Wimbledon 2015. Radwańska: Liczę na rewanż za Rolanda Garrosa

Czeszka Lucie Hradecka serwowała z taką mocą, jakby chciała przewrócić Agnieszkę Radwańską na trawę. Ale Polka bombardowanie Czeszki przetrwała, zwyciężyła 6:3, 6:2 i awansowała do II rundy Wimbledonu. W niej zmierzy się w czwartek z reprezentującą Australię Chorwatką Ajlą Tomljanović, z którą przegrała w zeszłym roku w Rolandzie Garrosie. - Liczę na inny mecz, mam nadzieję, że trawa pomoże mi zwyciężyć - powiedziała Radwańska.

Czeszka (WTA 52), świetna deblistka, znana z atomowego serwisu, na początku obu setów próbowała przygnieść Polkę gradem mocnych uderzeń, ale Agnieszka tę kanonadę przetrzymała. Gdy tylko serwis Hradeckiej nieco zelżał, a wymiany stały się dłuższe, Czeszka nie miała już wiele do powiedzenia, bo Radwańska lepiej poruszała się po korcie i zagrywała piłki precyzyjniej. Hradecka popełniała coraz więcej błędów, samym serwisem nie była w stanie zrobić Agnieszce krzywdy.

- Hradecka serwowała i uderzała dziś tak mocno, że moim zdaniem życie sędziów liniowych było w niebezpieczeństwie - powiedział po meczu Sport.pl Tomasz Wiktorowski, trener Radwańskiej. Szkoleniowiec nie wykluczył, że Czeszka miała jakiś niezaleczony uraz, który spowodował aż tak ofensywne nastawienie. - Z jakiegoś powodu wycofała się niedawno z turnieju w Birmingham. Być może miała jakąś kontuzję, nie chciała dużo biegać, jedynym wyjściem dla niej była gra na granicy maksymalnego ryzyka. Gdy jednak wymiana trwała kilka piłek, Agnieszka przejmowała inicjatywę i wygrywała 90 proc. takich wymian. Z tego się bardzo cieszę, ale był też jeden minus. Agnieszka musi poprawić wyrzut piłki przy serwisie, w tym meczu nie funkcjonował on do końca dobrze. Pierwsza runda za nami, to najważniejsze, ale to dopiero pierwsza runda - podkreślił Wiktorowski.

Radwańska przed meczem z Czeszką nie chciała rozmawiać z polskimi dziennikarzami w Londynie, żeby nie zapeszyć. Na konferencję po zwycięstwie przyszła rozluźniona i uśmiechnięta. - Grając przeciwko Hradeckiej trudno znaleźć rytm, bo uderza tak mocno. Ale szczerze mówiąc, myślałam, że na korcie spędzę więcej czasu. Wiedziałam, że Lucie będzie świetnie serwować i obawiałam się, czy procent jej pierwszego serwisu nie będzie za wysoki, czy w ogóle będę miała szanse, żeby ją przełamać. Ale ciężko było tylko na początku, potem już jakoś poszło - opowiadała Radwańska.

Jej kolejną rywalką będzie reprezentująca Australię Chorwatka Ajla Tomljanović (WTA 81), która przed rokiem sensacyjnie ograła Agnieszkę w III rundzie Rolanda Garrosa. Tomljanović jest wysoka, świetnie serwuje, potrafi uderzać mocno, ale nie ma wielkiego doświadczenia w grze na trawie, w tym roku wygrała dopiero pierwszy w karierze mecz w głównej drabince Wimbledonu (z Czeszką Klarą Koukalovą).

- Jak na drugą rundę, Tomljanović to bardzo niebezpieczna rywalka. W większą dyskusję na jej temat nie dam się jednak wciągnąć. Trzeba dobrze się przygotować do tego meczu - powiedział Wiktorowski.

Radwańska, zapytana, czy spodziewa się, że na trawie mecz będzie miał inny przebieg niż na czerwonej mączce, uśmiechnęła się: - No mam nadzieję, że i gra, i wynik będzie inny. Wiadomo, że na trawie kozioł piłki jest niższy, to jest zupełnie inny tenis. Oby mi to pomogło.

O rywalce powiedziała jeszcze: - Gra siłowy tenis, ale nie aż tak mocno jak Lucie Hradecka. Solidna z głębi kortu, niezły serwis. Ale tak naprawdę dopiero na korcie okaże się, co może mnie czekać. Na pewno jestem dobrej myśli.

Polka podkreśliła, że ostatni tydzień w Eastbourne, gdzie po raz pierwszy w tym sezonie sięgnęła finału imprezy WTA, bardzo jej pomógł w odzyskaniu pewności siebie przed Wimbledonem. - To był dla mnie bardzo dobry tydzień, czułam się dobrze, zagrałam kilka meczów z solidnymi rywalkami. I parę z tych meczów było gładkich, szybkich, brakowało mi czegoś takiego od dawna.

Spotkanie Radwańskiej z Tomljanović w czwartek.

Zobacz wideo

Tenisistki przed Wimbledonem. Czy Urszula Radwańska przebiła Anę Ivanović? [ZDJĘCIA]

źródło: Okazje.info

Więcej o: