Wimbledon. Radwańska "z wiarą i znakami zapytania". Janowicz? "Lepiej, by grał z dużym nazwiskiem". Rusza Wimbledon, eksperci oceniają polskie szanse

Czy to będzie polski Wimbledon? Losowanie turniejowej drabinki trudno uznać za szczęśliwe. W kontekście ostatnich występów Agnieszki Radwańskiej, Magdy Linette, Jerzego Janowicza i deblisty Łukasza Kubota zapytaliśmy ekspertów o to, czego polski kibic może oczekiwać po zaczynającym się 3 lipca wielkoszlemowym turnieju.

Agnieszka Radwańska (WTA 10) w pierwszej rundzie trafiła na Serbkę Jelenę Janković (66). Polka przystąpi do tej rywalizacji po czerwcowej, prawie miesięcznej przerwie od tenisa i natychmiastowym odpadnięciu z imprezy w Eastbourne. Tam pokonała ją niżej notowana Lauren Davis.

Wojciech Fibak, zwycięzca Australian Open w grze podwójnej:

- W Agnieszkę ciągle wierzę, ale z już z coraz większymi znakami zapytania. Ma swoje życie prywatne i swoje zainteresowania. Jest w tym sezonie wyjątkowo szczupła i delikatna. Na pewno swoją bajeczną techniką, sprytem i świetnym poruszaniem się na korcie będzie wielkim zagrożeniem dla wszystkich tenisistek na trawie, ale też ważne w jakiej formie będzie jej rywalka. Boje się, że siłą rażenia może zniwelować te wszystkie talenty Agnieszki.    

Adam Romer, redaktor naczelny magazynu Tenisklub:

- Tym złym wynikiem z Eastbourn bym się tak bardzo nie przejmował. Były takie lata, w których Agnieszka na tym turnieju odpadała od razu, a potem osiągała dobre wyniki na Wimbledonie. Oczywiście byłbym też ostrożny w dobrych prognozach przed tegorocznym turniejem, bo ten sezon jest specyficzny. Od jego początku wszystko się źle układa. Przyczyn pewnie jest kilka. Zaczynając od niefortunnego pomysłu ze zmianą rakiety, przez kłopoty zdrowotne, aż po kwestie prywatne. Radwańska bierze ślub. Nie ma wolnej głowy dla tenisa. Do tego jest sporo młodych dziewczyn, które grają bezkompromisowo i się jej nie boją.

Losowanie było dla Agnieszki pechowe. Gorzej można było trafić dosłownie na klika innych dziewczyn z Jekateriną Makarową czy Wiktorią Azarenką na czele. Była za to cała masa zawodniczek, które nim by się zorientowały, to mecz już by się dla nich skończył. W  obecnej dyspozycji Radwańskiej, to niedobrze, że zaczyna turniej z tak doświadczoną rywalką. Janković nawet jak nie jest w formie, to zawsze pozostanie niebezpieczna. 

Jerzy Janowicz (ATP 141) w pierwszej rundzie Wimbledonu trafił na Denisa Shapovalova (164). Polak niedawno w Stuttgarcie pokonał otwierającego drugą dziesiątkę rankingu ATP Grigora Dimitrowa i awansował do ćwierćfinału tego turnieju. W kolejnej imprezie w Eastbourne nie przebrnął kwalifikacji z zawodnikiem z czwartej setki rankingu Franko Skogurem.   

Wojciech Fibak:

- Dla Janowicza lepiej jest po prostu by walczył z dużym nazwiskiem. On wtedy gra najlepiej. Jeśli mierzy się z tenisistami, którzy są klasyfikowani niżej, to te mecze często robią się dla niego skomplikowane. Jak wiedziałem, że w Stuttgarcie będzie grał w Dimitrowem, to przeczuwałem, że może go pokonać. Kiedy miał zagrać z niżej notowanym Chorwatem, Franko Skugorem to bałem się, że może to przegrać. Dla Jerzego lepiej było, by trafiał na kogoś bardziej znanego. By grał na ważnym korcie, wtedy wiemy, że zagra tenis swojego życia. W innym przypadku będą męczarnie…

Adam Romer:

- Na nim ciąży duża presja, ten start jest ostatnim z zamrożonym rankingiem. To zatem szansa, by wrócić do jego pierwszej setki, a taki jest przecież cel.

Na Wimbledonie zagra z nadzieją kanadyjskiego tenisa i zwycięzcą juniorskiego Wimbledonu. Szapovalov  potrafi grać na trawie. Za oceanem bardzo o niego dbają i chcą, by wyrósł na wielkiego zawodnika. Zresztą on w marcu wygrał z Janowiczem w Challengerze w Meksyku. Co prawda było to bardzo wyrównane spotkanie, zakończone po tie-breaku i mogło pójść w dwie strony. Nie odbieram jednak Jerzemu szans. Jeśli uda mu się wygrać z młodszym o siedem lat Kanadyjczykiem, w drugiej rundzie będzie miał jeszcze trudniejszego rywala. To Francuz Lukas Pouille, który niedawno na trawie wygrał turniej w Stuttgarcie.     

Magda Linette (WTA 76) wylosowała Bethanie Mattek-Sands (WTA 102). Polka notuje dobry sezon, chociaż ostatnio na turniejach na trawie wygrała jedno spotkanie i doznała trzech porażek.

Adam Romer:

- Jej postawą jestem podbudowany, szczególnie tym, co zrobiła w Paryżu. Tam pierwszy raz w karierze awansowała do trzeciej rundy turnieju. W drugim meczu grała przecież z solidną Anją Konjuh, a w trzecim zagrała kapitalne zawody z Jeleną Swetoliną. Nie odstawała przy rywalce, która przed Garrosem wygrała dwa turnieje na kortach ziemnych. Jest mądra i rozsądnie prowadzona prze Izo Zunicia – z takich meczów będzie wyciągała wnioski.

Po Agnieszce Radwańskiej, która za dwa trzy lata grała już pewnie nie będzie, pozostanie nam cieszenie się meczami Magdy. Losowanie na Wimbledonie jest dla niej niekorzystne. Mattek Sands to doświadczona deblistka, dobrze czującą się na trawie. Jej ranking o niczym nie świadczy, nie tak dawno była w okolicy miejsca 30. 

Łukasz Kubot w parze z Marcelo Melo trafili na Holendrów - Wesleya Koolhofa i Matwe Middelkoopa. Poslko-brazylisjki debel w tym roku wygrał już cztery turnieje.

Wojciech Fibak:

- Z Łukaszem się przyjaźnię, mocno w niego wierzę. Na Wimbledonie będzie oczywiście 8 czy 10 par, które mogą ten turniej wygrać, ale on z Melo jest w najlepszej czwórce. Szanse na wygranie imprezy w tym przypadku są. Znakomicie będzie też jak nasz gracz znajdzie się w jego finale czy półfinale.

Melo to jeden z najlepszych deblistów na świecie. Ma znakomitą technikę i siłę, ale kiedy trzeba też swoistą delikatność. Znakomicie się z Łukaszem rozumie, to w deblu jest najważniejsze. Brazylijczycy to zresztą świetni ludzie, jeśli chodzi o niego i Polaka to jestem dużym optymistą.

Adam Romer:

- Łukasz z Marcelo nie przegrali jeszcze meczu na trawie. Wygrali dwa kolejne turnieje. To olbrzymi sukces. Są rozstawieni z czwórka, to już plasuje ich w gronie faworytów. Z serwisem Brazylijczyka i returnem Polaka, to oni obok Henriego Kontinena i Johna Peers’a czy braci Bryanów, powinni być w czołówce. 

W turnieju na Wimbledonie zobaczymy także Alicję Rosolską i Japonkę Nao Hibino które zagrają z dobrze znanymi - Chorwatką Mirjaną Luczić-Baroni i Niemką Andreą Petkovic.

Magda Linette i Amerykanka Maria Sanchez zmierzą się z Ukrainkami Olgą Sawczuk i Nadią Kiczenok. Marcin Matkowski i Białorusin Maks Mirnyj zetrą się z Cheng-Pengiem Hsiehem z Tajwanu i Maxem Schnurem z USA, a po udanych kwalifikacjach Paula Kania i Serbka Nina Stojanović spróbują swych sił z Hiszpankami Larą Arruabarreną i Arantxą Parrą Santonją.

Więcej o: