddał rywalowi tylko dwa punkty i zakończył spotkanie w trzech setach.

>> Czwarte zwycięstwo Djokovicia w Wimbledonie. Anderson obecny tylko w trzecim secie

Trzeba powiedzieć jasno – wielki finał zawiódł. Novak Djoković zagrał bardzo dobrze i udało mu się rozpracować przeciwnika. Zmuszał Andersona do tego, czego ten najbardziej nie lubi – defensywy i gry z niskich piłek. Ale Afrykaner mocno mu pomógł. Zaprezentował się wyraźnie poniżej swojego optymalnego poziomu, popełniał wiele błędów i ewidentnie odczuwał skutki maratońskiego półfinału z Isnerem. Tylko w trzecim secie był w stanie nawiązać wyrównaną walkę, zabrakło mu jednak szczęścia - pisał o spotkaniu finałowym Wojciech Michałowski, dziennikarz Sport.pl.

Lubisz ciekawostki sportowe i niebanalne teksty? Wypróbuj nasz nowy newsletter. Zapraszamy, Łukasz Godlewski i Janusz Sadłowski