Wimbledon. Urszula Radwańska: Stosur? Jest faworytką, niech ona się boi

Złamałam rywalkę w piątym gemie, potem jakby zgasła, a ja grałam jeszcze solidniej, byłam skoncentrowana. Ze swojej dzisiejszej gry jestem bardzo zadowolona - mówiła Urszula Radwańska po zwycięstwie 6:2, 6:1 w I rundzie Wimbledonu z reprezentującą USA Rumunką Ediną Gallovits-Hall. Mecz w środę. Relacja na żywo w Sport.pl.

Początek meczu był wyrównany, Amerykanka biegała do wszystkich piłek, wytrzymała tempo wymian Urszuli, potrafiła też odgryźć się mocnymi uderzeniami po linii, a czasem posłać dropszota. Ale, gdy przyszedł pierwszy trudny moment przy stanie 2:2, Gallovits nie umiała odpowiedzieć na kilka agresywniejszych akcji młodszej z sióstr Radwańskich (WTA 107). Gra Amerykanki załamała się i nie podniosła już do końca meczu. Spotkanie trwało 59 minut. To był jeden z łatwiejszych pojedynków rozegranych przez Urszulę w Wielkim Szlemie, ale też nie da się ukryć, że Polka miała szczęście w losowaniu. Gallovits-Hall zajmuje 301. miejsce w rankingu WTA, wraca do tenisa po 18-miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. W Wimbledonie zagrała tylko dzięki zamrożonemu rankingowi, który ułatwia powrót do gry zawodniczkom po długich kontuzjach.

- Początek był wyrównany, do 2:2 Gallovits grała bardzo dobrze, zaskoczyła mnie nawet, że aż tak solidnie zaczęła. Ale byłam pewna, że nie utrzyma takiego poziomu przez cały mecz. I tak się stało. Piąty gem udało mi się wygrać, co okazało się kluczowe. Potem pękła, jakby zgasła, zaczęła popełniać błędy, a ja zagrałam jeszcze solidniej, byłam skoncentrowana. Niby gładki mecz, ale jednak w Szlemie nigdy nie jest do końca łatwo. Ja ze swojej gry jestem bardzo zadowolona - uśmiechała się Urszula po meczu na konferencji z polskimi dziennikarzami.

W II rundzie Polka zmierzy się z Samanthą Stosur (WTA 23), byłą mistrzynią US Open, która jednak nigdy nie grała dobrze na trawie. W poprzednim sezonie w Wimbledonie odpadła w I rundzie. Stosur, mocno podkręcająca piłki top-spinem, zdecydowanie preferuje wolniejsze nawierzchnie, gdzie kozioł piłki jest wyższy. - Jeszcze z nią nie grałam, ale wiem czego się spodziewać, bo widziałam jej mecze w telewizji, często walczyła też z Agnieszką. Na pewno niczym mnie nie zaskoczy. Trzeba uważać na jej trudny w odbiorze serwis. Jest silna fizycznie, gra mocno, niektórzy mężczyźni mogliby jej pozazdrościć bicepsa. Taktyki zdradzać nie będę, ale na pewno wymyślimy z trenerem jakąś strategię. Ona jest faworytką, niech się boi, ja zagram na luzie. Jestem w formie, zaliczyłam dobry mecz w I rundzie, na razie cieszę się z awansu - stwierdziła Urszula.

Polka chwaliła współpracę z trenerem Maciejem Domką, z którym związała się w październiku zeszłego roku. - Przepracowaliśmy cały okres przygotowawczy zimą, potem byliśmy razem w Australii, bardzo dobrze nam się pracuje. Maciek jest spokojny, nie da się go wyprowadzić z równowagi. Widzi dużo szczegółów, podpatruje innych trenerów, chce się rozwijać, łapie jakieś różne nowinki. Dużo rozmawiamy o taktyce na poszczególne mecze - opowiadała Urszula.

Od początku roku Polka jest na diecie bezglutenowej, tak jak m.in. lider męskiego rankingu Novak Djoković. - Miałam ciągłe problemy z alergiami, podczas meczów, czy treningów nagle odcinało mi prąd, miałam takie energetyczny kryzysy. Odkąd wprowadziłam dietę, czuję się dużo lepiej. Problemy ze stratą energii zniknęły - zakończyła Radwańska.

Mecz ze Stosur w środę.

Wygraj piłkę, którą kopali Messi, Neymar lub Krychowiak [KONKURS]

Więcej o: